"'Modern money only works through fraud': If you are long in bitcoin (or not long in bitcoin), read this..."

grazynarebeca5.blogspot.com 2 hours ago
autor: Tyler Durden
Czwartek, 12 lutego 2026 - 15:20

Tl; dr: Bitcoin istnieje nie po to, by zastąpić pieniądz fiducducjarny, ale jako prowokujący "twardy obiekt" w elastycznym świecie monetarnym. Nowoczesne dekrety odnoszą sukces dzięki oszustwom – odkładaniu bólu, socjalizacji strat i naginaniu zasad, by pochłaniać kryzysy (sztywność weimarska doprowadziła do hiperinflacji; sztywność z 1929 roku została porzucona na rzecz elastyczności w latach 30.; 2008 i reakcje na COVID wygięły zasady, by przetrwać). Fiat kupuje czas podczas traumy, ale powoduje rosnącą inflację, która nieproporcjonalnie obciąża ubogich w majątki, jednocześnie nagradzając kapitał mobilny.

Bitcoin odtwarza kluczową, nieuchwytną cechę złota: niedyskrecjonalną, wolną od ryzyka niedobór w formie cyfrowej. W przeciwieństwie do złota (które reaguje na cenę poprzez nową podaż), limit Bitcoina na 21 milionów jest mechanicznie egzekwowany przez kod i czas, odrzucając zachęty. To czyni go potencjalnym kotwicą pod fiducjarem fiducjarnym – zabezpieczeniem ekspansji kredytowej – jeżeli osiągnie wartość rynkową podobną do złota (~$45T wobec ~$1T Bitcoina).



Jednak prawdziwe ryzyko nie leży w matematyce (kryptografia 256-bitowa pozostaje odporna na klasyczne ataki), ale w koordynacji człowieka: zarządzaniu, zagrożeniach kwantowych wymagających aktualizacji konsensusu oraz temperamentach posiadacza podczas gwałtownych spadków. Rynki wyceniają różnicę Bitcoina względem złota nie z powodu wątpliwości co do niedoboru, ale z niepewności, czy ludzie są w stanie przetrwać jego sztywny, psychologicznie wymagający proces bez kapitulacji. Bitcoin testuje wytrzymałość bardziej niż kod – jego wartość zależy od tego, kto go posiada i jak długo.

* *

Dla oryginalnych ZeroHedgers nazwisko Hugh Hendry'ego będzie dobrze znane i szanowane.

Dla innych słynny Szkot zdobył swoją pozycję jako ostateczny przeciwnik porządku świata i zarabiając fortunę podczas wielkiego kryzysu finansowego dla siebie i swoich partnerów z funduszu hedgingowego.

Google to twój przyjaciel, by znaleźć liczne razy, gdy publikowaliśmy rozważania Hendry'ego pod koniec lat 2000. i na początku 2010.

O naturze paniki i niszczenia kapitału (z komentarza Eclectica Fund, sierpień 2007): "Paniki nie niszczą kapitału; ukazują jedynie, jak bardzo wcześniej zostało zniszczone przez zdradę w nieproduktywne dzieła."

O zakończeniu spekulacji (wywiad z sierpnia 2008, w czasie eskalacji kryzysu): "Dziś nie ma miejsca na spekulacje ani spekulantów. To jest konieczne. Gdybyśmy byli generałami II wojny światowej, odsłonięliśmy nasze skrzydła i wróg nasuwa się naprzód."

Hendry często podkreślał kontrarianizm, asymetrię zakładów (np. ochronę przed ryzykiem ogonowym z dużym potencjałem zysku w przypadku katastrof) oraz sceptycyzm wobec konsensusu. Czerpał inspirację z idei egzystencjalistycznych, kiedyś mówiąc, iż zasady takie jak "Bóg nie żyje, życie jest absurdalne i nie ma zasad" kierowały jego inwestowaniem – co pasuje do kogoś, kto przed kryzysem był gotów agresywnie obstawiać tłum.

Jego fundusz hedgingowy był najlepiej radząc sobie w 2010 roku.

Podczas Trumpa 1.0 ostrzegał przed upadkiem Europy: "W Europie spodziewamy się dalszych nacisków w politycznym zaangażowaniu w projekt europejski, ponieważ sukces planu stymulacyjnego Trumpa utrzymuje wzrost gospodarczy Trumpa w ruchu, pozostawiając kontynent poważnie narażony na polityczne rozdrobnienie gospodarki, pozbawionej determinacji do wdrażania skutecznych strategii wzrostu."

To był on w 2020 roku, przed kryzysem inflacyjnym: "Nadchodzi chaos... Nastrój narodu uwalnia inflacyjnego dżina... to nie jest zjawisko monetarne."

Kilka lat po najwyraźniej przejściu na emeryturę w St.Barts, były współzałożyciel Eclectica zarządzający aktywami żyje swoim życiem i dzieli się swoimi przemyśleniami za pośrednictwem substacka.

Hendry niedawno wypowiedział się na temat "Bitcoin i ludzki problem", wyjaśniając, dlaczego pewność łamie nas zanim zrobi to cena.

Bitcoin spadł o ponad pięćdziesiąt procent od swojego szczytu, a sam ten fakt nie jest choćby złą wiadomością. Historycznie zwykle jest gorzej. Siedemdziesiąt procent spadków. Osiemdziesiąt procent. To nie jest anomalia, to jest wzór. Prawdziwe pytanie jednak nie brzmi, dlaczego Bitcoin to robi, ale dlaczego wciąż udajemy, iż tym razem będzie inaczej dla nas.

Co cykl ludzie szukają zewnętrznych wyjaśnień. dźwigni. regulamin. Chiny. Komputery kwantowe. Wymówka nie ma znaczenia. Ważne jest to, iż w momencie, gdy cena spadnie wystarczająco mocno, wiara się załamuje. Nie dlatego, iż teza się zmieniła, ale dlatego, iż ludzki mózg nie toleruje pewności połączonej z opóźnioną nagrodą pod wpływem stresu. Gdy przyszłość jest jasna, ale odległa, a teraźniejszość bolesna, wybieramy ulgę teraz zamiast nagrody później. Zawsze.

To właśnie tutaj umiera ideologia monetarna, a psychologia przejmuje kontrolę. Pod groźbą przepisujemy rzeczywistość, by uniknąć bólu. Nazywamy to dysonansem poznawczym, jeżeli chcemy brzmieć mądrzej, ale tak naprawdę to tylko instynkt przetrwania. Wierzenia to luksus. Gdy wiara staje się niebezpieczna, natychmiast ją porzuca. Piotr odmawia Jezusowi w chwili, gdy wiara zagraża jego bezpieczeństwu. Bitcoin robi to samo ze swoimi uczniami. Król twardych pieniędzy jest czczony aż do momentu, gdy trzymanie go staje się nie do zniesienia.

Fatalna wada Bitcoina, jeżeli w ogóle ją ma, nie jest technologiczna. Jest objawieniem. Pokazuje przyszłość zbyt wcześnie i zbyt wyraźnie. Milion dolarów za monetę to nie mglista nadzieja, to żywy obraz. Nasze mózgi nie są zaprojektowane, by utrzymać tę wizję stabilną przez gwałtowną zmienność. Nie jesteśmy zaprogramowani, by tracić pieniądze, wiedząc z nieznośną jasnością, iż cierpliwość ostatecznie uczyni nas bogatymi. Ta sprzeczność wypala układ nerwowy.

Więc cena spada, nowe pieniądze wpadają w panikę, a wiara znika pod wpływem stresu. Bitcoin nie upada. Jesteśmy. łatwowierne, wyobraźniowe, histeryczne istoty, które potrafią przewidzieć przyszłość, ale nie potrafią emocjonalnie przetrwać drogi do niej. Aktywo się nie psuje. właściciel to robi.

To także powód, dla którego zostaną zastąpieni przez maszyny. Nie dlatego, iż są mądrzejsi, choć są, ale dlatego, iż potrafią znieść pewność bez emocji. Nie cofają się przy obniżaniu wody. Nie szukają pomocy. po prostu wykonują.

Gorzka puenta jest taka, iż nic się nie zmieniło. Przyszłość pozostaje nienaruszona. Ścieżka pozostaje nie do zniesienia. Akumulacja staje się możliwa dopiero wtedy, gdy trzymanie staje się nie do zniesienia. poniżej pięćdziesięciu tysięcy. Naprawdę poniżej czterdziestki. To jest rytuał. To jest modlitwa. Bitcoin nie potrzebuje wiary. Ludzie to robią, a my ciągle tracimy ją w dokładnie niewłaściwym momencie.

Jednak jego najnowsza notatka "Bitcoin & The Problem Of Hardness" to arcydzieło w spojrzeniu na szerszy obraz, gdy przemierza drogę od starego świata do współczesności, wyjaśniając, dlaczego matematyka, trauma i ludzki temperament są ważniejsze niż ideologia we współczesnym pieniądzu...

[ZH: Hendry pisze w unikalnym stylu, bez użycia wielkich liter, zdecydowaliśmy się zachować ten styl, choć kilka fragmentów szczególnie interesujących nas pogrubiło.]

Przez lata traktowałem bitcoina jako coś, co rozumiem na tyle dobrze, by mieć opinię, ale nie na tyle, by adekwatnie rozebrać na części.

To nie było lenistwo. to nie brak ciekawości. To było ciche założenie, iż cokolwiek Bitcoin próbuje rozwiązać, nowoczesne finanse już znalazły obejście.

To czwarte, gwałtowne spadki zmusiło mnie do ponownego przemyślenia tego założenia.

Nie jako handel, nie jako system wierzeń, ale jako przedmiot pieniężny z konsekwencjami. Na tym etapie jego istnienia powtarzające się zawalenia nie są już ciekawostką. to cecha, która wymaga wyjaśnienia.

Ten tekst to moja próba wreszcie zmapowania terenu, wokół którego krążyłem przez lata: twardości Bitcoina, jego kruchości, ludzkiego zarządzania oraz niepewnej relacji ze światem, który coraz bardziej opiera się na elastycznych pieniądzach i cyfrowej obfitości. To nie jest obrona. To nie jest akt oskarżenia. To audyt.

Pisanie tego mnie zaskoczyło. Wyszedłem z tego mniej pewny co do ceny, bardziej pewny struktury, a znacznie bardziej zainteresowany pytaniem, czy największym ryzykiem Bitcoina kiedykolwiek była matematyka.

Jeśli czułeś się pewnie, odrzucając bitcoina lub wierzyłeś w niego, to jest napisane dla Ciebie. To sprawiło, iż byłem bardziej bystry. Mam nadzieję, iż u Ciebie będzie podobnie.

Hugh.

twardy obiekt w elastycznym świecie.

Bitcoin nie jest tu, by ratować świat. Jest tu, ponieważ świat nauczył się na własnej skórze, iż nowoczesne pieniądze działają tylko przez oszustwo. czas na oszustwo. Ból oszustwa. Oszukiwanie śmierci. Zbudowaliśmy systemy, które przetrwają dzięki ugięciu, socjalizacji straty, udawaniu, iż jutro zawsze może przynieść to, czego dziś nie da. I w większości to działało. Działało na tyle dobrze, iż Ameryka nigdy nie upadła, rynki nigdy się nie oczyściły, a katastrofa była odkładana raz za razem.

Ale robiąc to, cicho wymazaliśmy coś, co kiedyś miało znaczenie. Idea, że powinien istnieć przynajmniej jeden zasób, który się nie wygina. Jeden z nich, który odmawia dyskrecji. To jedna rzecz, której nie obchodzi to, kto jest u władzy, kto jest zdesperowany lub kto zaraz się załamie. Bitcoin nie jest ulepszeniem systemu. to prowokacja wymierzona w nią.

twardy przedmiot wrzucony do elastycznego świata, by zobaczyć, co się stanie.

Ta prowokacja ma sens dopiero wtedy, gdy rozpoznasz, co elastyczne pieniądze zostawiły po sobie. Gdy społeczeństwa przyjęły dekret, globalna pula oszczędności nie stała się bezbronna. Inflacja nadeszła, ale była zabezpieczona. akcje, własność, kredyt, własność produkcyjna. Kapitał nauczył się biegać. To, co nie pojawiło się ponownie, to kolejny aktyw, który zabezpieczał inflację bez wprowadzania ryzyka kredytowego.

Złoto oczywiście pełniło tę rolę od wieków. rzadki, apolityczny, pozbawiony jurysdykcji, stworzony bez wpływu, nic nie winien nikomu. zabezpieczenie przed inflacją, które jednocześnie było pozbawione ryzyka. Gdy złoto zostało zdegradowane jako standard monetarny, ta rola była tolerowana, a nie zastępowana podczas plądrowania złota w długich latach 1980–2011. ciekawskie umysły szukały alternatywy.

Bitcoin wyłonił się właśnie w tej luki. Nie jako odrzucenie fiducjatur i nie jako narzędzie do zarządzania cyklami gospodarczymi, ale jako próbę odtworzenia najbardziej nieuchwytnej własności złota w formie cyfrowej. nie tylko niedobór, ale niedobór bez ryzyka dla wydawcy. nie tylko ochronę przed rozcieńczeniem, ale także ochronę przed dyskrecją. Dlatego właśnie projekt Bitcoina jest tak surowy. Gdyby celem było jedynie zabezpieczenie się przed inflacją, świat już ma dziesiątki sposobów, by to zrobić. Trudniejszą ambicją jest zbudowanie aktywa, które może pozostać pod systemem monetarnym jako zabezpieczenie, a nie wewnątrz niego.

Ta ambicja zderza się teraz z nowoczesnymi finansami. Kredyt opiera się nie na zaufaniu, ale na tym, co można zagwarantować. Dlatego stablecoiny mają znaczenie. Łączą bezryzyko kredytowe amerykańskich obligacji skarbowych z twardymi ograniczeniami w innych częściach systemu. Są jak dotąd najjaśniejszym sygnałem, iż przyszłość fiducjatora będzie opierać się na lepszym materiale ubocznym, a nie na moralnej powściągliwości. Bitcoin ma miejsce przy tym stole tylko wtedy, gdy potrafi się rozwinąć w rozpoznawalną, płynną, bezryzykowną kotwicę. A to wymaga wartości rynkowej. Nie sentyment. Nie wiara. ale wartość rynkowa na tyle głęboka, by wspierać globalne tworzenie kredytów bez kruchości.

Dlatego porównanie ze złotem jest nieuniknione. Złoto kosztuje około czterdziestu pięciu bilionów dolarów. Bitcoin pozostaje poniżej jednego. Ta luka nie jest filozoficzna. Jest funkcjonalny. Geologia już zasłużyła na swoją rolę. Matematyka wciąż przechodzi przesłuchania.

Pytanie nie brzmi, czy Bitcoin jest wystarczająco rzadki, wystarczająco przenośny czy wystarczająco sprytny.

Pytanie brzmi, czy aktywu egzekwowanemu przez kod i koordynację ludzką można kiedykolwiek zaufać na dużą skalę, tak jak kiedyś asteroidzie.

O tym właśnie jest ten artykuł.

Nie o tym, czy Bitcoin zastąpi fiducjarny. Nie będzie.

Nie czy elastyczność jest niemoralna. Nie jest.

fiat w epoce obfitości.

Kluczowa lekcja monetarna XX wieku nie była ideologiczna. To było traumatyczne. Nie wyłonił się z debat o socjalizmie kontra kapitalizm, ani Keynesa kontra Hayeka, ale z doświadczenia życiowego, gdy systemy ekonomiczne nakładają sztywność na społeczeństwa już pod ogromnym stresem.

Po I wojnie światowej Niemcy nie były społeczeństwem upadłym. Był poobijany, osłabiony, politycznie niestabilny i głęboko urazony, ale pozostał sprawny. Przemysł istniał. Istniała Partia Pracy. Instytucje istniały. System był nadwyrężony, jeszcze nie zepsuty. Załamanie nastąpiło później i nie było nieuniknione.

Wersal to zmienił.

Traktat nie był jedynie karący. Była mściwa i niepiśmienna ekonomicznie. Reparacje żądano w twardych warunkach, płaconych w złocie, dokładnie w momencie, gdy zdolności produkcyjne Niemiec były ograniczane. Przebaczenie było nieobecne. Brakowało elastyczności. Ignorowano rzeczywistość gospodarczą.

Gdy Niemcy miały trudności z wywiązaniem się z tymi zobowiązaniami, odpowiedzią nie była renegocjacja, ale egzekwowanie prawa. W 1923 roku siły francuskie i belgijskie zajęły Dolinę Ruhry, przejmując kontrolę nad przemysłowym sercem Niemiec, węglem, stalą i produkcją metali, jednocześnie domagając się płatności złotem od sojuszniczych zwycięzców. Produkcja została przejęta. Złoto wciąż było potrzebne. sztywność była narzucona z obu stron.

To był punkt krytyczny.

To, co nastąpiło później, nie było ideologiczną radykalizacją w abstrakcji, ale paraliżem ekonomicznym w praktyce. bezrobocie gwałtownie wzrosło. produkcja się załamała. Rosnąca część dorosłej populacji stawała się ekonomicznie bezużyteczna. Nie nieefektywne. Nie jest niedostatecznie opłacany. bezużyteczny. Bezczynnie. obserwował. czekając. ten warunek nie powoduje refleksji ani moderacji. To wywołuje gniew. oraz hiperinflację.

Twarde pieniądze nie spowodowały upadku Niemiec w Weimarze. Ale katastrofalnie zawiodły w przyswojeniu traumy. A gdy instytucje rozpadają się pod wpływem masowego bezrobocia, pieniądze pękają razem z nimi. Hiperinflacja to nie była miękkość. To była panika. była to monetarna manifestacja legitymacji wyparującej w czasie rzeczywistym.

Ta sekwencja miała znaczenie. i zostało to zapamiętane.

Dekadę później świat stanął przed kolejnym szokiem, który groził powtórzeniem tego samego schematu na znacznie większą skalę. Krach z 1929 roku spowodował masowe bezrobocie, załamanie popytu i realną możliwość, iż amerykański system pójdzie tą samą drogą. Składniki były znajome: bezczynni ludzie, zamknięte fabryki, napięcia polityczne i sztywne ramy monetarne, które przekazywały presję, zamiast ją absorbować.

tym razem reakcja się zmieniła.

Złoto zostało porzucone jako ograniczenie rządzenia, nie dlatego, iż było niemoralne czy zdyskredytowane, ale dlatego, iż było kruche. Zbyt sztywny, by radzić sobie z traumą systemową. Pod złotem ciśnienie koncentruje się, aż coś pęka. Pod wpływem fikata ciśnienie się rozprasza. elastyczność zastąpiła czystość. porzucona doktryna monetarna, by utrzymać system w całości.

Odpowiedź była brzydka. To było niesprawiedliwe. wywołało zasłużony gniew. Ale zadziałało.

Stany Zjednoczone przetrwały w całości. Bezrobocie było brutalne, ale centrum polityczne przetrwało. ekstremizm pozostawał marginalny. Fiat nie wyleczył traumy, ale zapobiegł jej przerzutom. To stało się lekcją: w momentach szoku gospodarczego twardość przyspiesza entropię, podczas gdy elastyczność monetarna kupuje czas. A czas, w społeczeństwach stresowanych, jest różnicą między naprawą a załamaniem.

To nie był argument przeciwko niedoborowi. to był argument przeciwko sztywności w złym miejscu, o złym czasie. Rozkaz nie pojawił się jako triumf ideologiczny, ale jako adaptacyjna odpowiedź na katastrofalną porażkę twardych ograniczeń w warunkach masowego bezrobocia.

To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ Bitcoin nie przyszedł, by obalić tę lekcję. pojawił się długo po tym, w swoich następstwach.

Brzydki sukces Fiata.

W ciągu następnego stulecia ta logika była wielokrotnie testowana i za każdym razem potwierdzana pod presją.

Globalny kryzys finansowy z 2008 roku nie był ani strachem, ani testem wytrzymałościowym. To był ogólnosystemowy zatrzymanie akcji serca. System bankowy był niewypłacalny w jakimkolwiek znaczącym sensie. Jedynym otwartym pytaniem było, czy można wznowić nakład, zanim uszkodzenia instytucji staną się trwałe. Odpowiedź nie była elegancka. zasady zostały nagięte. Bilanse zostały rozszerzone. straty były socjalizowane. Zawieszenio twarde ograniczenia, aby utrzymać system przy życiu. To było brzydkie, niesprawiedliwe i moralnie obrzydliwe dla mnie i wielu innych. To też działało.

Ten sam schemat powtórzył się podczas pandemii. Łańcuchy dostaw zamarły. Granice zamknięte. szpitale były pełne. Zwrot "wyginięcie człowieka" wymknął się z laboratorium i trafił do krwiobiegu kultury. Sama wiara wystarczała, by grozić upadkiem. Ponownie Fiat się pochylił. Za dużo mówią. pieniądze się rozrosły. Kredyt się rozszerzył. Czas się zatrzymał. Ludzie byli opłacani, by pozostawać w domu, podczas gdy system był utrzymywany pionowo. ponownie sztywność została odrzucona na rzecz sprężystości. Znów uniknięto najgorszych wydarzeń z ogonem.

To właśnie robi Fiat dobrze.

Pochłania wstrząsy przesyłane przez twarde układy. Zamiast je koncentrować, rozprasza ciśnienie. Pozwala społeczeństwom przetrwać okresy masowej dezlokacji bez wymuszania natychmiastowej likwidacji ludzi, instytucji czy legitymacji. W świecie wielokrotnie narażonym na kryzysy finansowe, pandemie i wstrząsy geopolityczne, okazało się to raczej cechą niż wadą.

elastyczność jednak nie jest wolna.

koszt ten objawia się jako inflacja. nie jako tymczasowa niedogodność, ale jako grzechotka. Ceny gwałtownie rosną, stabilizują się, a potem pozostają na wysokim poziomie. rachunki za zakupy spożywcze nie wracają do starych poziomów. To mechaniczna konsekwencja przesuwania ryzyka do przodu w czasie. Fiat łagodzi teraźniejszość, czerpiąc z przyszłości.

To najważniejsze dla osób bez majątku. Dla osób pozbawionych praw inflacja nie jest makroekonomiczną abstrakcją ani debatą o modelach. To codzienna presja budżetowa. Czynsz przed wynagrodzeniem. Najpierw jedzenie. energia ponad godność. Gdy ceny rosną, nie ma korekty portfela, nie ma rebalansowania, nie ma sprytnego zabezpieczenia. Jest tylko mniej miejsca na oddech.

Nowoczesne systemy finansowe są wyjątkowo skuteczne w ochronie tych, którzy już w nich uczestniczą. posiadacze franczyzy. Akcje rosną wraz ze wzrostem nominalnym. Własność pochłania inflację i jeszcze więcej. kredyt, dźwignia, instrumenty powiązane z indeksami, aktywa rzeczywiste, produktywne posiadanie. Menu jest szerokie, płynne i sprawdzone. Elastyczność nie niszczy kapitału dla insiderów. często wzbogaca je. Ceny aktywów rosną szybciej niż płace właśnie dlatego, iż system został zaprojektowany tak, by utrzymać kapitał mobilny i wypłacalny.

ciężar spada gdzie indziej.

To, co karze inflacja, to nie oszczędzanie w sensie moralnym, ale wykluczenie. pieniądze pozostawione bez użytku, bo muszą być. kapitał, który nie może się poruszać, bo nie istnieje. Cierpliwość bez sprawczości. To nie jest ocena zachowania. To efekt strukturalny. Rozkaz nagradza udział i mobilność, a nie sprawiedliwość. A przez długie okresy trwałej elastyczności monetarnej ta różnica kumuluje się w coś korozyjnego. coś niesprawiedliwego.

Właśnie tutaj pojawia się Bitcoin – nie jako rozwiązanie problemu nierówności, nie jako zamiennik fiducjatu, ale jako dziwny i niewygodny eksperyment. obiekt matematyczny oferowany światu bez pozwolenia, dźwigni czy jurysdykcji. aktywum na okaziciela w formie cyfrowej. taki, który w zasadzie mógłby należeć do każdego, kto ma dostęp do telefonu i połączenia internetowego. Nie jest wymagane konto bankowe. Brak historii kredytowej. Brak strażnika.

dla pozbawionych prawa ta możliwość miała znaczenie. Nie dlatego, iż Bitcoin gwarantował ochronę, ale dlatego, iż oferował asymetrię. jeżeli eksperyment się nie powiódł, kilka traciło. jeżeli się uda, jeżeli uda się docenić na dużą skalę udokumentowano rzadki, apolityczny i niedyskrecjonalny aktyw, potencjał ten byłby przełomowy. Nie jałmużna. Prędkość ucieczki społecznej. Ta prawda pozostaje.

ale obietnica pozostaje niespełniona. I to prowadzi nas z powrotem do centralnego napięcia tego artykułu. Znaczenie bitcoina, jego wiarygodność i ostateczna użyteczność zależą nie od ideologii, ale od skali. by funkcjonować jako kotwica wewnątrz systemu fiat. by służyć jako zabezpieczenie, wspierać kredyt, mieć znaczenie. Kapitalizacja rynkowa bitcoina musi zbliżyć się do poziomu złota. Wszystko, co mniejsze, pozostaje spekulacją. wszystko, co większe, staje się infrastrukturą.

Dlatego to pytanie nie jest już akademickie. Po piętnastu latach Bitcoin nie jest już ciekawostką. To szczur laboratoryjny działający w czasie rzeczywistym, testowany, czy matematyczny niedobór może zdobyć zaufanie, płynność i legitymację, które geologiczne niedobór zdobył przez wieki. oraz czy może to poszerzyć dostęp do bezryzykownej ochrony przed inflacją, zamiast jedynie tworzyć nowe kapłaństwo.

To rozróżnienie zaostrza się, gdy gospodarki zbliżają się do szoku większego niż w Weimarze czy 1929 roku: wyparcia pracy przez maszyny. Automatyzacja i sztuczna inteligencja to nie tylko historie produktywności. to są zdarzenia związane z redukcją zatrudnienia. Całe kategorie pracy znikną szybciej, niż społeczeństwa będą mogły przenieść dochody, cel czy godność. W tym świecie kruchą zmienną nie jest kapitał. to jest zatrudnienie.

Rozkaz niemal na pewno zostanie ponownie użyty. Nie jako ideologia, ale jako konieczność. Kredyt powszechny, transfery fiskalne, elastyczność pieniężna. Są to narzędzia niezbędne do złagodzenia szoku zatrudnienia i zapobiegania podziałom społecznym, gdy siła robocza jest wypierana na dużą skalę. To nie jest domysł. Jest to jedyny mechanizm, jaki nowoczesne państwa posiadają do zarządzania takimi przejściami.

I co ważne, świat nie brakuje zabezpieczeń przed inflacją. Brakuje czegoś węższego i bardziej strukturalnego: niedyspozycji nieuznaniowej na skalę przemysłową. aktywa, które mogą leżeć u podstawy systemu monetarnego jako zabezpieczenie, nie dlatego, iż obiecują wzrost, ale dlatego, iż obiecują ograniczenia.

Gold kiedyś pełnił tę rolę. Może znów tak się stanie. Bitcoin to próba cyfrowego odtworzenia tego elementu. nie jako zbawienie, ani jako alternatywę dla elastyczności, ale jako potencjalny kotwicę pod nią. Nierozwiązane pytanie brzmi, czy Bitcoin może urosnąć wystarczająco duży, płynny i wystarczająco zaufany, by pełnić tę rolę, gdy nadejdzie osobliwość.

Jak naprawdę działa złoto.

Złoto od dawna rozumiane jest jako pieniądz, który pozostaje poza polityką. Jest ona zaufana właśnie dlatego, iż nie jest regulowana dekretami, nie jest wydawana przez państwa i nie jest zmieniana przez komisje. jej neutralność zdobywa się przez dystans. jest wykopywany z ziemi, rafinowany po kosztach i powoli kumulowany. Przez wieki to fizyczne ograniczenie czyniło go niezawodnym kotwicą, gdy zaufanie do ludzkich instytucji zawodziło.

Jednak niedobór złota jest często źle rozumiany.

Gdy złoto było sprzedawane po około trzystu dolarów za uncję na początku lat 2000., globalne potwierdzone i prawdopodobne zasoby szacowano na około czterdzieści pięć do pięćdziesięciu tysięcy ton. budżety na eksplorację były skromne. rudy niższej jakości były nieopłacalne. Całe jurysdykcje zostały zignorowane. Podaż wydawała się skończona, bo za tę cenę faktycznie taka była.

Ten obraz zmienia się, gdy zmienia się cena.

Obecnie, gdy złoto jest sprzedawane po wartości około pięciu tysięcy dolarów za uncję, szacowane potwierdzone i prawdopodobne zasoby są bliższe sześćdziesięciu pięciu do siedemdziesięciu dwóch tysięcy ton, mimo dekad ciągłego wydobycia. Wyższe ceny przeklasyfikują skały na rudę. odpady zamienione w aktywa. depozyty, które wcześniej były odrzucane jako marginalne, nagle stają się opłacalne. jurysdykcje wcześniej uznawane za nieekonomiczne ponownie wchodziły na mapę.

To nie jest dewaluacja. to reakcja.

Złoto nie rozcieńcza się politycznie. rozwija się przemysłowo. Gdy cena rośnie, podaż reaguje. Nie od razu. Nie lekkomyślnie. Ale strukturalnie. Historycznie globalna podaż złota rosła o około trzy procent rocznie. Ten wskaźnik jest na tyle wolny, by zachować zaufanie, ale na tyle trwały, by mieć znaczenie przez długie horyzonty.

Pod koniec tego stulecia, jeżeli historia ma jakikolwiek wskaźnik, całkowite zasoby wydobytego złota wraz z udowodnionymi i prawdopodobnymi rezerwami zbliżą się mniej więcej do dwukrotności. Nie odbędzie się głosowanie. Zasady nie zostaną zmienione. Fizyka po prostu robi to, na co pozwala fizyka.
To zarówno mocna strona, jak i ograniczenie Golda.

Twardość złota zależy od geologii. Podlega prawu naturalnemu, a nie ludzkiej koordynacji. To czyni ją politycznie neutralną i społecznie czytelną. Ale oznacza to też, iż złoto nie może odmawiać zachęt. Gdy nagroda jest wystarczająco wysoka, wkłada się więcej wysiłku. wdrażanych jest coraz więcej technologii. Z czasem pojawia się więcej podaży.

Złoto reaguje na cenę.

Ta własność nie czyni złota gorszym. To sprawia, iż jest zrozumiałe. Rynki instynktownie rozumieją geologiczny niedobór. Wiedzą, jak zachowuje się pod wpływem stresu. Wiedzą, jak to przecieka. Powoli. Jak można się było spodziewać. bezosobowo.

To jest punkt odniesienia, według którego nieuchronnie mierzy się bitcoina. Nie dlatego, iż Bitcoin próbuje zastąpić złoto, ale dlatego, iż złoto stanowi najstarszy i najbardziej zaufany wyraz niesuwerennej niedoboru.

Bitcoin wchodzi w ten krajobraz nie jako moralny przeciwnik złota, ale jako mechaniczny. Jej twierdzenie nie polega na tym, iż złoto jest słabe, ale na istnieniu innej formy twardości, rządzonej nie przez fizykę, ale przez czas i reguły.

To właśnie tutaj zaczyna się argument.

inny rodzaj twardości.

Twierdzenie Bitcoina nie jest filozoficzne. To jest mechaniczne.

W przeciwieństwie do złota, Bitcoin nie reaguje na cenę. nie rozszerza się, gdy rośnie popyt, ani kurczy się, gdy popyt spada. Jej dostawa jest całkowicie regulowana przez czas, zgodnie z harmonogramem ustalonym na początku i egzekwowanym przez samą sieć. Ten harmonogram nie przejmuje się recesjami, wojnami, wyborami, paniką ani ceną bitcoina.

Bitcoin został ograniczony od momentu powstania. dwadzieścia jeden milionów sztuk. To nie jest szacunkowa ocena. To nie jest kalkulacja rezerwy. Nie jest to probabilistyczna ocena zatwierdzona przez komisję. twardy sufit, określony w kodzie i obojętny na okoliczności. Około dziewięćdziesiąt cztery procent tej dostawy zostało już wydanych. Pozostałe środki będą uwalniane powoli, na ustalonej ścieżce, a emisja zostanie praktycznie wyczerpana około 2040 roku. Po tym podaż nie rośnie.

To właśnie czyni bitcoina wyjątkowym. niedobór złota zależy od geologii i zachęt. Niedobór bitcoina jest regulowany przez zasady i czas. Gdy cena złota rośnie, podaż ostatecznie reaguje. Gdy cena bitcoina rośnie, podaż nie. Zamiast tego emisja mechanicznie się zaostrza poprzez proces połowy, który zmniejsza przepływ nowych monet mniej więcej co cztery lata, niezależnie od popytu.

To nie jest hierarchia moralna. jest to asymetria strukturalna.

Złoto jest rzadkie, ponieważ trudno je wydobyć. Bitcoin jest rzadki, ponieważ trudno go zmienić. ograniczenie Golda jest fizyczne. Ograniczenie bitcoina jest społeczne i proceduralne. Przestrzega się fizyki. drugi podporządkowuje się konsensusowi. Obie formy są twardością, ale zachowują się inaczej pod wpływem stresu.

Pod koniec tego wieku całkowita wartość Bitcoina pozostanie bez zmian. Nie nastąpi żaden przełom technologiczny, który odblokowałby nowe depozyty bitcoina. brak przeklasyfikowania kodu marginalnego na opłacalny podarok. Brak sygnału cenowego wywołującego ekspansję. niedobór jest wymuszony przez zamysł, a nie odkrywany z czasem.

Dlatego Bitcoin jest często opisywany jako algorytmicznie rzadki. Nie dlatego, iż jest cyfrowy, ale dlatego, iż jego dynamika podaży jest wyraźnie nieodpowiadająca. to system stworzony, by odmawiać zachęt. Tam, gdzie złoto daje zyski, bitcoin pozostaje bezwładny.
Ta obojętność jest cechą. To także źródło dyskomfortu.

Rynki są przyzwyczajone do niedoboru, który przecieka powoli i bezosobowo. Mniej komfortowo czują się z niedoborem, który zależy od przestrzegania zasad i ludzkiej koordynacji. Systemy geologiczne nie odpowiadają. Systemy społeczne tak. Im trudniejsza zasada, tym więcej uwagi poświęca się temu, czy można ją złamać.

Twardość Bitcoina to więc nie tylko kwestia liczb. To kwestia wiarygodności. Nie o to, czy zasady są surowe, ale czy potrafią pozostać surowe pod presją. Nie o to, czy niedobór jest zdefiniowany, ale czy potrafi przetrwać stres bez renegocjacji.

To właśnie tutaj Bitcoin przestaje wyglądać jak towar, a zaczyna przypominać reżim monetarny. Może to czerwona flaga. Jego niedobór nie opiera się na zaufaniu do instytucji czy autorytetów, ale na zbiorowej gotowości uczestników do egzekwowania zasad, których nie można odwołać, zmienić ani zawiesić dla wygody.

To potężny wybór projektowy. Jest też wymagająca. I dlatego bitcoina nie można oceniać wyłącznie na podstawie krzywej podaży. Rynek nie ogranicza się tylko do niedoboru cen. To wycena procesu niezbędnego do jego utrzymania.

To właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa niepewność.

Obfitość i wyjątek.

Co dzieje się z niedoborem w świecie, gdzie niemal wszystko inne staje się obfite.

Na długim etapie postępu technologicznego dominującym trendem jest załamanie kosztów krańcowych. obliczeniowe staje się tańsze. energia staje się bardziej wydajna. Zwiększa się przepustowość. Skala produkcyjna. choćby inteligencja i kreatywność, kiedyś uważane za nieodwracalne ludzkie, zaczynają wyglądać na powtarzalne. kierunek jazdy jest jasny. Więcej wyjścia, mniej wejścia. Więcej możliwości, niższe koszty.

Ta obfitość nie jest równomiernie rozłożona, ale jest nieustępliwa.

W konsekwencji niedobór niemal wszędzie się rozbija. towary, które kiedyś były drogie, stają się tanie. Procesy, które kiedyś wymagały pracy, stają się zautomatyzowane. Zalety, które kiedyś trwały, zanikają przy replikacji. Dla kapitału to stwarza szanse. Dla Pracy powoduje to przesunięcie miejsca. Całe kategorie pracy mogą zniknąć szybciej, niż społeczeństwa mogą przerzucić dochód, status czy cel.

To nie jest porażka polityki. To cecha szybkości technologicznej.

Ale obfitość wyostrza wartość tego, co nie skaluje się. Im więcej zasobów staje się powtarzalnych, tym atrakcyjność celowo ograniczonych aktywów rośnie. Nie jako zamienniki dekretu, ani jako rozwiązania nierówności, ale jako kotwy. punkty odniesienia. Magazyny wartości, których niedobór nie wynika z popytu, innowacji ani politycznej dyskrecji.

Złoto pełniło tę rolę od wieków. Jego rzadkość przecieka, ale na tyle powoli, by pozostać czytelne. Bitcoin proponuje inny kotwicę. taki, którego niedobór nie jest odkrywany z czasem, ale jest wymuszony od samego początku. W świecie, gdzie niemal wszystko reaguje na zachęty, Bitcoin jest skonstruowany tak, by je odmawiać.

To jest kontekst, w którym należy rozumieć Bitcoina. Nie jako zakład przeciwko dekretowi i nie jako utopijna alternatywa dla nowoczesnych państw, ale jako wyjątek wymyślony w środowisku przyspieszającej obfitości. Jego znaczenie rośnie nie dlatego, iż fiat zawodzi, ale dlatego, iż fiat odnosi sukces w świecie, gdzie głównym wyzwaniem jest zarządzanie transformacją, a nie egzekwowanie dyscypliny.

Niedobór załamuje się w całym krajobrazie gospodarczym. Tam, gdzie się utrzymuje, dzieje się to albo dlatego, iż fizyka go egzekwuje, jak w przypadku złota, albo dlatego, iż robią to zasady, jak w przypadku Bitcoina.

To rozróżnienie tworzy podstawę dla centralnego pytania, z którym rynek wciąż się zmaga. Nie to, czy niedobór ma znaczenie, ale czy niedobór wymuszony przez ludzki proces może budzić taką samą pewność, jak niedobór narzucony przez naturę. Ryzyko nie jest matematyczne.

W centrum tego artykułu nie leży cena bitcoina, nie narracja, ale to, co faktycznie czyni go rzadkim w praktyce. Zamk.

Podaż bitcoina jest tak trudna, jak mechanizm egzekwujący własność. Tym mechanizmem jest szyfrowanie. Nie zaufanie. Nie reputację. Nie autorytet. matematyki. Własność definiowana jest przez zdolność do przedstawienia ważnego dowodu kryptograficznego. jeżeli potrafisz go wyprodukować, sieć rozpoznaje cię jako właściciela. jeżeli nie możesz, monety się nie ruszają. Nie ma odwołania, administratora, uchylenia ani uznania. Zasada jest absolutna.

To właśnie nadaje Bitcoinowi jego twardość. Nie wiara, ale egzekwowanie.

sam zamek zbudowany jest na tak dużej przestrzeni kluczy, iż zwykła intuicja zawodzi. Obecne bezpieczeństwo Bitcoina opiera się na kryptografii 256-bitowej. Ta liczba brzmi abstrakcyjnie, ale jej znaczenie jest konkretne. Oznacza to wszechświat możliwych kluczy tak ogromnych, iż zgadnięcie adekwatnego jest nie tylko mało prawdopodobne, ale fizycznie bezsensowne. Standardowa analogia jest prawdziwa, ponieważ jest trafna: jest równoważna przewidywaniu wyniku 256 całkowicie uczciwych rzutów monetą w jednej próbie. Liczba możliwych wyników przewyższa liczbę atomów w obserwowalnym wszechświecie. Nie o różnicę, ale o rzędy wielkości.

Dlatego niedobór bitcoina wydaje się realny. nie twierdząc. Nie zgadzam się. wymuszona przez ścianę, której nie da się pokonać przy żadnej wyobrażalnej mocy obliczeniowej klasycznej. Brutalna siła nie zawodzi tu powoli. Nie spełnia tego kategorie.

Ale żaden mur zbudowany z matematyki nie jest wieczny.

To nie jest herezja w kryptografii. To jest prawosławie. Systemy kryptograficzne nie są prawami natury. to założenia dotyczące tego, co jest obliczeniowo niewykonalne przy maszynach, które możemy zbudować. Obliczenia kwantowe, jeżeli dojrzeją do wystarczającej skali i niezawodności, nie stopniowo podważają tych założeń. To ich unieważnia. W zasadzie pewne problemy matematyczne, które dziś są nierozwiązywalne, stają się rozwiązywalne. zamki, które kiedyś wyglądały na kosmologiczne, stają się przebijalne.

this does not mean bitcoin is vulnerable today. it does mean that its hardness is not geological. it is conditional.

To właśnie tutaj dyskusje zwykle zamieniają się w bzdury. Krytycy mówią, jakby Bitcoin był na tykającym zegarze, tuż przed kryptograficznym upadkiem. Zwolennicy odpowiadają gestami, powołując się na "większe klucze" lub przyszłe ulepszenia, jakby problem znikał przy kontakcie. Obie pozycje nie mają sensu.

Rzeczywistość jest bardziej zdyscyplinowana. Kryptografia nie jest pozbawiona narzędzi. Istnieją już alternatywne sposoby zabezpieczenia cyfrowej własności. zwiększenie parametrów bezpieczeństwa nie zwiększa liniowo trudności; To go wybucha. Obszary problemowe rozszerzają się szybciej, niż atakujący są w stanie realistycznie go ścigać. choćby przy agresywnych założeniach dotyczących przyszłych maszyn znane są konstrukcje, które przesuwają możliwe ataki poza realne horyzonty.

Ograniczeniem nie jest matematyka. to koordynacja.

Dyscypliny inżynierskie nie wzmacniają dziś systemów przed zagrożeniami odległymi, spekulacyjnymi i niedostatecznie określonymi. Takie działanie nakłada teraz koszty za zagrożenia, które mogą pojawić się inaczej lub wcale. Ale dobra inżynieria zachowuje opcjonalność. Buduje systemy, które mogą migrować. Unika ślepych zaułków. Zostawia to miejsce na ruch bez rozrywania konstrukcji.

Konserwatywne wybory. minimalna złożoność. Maksymalna przestrzeń nad głową.

Zamek nie został wybrany, bo był wieczny, ale dlatego, iż był przytłaczająco silny wobec każdego przewidywalnego ataku, pozostawiając jednocześnie otwartą ścieżkę adaptacji, jeżeli świat się zmieni. Matematyka jest imponująca. prawdopodobnie wystarczająca na dziesięciolecia. może dłużej. Prawdziwa niepewność nie tkwi w samym szyfrowaniu. Chodzi o to, czy system egzekwujący absolutne zasady będzie w stanie spokojnie skoordynować, gdy te zasady ostatecznie będą musiały się zmienić.

To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ pokazuje, gdzie leży prawdziwe ryzyko.

koordynacja bez dyrygenta.

Największą słabością Bitcoina nie jest to, iż matematyka nagle zawiedzie. Chodzi o to, iż adaptacja wymaga zgody.

kryptografia może być ulepszana. Zasady można zmieniać. Ale tylko poprzez powolny, dobrowolny proces, który zależy od ludzkiej koordynacji.

Oprogramowanie może się zmieniać. Czy ludzie mogą?

Rynek rozumie to intuicyjnie. Nie wycenia bitcoina tak, jakby jego kod był kruchy. Wycenia bitcoina tak, jakby jego zarządzanie nie było przetestowane pod presją egzystencjalną. Nie dlatego, iż brakuje narzędzi, ale dlatego, iż proces nigdy nie musiał się udowadniać w skrajnych okolicznościach.

Siła w Bitcoinie jest ujemna, a nie dodatnia. Umiejętność powiedzenia "nie" jest ważniejsza niż umiejętność powiedzenia "tak". Kontrola jest rozdzielana przez obojętność, a nie rozkazy. Uczestnicy, którym zależy głęboko, muszą przekonać tych, którzy często tego nie robią. Że asymetria jest zamierzona. Utrudnia to przejęcie, ale też spowalnia zmiany.

Jest stary żart, najlepiej opowiedziany przez Monty'ego Pythona, o ruchach rewolucyjnych. Wszyscy zgadzają się co do wroga. Wszyscy zgadzają się co do celu. A jednak sala pełna jest frakcji, które gardzą sobą nawzajem znacznie bardziej niż boją się imperium, któremu rzekomo się sprzeciwiają. Front Ludowy, Front Ludowy, drugi front, który odłączył się w zeszłym roku po nieporozumieniu co do zasad. Komedia działa, bo jest boleśnie znajoma. Wspólne cele są łatwe. Wspólna koordynacja już nie.

Egzystencjalne ryzyko związane z Bitcoinem wygląda niepokojąco podobnie.

Imperium w tym przypadku nie jest potęgą polityczną, ale technologiczną: komputerami kwantowymi. Cel jest jasny i powszechnie przyjęty. Chronić zamek. Zachować niedobór. Utrzymać własność niepodrobialną. Nikt temu nie kwestionuje. A jednak pod tym porozumieniem kryje się znajoma fragmentacja. Różne obozy, inne progi, różne definicje zagrożenia. Niektórzy twierdzą, iż imperium jest odległe o dekady i nie warto go uznawać. Inni chcą natychmiast się zmobilizować. Niektórzy obawiają się, iż każda koordynacja to zdrada. Inni obawiają się, iż opóźnienie to samobójstwo.

Bitcoin nie zostanie przetestowany pod kątem tego, czy komputery kwantowe pojawią się jutro, czy za trzydzieści lat. Zostanie to sprawdzone, czy system zbudowany przeciwko władzy przez cały czas potrafi rozpoznać imperium, gdy się pojawi, i działać razem, nie rozpadając się na front własnego ludu Judei. Rzym, na powyższym szkicu, prawie nie musi interweniować. Frakcje wykonują tę pracę same. Wyzwanie Bitcoina polega na udowodnieniu, iż potrafi zrobić coś przeciwnego. iż system oparty na dobrowolnym konsensusie może przez cały czas rozpoznać realne zagrożenie, działać celowo i zachować swoje podstawowe zasady, nie rozpadając się na rywalizujące prawdy.

To jest prawdziwy test twardości. Nie o to, czy zamki są wystarczająco mocne, ale czy osoby je pilnujące potrafią odróżnić zasady od paraliżu, gdy w końcu nabierze znaczenia.

Kwantowy test wytrzymałościowy jako społeczny test wytrzymałościowy.

Jeśli komputery kwantowe kiedykolwiek staną się istotne dla Bitcoina, nie nastąpi to jako filmowe przełamanie. Nie będzie jednego momentu, w którym system zostanie "zepsuty", zamiast tego pojawi się to jako stopniowe erozje konkretnego założenia: iż tylko właściciel klucza może autoryzować ruch monet. Zagrożenie nie dotyczy samej księgi, ale wyłączności własności.

To rozróżnienie ma znaczenie. Bitcoin nie opiera się na tajemnicy w abstrakcji. Opiera się na idei, iż kontroli nie można udawać. Gdyby nowa klasa maszyn kiedykolwiek była w stanie odtworzyć dane uwierzytelniające własności na podstawie publicznie widocznych informacji, system nie zawaliłby się z dnia na dzień. ale własność stałaby się kwestionowana. A kwestionowalna własność to moment, w którym niedobór zaczyna się zacierać.

Takie zagrożenie nie pojawiłoby się równomiernie. Własność Bitcoina to nie jest jedno, jednolite zjawisko. Niektóre formy własności już ujawniają więcej informacji niż inne, po prostu ze względu na sposób ich tworzenia lub użycia. Monety przechowywane w starszych formatach adresowych, monety, które wielokrotnie wykorzystywały adresy, monety przechodzące przez przezroczyste skrypty lub monety leżące na giełdach muszą ujawniać więcej publicznych danych o warunkach, w jakich mogą być wydawane.

Inne monety są cichsze. Monety przechowywane w nowszych formatach, monety, które nigdy się nie przesuwały, monety chronione bardziej konserwatywnymi warunkami wydatkowymi, ujawniają znacznie mniej informacji światu zewnętrznemu. Pozostaną bezpieczniejsi dłużej, nie dlatego, iż ich właściciele są bardziej cnotliwi, ale dlatego, iż powierzchnia do ataku jest mniejsza.

W rezultacie ciśnienie narastałoby asymetrycznie. Niektóre monety stałyby się atrakcyjnymi celami wcześniej, podczas gdy inne pozostawałyby praktycznie nietknięte. System nie zawiódł od razu. Doświadczałby lokalnego stresu, widocznych prób kradzieży i spornych o własność na marginesach. Ta asymetria ma znaczenie. To właśnie to zmusiłoby system do stawienia czoła zmianom przed katastrofą, a nie po niej.

W tym momencie wyzwanie Bitcoina nie byłoby już matematyczne. To byłoby proceduralne.

Pierwszym krokiem byłoby porozumienie co do samego zagrożenia. Nie filozoficznie, ale operacyjnie. Co w praktyce oznacza "zdolność kwantowa"? Jak potężne musiałyby być takie maszyny? Jak bardzo niezawodny? Jak bardzo dostępny? Ile czasu ostrzegawczego miałoby między teoretyczną podatnością a rzeczywistym wykorzystaniem? Bez konsensusu co do modelu zagrożenia nie może dojść do konsensusu co do odpowiedzi.

Drugim krokiem byłoby wprowadzenie nowych zasad dotyczących własności. Nowy rodzaj zamka. Bitcoin nie zastępuje swoich zasad nagle. dodaje je ostrożnie. Nowe zasady są zwykle wprowadzane w sposób umożliwiający dobrowolną adopcję zanim cokolwiek starszego zostanie wyłączone. To uprzedzenie w stronę gradualizmu jest celowe. Zmniejsza ryzyko fragmentacji, ale jednocześnie wydłuża terminy.

Trzecim krokiem, który dominuje nad wszystkim innym, byłaby migracja.

Bitcoin nie może przenosić monet w imieniu ich właścicieli. Nie ma administratora. Brak upoważnienia awaryjnego. Brak biurka odzyskiwania. posiadacze musieliby ulepszać portfele, generować nowe adresy i celowo przenosić monety. Giełdy musiałyby się dostosować. Opiekunowie musieli się dostosować. Producenci sprzętu musieliby się dostosować. Byłby to proces trwający kilka lat choćby w najlepszych warunkach.

A potem pojawia się pytanie, którego Bitcoin przez większość swojego istnienia starał się unikać.

Co zrobić ze starymi zasadami.

Pozostawienie starych zasad własności na zawsze zachowuje neutralność. Zapewnia, iż monety ważne według obowiązujących zasad pozostają ważne bezterminowo. Ale w świecie, gdzie te zasady są naruszone, pozostawia to także trwałą powierzchnię ataku. Wyłączenie starych zasad chroni system bardziej agresywnie, ale pozostawia każdego, kto jest wolny, offline, zdezorientowany lub martwy.

Nie ma tu żadnego czystego rozwiązania.

Właśnie tutaj istnienie zagubionych monet staje się nieuniknione. Powszechnie uważa się, iż Satoshi Nakamoto wydobył około miliona monet w najwcześniejszych dniach istnienia Bitcoina i nigdy ich nie przenosił. Poza tym uważa się, iż kilka milionów kolejnych monet zostało utraconych z powodu zapomnianych kluczy, zniszczonego sprzętu lub zmarłych właścicieli. Szacunki są różne, ale około piętnastu do dwudziestu procent całkowitej podaży może już być trwale niedostępnych.

Te monety nie mogą się przenieść. nie podlegają ulepszeniom. Nie odpowiadają. Po prostu siedzą.

W czysto ekonomicznym ujęciu stanowi to kuszący argument. wyłączenie starych zasad zamroziłoby dużą część podaży. pozostałe monety natychmiast zyskiwałyby na wartości. Urzędujący na tym skorzystaliby. Uwaga zostałaby nagrodzona. niedobór mechanicznie się zaciskał. Z punktu widzenia ceny wygląda to czysto.

Ale Bitcoin nie jest wyceniany jak system optymalizujący zysk ugruntowanych graczy. Jest wyceniany jak system optymalizujący legitymizację rządów.

Retroaktywne unieważnienie własności, która była ważna według obowiązujących zasad w tamtym czasie, przekracza granicę, której Bitcoin niezwykle starannie unikał. Nie dlatego, iż jest sentymentalna, ale dlatego, iż gdy system pokaże gotowość do rezygnacji z legalnej własności dla wygody, każdy pozostały właściciel musi wycenić ryzyko bycia następnym. Pytanie przesuwa się z "jak bardzo to jest rzadkie" na "jakie przyszłe zachowania mogą mnie zdyskwalifikować".

Ta niepewność nie objawia się oburzeniem. Objawia się to jako wyższa składka ryzyka. jako wahanie. jako kapitał domagający się opcjonalności, a nie zobowiązań.

Historia daje tu wskazówki, ale tylko jeżeli analogie są używane ostrożnie. Konfiskata złota z 1933 roku jest często przywoływana w tych debatach. Jest istotny, ale często źle rozumiany. Złoto nie utraciło statusu politycznie neutralnego nośnika wartości. Na całym świecie i z czasem ją zachowała. Zmieniła się jednak próba reżimu monetarnego związania się ze złotem, a nie samym złotem.

Stany Zjednoczone porzuciły złoto, ponieważ standard stał się zbyt sztywny, by przyjąć traumę. Deflacja miażdżyła gospodarkę. bezrobocie było masowe. legitymacja słabła. wybór nie był między sprawiedliwością a wzbogaceniem. To było między zachowaniem indywidualnych roszczeń a zachowaniem samego systemu. To była zmiana reżimu, a nie oportunistyczna konfiskata.

Kwantowy problem Bitcoina, jeżeli kiedykolwiek stanie się realny, należy do tej kategorii. nie jest to strata uznaniowa w ramach stabilnych ram, ale kwestia, czy same ramy mogą przetrwać bez resetowania swoich założeń. To nie usuwa kosztów legitymacji. Wyjaśnia, kiedy taki koszt można zaakceptować.

poprzeczka jednak jest bardzo wysoka.

Każda decyzja o wyłączeniu starych zasad spowodowałaby widocznych przegranych. majątki. Wczesnymi uczestnikami. Długoterminowe przechowywanie w chłodni. instytucje o powolnym zarządzaniu. Ludzie, którzy grali według zasad, jakie rozumieli w tamtym czasie. Historia pokazuje, iż takie straty można uznać za konieczne, ale tylko pod egzystencjalnym uzasadnieniem, nigdy pod optymalizacją ekonomiczną.

Dlatego Bitcoin tak bardzo opiera się zmianom uznaniowym. Znosi stratę. Będzie tolerował martwe klawisze. Będzie tolerować entropię. To, czego się opiera, niemal do granic paraliżu, to kara wsteczna poprzez zmianę zasad.

To jest prawdziwy test obciążenia, jaki reprezentuje obliczenia kwantowe. Nie o tym, czy istnieją nowe narzędzia kryptograficzne. Są. Nie czy matematyka może się skalować. Może. Pytanie brzmi, czy system oparty na dobrowolnym konsensusie potrafi skoordynować się wystarczająco wcześnie, spokojnie i na odpowiednią skalę, by chronić własną niedoborową sytuację, nie rozrywając przy tym swojej legitymacji.

Ta odpowiedź nie zostanie znaleziona w kodzie. Można to znaleźć w ludzkim zachowaniu.

I to, bardziej niż jakikolwiek algorytm, jest tym, co rynki wciąż próbują wycenić.

spadki i temperament.

Bitcoin spadł około pięćdziesięciu procent. To nie jest bezprecedensowe. Zdarzyło się to już wcześniej, około cztery razy, a w kilku przypadkach spadek sięgał siedemdziesięciu lub choćby osiemdziesięciu procent. Te epizody często opisywane są jako porażki. lepiej rozumieć je jako testy wytrzymałości temperamentu.

Gdy wartość głównych aktywów spada o połowę, adekwatną odpowiedzią nie jest moralizowanie. to jest alokacja. Dotyczy to akcji, obligacji, nieruchomości i towarów. Gdy S&P spada o sześćdziesiąt procent, długoterminowi inwestorzy nie kwestionują jego legitymacji. Kupują to. Gdy długoterminowe obligacje skarbowe tracą połowę swojej wartości, instrukcja pozostaje taka sama. Systemowe aktywa czasami doświadczają gwałtownego przecenowania, a następnie utrzymują się. Bitcoin, jeżeli ma być traktowany poważnie, nie może być zwolniony z tej logiki.

To nie znaczy, iż Bitcoin jest wolny od ryzyka. Nie jest. Niesie ze sobą specyficzne ryzyka, których tradycyjne aktywa nie mają. Ryzyko protokołu. Ryzyko zarządzania. Ryzyko technologiczne. Te ryzyka są realne i odzwierciedlają się w cenie. Nie unieważniają zasobów. Tłumaczą jego zmienność.

Błędem jest mylenie zmienności z kruchością.

Bitcoin nie jest chroniony przed bólem. jest chroniony przed rozcieńczeniem. Podaż nie reaguje na cenę. Straty nie mogą być zrekompensowane emisją. Obniżki muszą więc być całkowicie pochłonięte przez ponowne redukcje. To sprawia, iż wydają się ekstremalni. Ale oznacza to również, iż odbudowa, gdy następuje, nie jest podważana przez ekspansję strukturalną.

To właśnie tutaj temperament zastępuje ideologię. A co jest niezwykłe, to emocjonalna intensywność związana z tymi ruchami.

Bitcoin nie zachowuje się jak aktywo umożliwiające stopniowe akomodowanie. Wielokrotnie stawia posiadaczy przed próbami skazania. ostre straty, a potem długie okresy oczekiwania. pewność co do długoterminowej podaży połączona z niepewnością co do ceny w krótkim terminie. To połączenie jest psychologicznie wymagające w sposób, w jaki większość aktywów nie jest.

To nie jest błąd. To konsekwencja systemu, który odmawia wygładzania wyników poprzez dyskrecję. Zmienność to cena sztywności reguł. Rynki rozumieją to intelektualnie. Ludzie zmagają się z tym emocjonalnie.

To właśnie w tym momencie ideologia ma tendencję do upadku. Narracje zawodzą. Społeczności się rozpadają. Osoby, które najlepiej sformułowały tezę, często jako pierwsze porzucają ją pod presją. nie dlatego, iż teza się zmieniła, ale dlatego, iż jej utrzymywanie stało się ekonomicznie nie do zniesienia.

Spadki Bitcoina nie są więc dowodem na to, iż system jest zepsuty. są dowodem na to, iż wciąż jest w rękach ludzi.

To rozróżnienie ma znaczenie, gdy argument zwraca się ku psychologii, przekonaniom i granicom ludzkiej wytrzymałości w obliczu pewności połączonej z opóźnieniem.

Wierzyć, błędne wyceny i ludzka zniżka.

Gdyby Bitcoin był tylko obiektem matematycznym, jego wycena byłaby prosta. stała dostawa. Znana ścieżka emisji. Bez dyskrecji. Brak odpowiedzi na Price. niedobór wymuszony mechanicznie, a nie kulturowo. W takim świecie wycena byłaby ćwiczeniem polegającym na dyskontowaniu czasu i adopcji, a nie na temperamentie.

Ale Bitcoin nie jest w rękach matematyki. jest ona prowadzona przez ludzi.

To właśnie tę lukę rynek przez cały czas wycenia. Nie niepewność co do kodu, ale niepewność co do ludzkiego zachowania pod stresem. Nie to, czy zasady będą obowiązywać, ale czy posiadacze będą obowiązywać.

Od samego początku Bitcoin był przedstawiany jako objawienie, a nie narzędzie. Najtwardsze pieniądze. wybraną alternatywą. Ostateczny stan. To ujęcie przyciągało kapitał, ale także oddanie. a oddanie nie jest stabilnym mechanizmem cenowym. To prowadzi do skrajności. euforyczne zabiegi, po których następuje gwałtowne odrzucenie. pewność w drodze w górę, obrzydzenie w drodze w dół.

rynki są komfortowe z niedoborem cen spowodowanym przez geologię. Mają w tym wieki doświadczenia. Złoto nie wymaga od posiadaczy wiary w cokolwiek. Nie wymaga cierpliwości pod wyraźnym stresem. nie stawia właścicielom na oczekiwaniach, połowach ani widocznych klifach emisji. jego zapasy cicho przeciekają przez wieki. bezosobowo. Nikt nie musi patrzeć, jak to się dzieje.

Bitcoin jest inny. jego nienaganność jest nieskazitelna, ale jednocześnie teatralna. Harmonogram emisji jest znany. Daty połowy są zapisane w kalendarzu. przyszłość jest widoczna. A ludzie nie radzą sobie dobrze z widoczną pewnością, zwłaszcza gdy nagroda jest opóźniona, a ścieżka cenowa gwałtowna.

Behavioral Finance ma na to nazwy. Dyskontowanie czasowe. Awersja do strat. dysonans poznawczy. Ale etykiety to nie ma znaczenia. Praktyczny efekt jest prosty. Ludzie sprzedają nie wtedy, gdy teza się łamie, ale gdy trzymanie staje się psychologicznie nie do zniesienia.

Dlatego obniżenia skupiają się wokół momentów jasności strukturalnej, a nie w ich upadku. Halving nie szkodzi Bitcoinowi. To ją wyjaśnia. Zapasy się zacieśniają. Oczekiwania rosną. Następuje zmienność. a pod tym ciśnieniem najsłabszy pierwiastek w układzie jest wystawiony.

Najsłabszym elementem nie jest kryptografia.

To nie jest zasada podaży.

to nie jest sieć.

to jest posiadacz.

To nie jest ocena moralna. to obserwacja strukturalna. Bitcoin wymaga od ludzi zrobienia czegoś, w czym historycznie byli słabi: tolerowania długich okresów stagnacji i spadku w zamian za przyszłość, która wydaje się intelektualnie pewna, ale emocjonalnie odległa.

Złoto przechodziło przez ten proces przez dziesięciolecia. Od 1980 do 2011 roku nie osiągnął prawdziwego szczytu. Teza nie uległa zmianie. Środowisko tak. Ale ci, którzy mieli rację zbyt wcześnie, doświadczyli trzydziestu lat nieodróżnialnej niesprawiedliwości. wielu porzuciło ten zasób nie dlatego, iż przestał być rzadki, ale dlatego, iż czekanie stało się nie do zniesienia.

Bitcoin skraśa to doświadczenie do lat, a nie dekad. Jej młodość charakteryzowała się powtarzającymi, brutalnymi powtórkami. każdy z nich był oprawiony jako terminalny. każdy z nich da się przeżyć. Prędkość zwiększa napięcie. Przezroczystość to potęguje.

Dlatego luka w wycenie między bitcoinem a złotem pozostaje tak duża. niedobór złota jest wymuszony przez fizykę i tolerowany przez ludzką obojętność. Rzadkość bitcoina jest egzekwowana przez kod i testowana przez ludzką psychologię. Rynki wyceniają tę różnicę.

Twierdzenie, iż Bitcoin może być źle wyceniony, nie oznacza twierdzenia, iż to nieuniknione. Należy zauważyć, iż przystosowany rabat wydaje się być zdominowany mniej przez wątpliwości dotyczące matematyki, a bardziej przez wątpliwości co do ludzkiego procesu potrzebnego do jej przetrwania.

Czy ta zniżka z czasem się zwęża, nie jest kwestią kodeksu.

To kwestia, kto ostatecznie będzie posiadał aktywa.

I jak długo.

Przejście od własności opartej na narracji do własności opartej na procesie jest powolne, ale nie jest hipotetyczne. To już się zdarzało. Rynki akcji na początku XX wieku były zdominowane przez jednostki reagujące emocjonalnie na cenę. Dziś kształtują je instytucje, mandaty i maszyny, które nie dbają o to, jak się czuje spadek, ale tylko na to, jak wpisuje się w dystrybucję.

Bitcoin wydaje się przechodzić podobną dojrzałość, skompresowany w czasie i wzmocniony zmiennością. wczesne własność miała charakter ideologiczny. Potem spekulacje. To, co następuje, jest proceduralne. Aktywa, które przetrwają wystarczająco długo, zwykle tracą wiernych i zyskują opiekunów.

Ta zmiana nie eliminuje zmienności. Zmienia jej charakter. Spadki tracenia tracą wiarę, a bardziej polegają na zrównoważeniu przepływów. odkrywanie cen staje się mniej teatralne, a bardziej mechaniczne. Aktywo przestaje prosić o wiarę i zaczyna być trzymane, bo pasuje.

twardość, elastyczność i to, co rynek przez cały czas wycenia.

Warto powrócić krótko i trzeźwo do podstawowych zasad.

To nie jest argument przeciwko fiducytarnemu ani apel o czystość pieniężną. To nie jest błąd. To była odpowiedź. Wyłoniło się z ruin XX wieku, ukształtowane przez masową śmierć, upadek polityczny i uznanie, iż sztywne systemy wzmacniają traumę, zamiast ją absorbować. Elastyczne pieniądze nie zostały zaprojektowane jako cnotliwe. Został zaprojektowany, by zapobiec rozpadowi społeczeństw pod wpływem presji ekonomicznej.

według tego standardu w dużej mierze odniosła sukces. Raz za razem, w latach 1929, 70., 2000, 2008 i 2020, deficyt absorbował wstrząsy, które w innym przypadku doprowadziłyby do masowego bezrobocia, upadku instytucji i ekstremizmu politycznego. Kosztem była inflacja, hazard moralny i okresowe oburzenie. Ale alternatywa była gorsza. Historia to jasno pokazuje.

Bitcoin nie istnieje, by zastąpić ten system. Istnieje obok niej, zadając węższe i bardziej niewygodne pytanie.

Ile twardości może utrzymać aktywo pieniężne, nie tracąc przy tym swoich posiadaczy?

Gold odpowiada na to pytanie geologicznie.

Podaż odpowiada na cenę. niedobór przecieka powoli. Nikt nie musi znosić wyraźnych prób wiary.

Bitcoin odpowiada na to matematycznie.

Podaż jest stała. emisja jest znana. niedobór jest absolutny. a ciężar dostosowania spoczywa wyłącznie na cenie i psychologii.

Ta różnica ma znaczenie dla wyceny.

Całkowita wartość rynkowa złota wynosi około czterdziestu pięciu bilionów dolarów. Bitcoin jest poniżej jednego. Geologia nie jest czterdzieści pięć razy bardziej przekonująca niż matematyka. Ale geologia jest obojętna na wiarę, podczas gdy Bitcoin wymaga od ludzi życia w ramach swoich zasad. Rynki agresywnie wyceniają tę różnicę.

Wyzwanie Bitcoina nigdy nie polegało na udowodnieniu jego twardości. przetrwał jego konsekwencje. Powtarzające się obniżenia nie są dowodem na wady systemu. są dowodem na to, iż jej ograniczenia są rzeczywiste. niedobór wymuszony bez rozwagi powoduje zmienność. Zmienność testuje posiadaczy. większość zawodzi. Kilka z nich wciąż się utrzymuje. Z czasem własność koncentruje się w rękach, które są w stanie znieść ten proces.

Dlatego aktywo wciąż wydaje się nieprecyzyjnie wycenione dla niektórych, w tym dla mnie. Nie dlatego, iż matematyka jest niepewna, ale dlatego, iż rynek przez cały czas stosuje znaczną zniżkę na ludzki proces potrzebny do jej utrzymania. Ten rabat może utrzymywać się przez lata. Może się zwężać powoli. Może nigdy całkowicie nie zniknąć. Żaden z tych rezultatów nie unieważnia tej struktury.

Bitcoin był już na początku przedstawiany jako objawienie, a nie narzędzie. To ujęcie przyciągało oddanie, a oddanie utrudniało podróż bardziej niż powinna. Historia Golda oferuje ostrzegawcze porównanie. Mieć rację zbyt wcześnie jest dokładnie tak, jakby się mylić. Skazanie bez ulgi przeradza się w kapitulację.

Teraz liczy się nie wiara, ale wytrwałość.

Bitcoin nie obiecuje komfortu. Nie obiecuje sprawiedliwości. Nie obiecuje nikogo uratować. Oferuje tylko jedno: zestaw zasad, które nie ulegają cenie, politykom ani perswazjatem. To, czy to jest wartościowe, zależy całkowicie od tego, kto to posiada i dlaczego.

Matematyka niemal na pewno wystarczy. Pytanie zawsze brzmiało, czy to zrobimy.

I to, bardziej niż kod czy kryptografia, rynek przez cały czas wycenia.

Hugh.

Przeczytaj znacznie więcej od Hugh na jego substacku 'The ACID Capitalist' tutaj...



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.zerohedge.com/

Read Entire Article