Piana i ślina zamiast krwi

patrzymy.pl 1 month ago

Powiadają ludzie, iż zemsta najlepiej smakuje na zimno, ale z pewnością nie dotyczy to świata polityki, tutaj prawie wszystko robi się na gorąco i zwykle byle jak. Obecna władza z zemsty uczyniła najważniejszy punkt programu politycznego i chociaż nazwała go przewrotnie „przywracaniem praworządności”, to gołym okiem widać, iż o zemstę chodzi. Pragnienie krwi wrogów poszło tak daleko, iż w tej chwili trudno powiedzieć kto kogo nakręca, czy to przez cały czas jest wola fanatycznej grupy wyborców spod szyldu „Silni Razem”, czy przykrywanie niezliczonych porażek ekipy rządzącej.

Obojętnie, którą wersję uznamy za prawdziwą, to bez dwóch zdań mamy do czynienia z inflacją postępowań prokuratorskich połączonych z uchylaniem immunitetów i przez blisko półtora roku absolutnie nic z tego nie wynika. W tym miejscu wypada przypomnieć, iż Kodeks postępowania karnego daje prokuraturze trzy miesiące na prowadzenie postępowania:

Art. 310. KPK (Termin ukończenia śledztwa)
§ 1. Śledztwo powinno być ukończone w ciągu 3 miesięcy.
§ 2. W uzasadnionych wypadkach okres śledztwa może być przedłużony na dalszy czas oznaczony przez prokuratora nadzorującego śledztwo lub prokuratora bezpośrednio przełożonego wobec prokuratora, który prowadzi śledztwo, nie dłuższy jednak niż rok. W szczególnie uzasadnionych wypadkach adekwatny prokurator nadrzędny nad prokuratorem nadzorującym lub prowadzącym śledztwo może przedłużyć jego okres na dalszy czas oznaczony.

Praktyka jest jednak zupełnie inna i niemal wszystkie postępowania opierają się na paragrafie drugim, który jak widać zbudowano z gumy po starych kalesonach. Żadne z prowadzonych przez prokuraturę Adama Bodnara śledztw, czy dochodzeń politycznych, nie zakończyło się w wyznaczonym terminie, chociaż dzień w dzień słyszymy, iż poprzednia ekipa w sposób ewidentny naruszała prawo i kradła ile wlezie. W nieco dłuższych interwałach prokuratura wnioskuje o uchylenie immunitetu i areszt, ale przeciętny obywatel dawno się w tym wszystkim pogubił. Skoro dziś nikt nie mówi o uchyleniu immunitetu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, bo cała uwaga opinii publicznej skupiona jest na uchyleniu immunitetu posłowi Dariuszowi Mateckiemu, to mamy wystarczająco mocny dowód na polityczną wendetę, a nie uporządkowane działania prokuratury.

Zamiast krwi, której żądali najbardziej radykalni wyborcy i politycy „koalicji 13 grudnia”, dostajem codzienną dawkę śliny i piany nie do przerobienia. Dodatkowo wszystkie działania prowadzone są w świetle kamer i oprawione medialnymi spektaklami, ale to jest serial z udziałem tylu bohaterów i wątków, iż nikt nie jest w stanie powiedzieć, „co jest grane”. Doświadczenie życiowe podpowiada też, iż takie myśliwskie zabawy w „przywracanie praworządności” najczęściej kończą się fatalnie dla myśliwych. Adam Bodnar napędzany oczekiwaniami Donalda Tuska i Romana Giertycha, nie tylko naruszył wszystkie granice, ale otworzył również kilka puszek Pandory.

Wieczne jest tylko odpoczywanie, a władza wbrew przekonaniu rządzących pojawia się i znika w najmniej oczekiwanym momencie. Następcy mają wydeptaną ścieżkę i przy takim tempie za chwilę będą mieli wylaną betonem autostradę, żeby ze swoimi przeciwnikami zrobić co najmniej to samo, przed czym aktualnie muszą się bronić. Gdy się jedzie na tym samym wózku, to nie wkłada się kija w szprychy, bo niechcący nie śmiertelnemu wrogowi, ale samemu sobie można wybić zęby. Paradoksalnie działania Adama Bodnara mogą doprowadzić do skutecznego rozliczenie, ale nie PiS i Zbigniewa Ziobry, tylko „koalicji 13 grudnia”, Donalda Tuska, Adama Bidnara i wielu, wielu innych przedstawicieli „strony demokratycznej”.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Read Entire Article