Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa zagroziła 30 września zakładom w Europie, które produkują broń dla Ukrainy. Bezpośrednim kontekstem były polskie rozmowy o centrum serwisowym i możliwej koprodukcji pocisków PAC-3 do systemu Patriot. Moskwa wysłała więc sygnał pod adresem Polski: rozwój naszego przemysłu obronnego ma zostać zastraszony.
Groźba padła po pytaniu o Polskę
Maria Zacharowa, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, wystąpiła 30 września na briefingu w Moskwie. Zapytano ją o gotowość Polski do rozwijania zdolności związanych z pociskami przechwytującymi Patriot dla Ukrainy. W odpowiedzi stwierdziła, iż europejskie zakłady wytwarzające broń dla Kijowa są dla Rosji potencjalnymi celami wojskowymi. Dodała, iż umieszczanie takich zakładów poza terytorium Ukrainy nie zapewnia im bezpieczeństwa.
Słowa Zacharowej trzeba czytać precyzyjnie. Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało 25 września, iż polska delegacja rozmawiała w Waszyngtonie o centrum serwisowym dla pocisków PAC-3, potencjalnej koprodukcji i przyszłych dostawach. Nie ogłoszono gotowej fabryki ani miejsca jej budowy. Kreml grozi zatem już na etapie rozmów i planowania.
Kreml chce narzucić Polsce strach
Rosyjski przekaz ma prosty cel: przekonać Polaków, iż rozwój własnego przemysłu zbrojeniowego sprowadza niebezpieczeństwo, a rezygnacja z niego kupi spokój. To fałszywa alternatywa. Państwo położone na wschodniej flance NATO nie staje się bezpieczniejsze przez przemysłową słabość i zależność od dostaw z zagranicy.
Nie oznacza to, iż groźbę wolno lekceważyć. Rosja od dawna łączy presję militarną z operacjami informacyjnymi, cyberatakami i próbami wpływania na decyzje polityczne państw europejskich. Niedawne naruszenie polskiej przestrzeni przez rosyjski śmigłowiec Mi-8 przypomniało, iż bezpieczeństwo granic nie jest abstrakcyjnym tematem. Każdy projekt zbrojeniowy musi więc od początku uwzględniać ochronę fizyczną, kontrwywiadowczą, przeciwdronową i cybernetyczną.
Zacharowa już wcześniej kierowała pod adresem Warszawy ostre komunikaty. Po sprawie Nord Stream rosyjska rzeczniczka także próbowała straszyć Polskę. Dzisiejsza wypowiedź wpisuje się w ten sam schemat: Moskwa przedstawia własną presję jako reakcję obronną, choć to Rosja rozpoczęła pełnoskalową agresję na Ukrainę.
Polski interes wymaga odporności
Polska potrzebuje zakładów zdolnych serwisować i współprodukować nowoczesne uzbrojenie. Potrzebuje też umów, które zapewnią realny udział krajowych przedsiębiorstw, rozwój kompetencji oraz pierwszeństwo bezpieczeństwa polskiej armii. Nie wystarczy sprowadzić nad Wisłę montażu zależnego w całości od decyzji zewnętrznych dostawców.
Pomoc Ukrainie pozostaje elementem powstrzymywania Rosji, ale rząd ma obowiązek pilnować polskich zapasów i zdolności obronnych. Każda koprodukcja musi być oceniana według jasnej miary: czy wzmacnia Rzeczpospolitą, chroni Polaków i buduje suwerenność przemysłową.
Moskwa liczy, iż sama groźba zamknie debatę. Polska odpowiedź powinna być odwrotna: konsekwentne zbrojenia, mocny przemysł, ochrona infrastruktury i ścisłe uzgodnienia sojusznicze. Kreml nie może decydować, co wolno produkować na polskim terytorium.
*Źródło: Polsat News, Interfax, Ministerstwo Obrony Narodowej.*
Źródło: Polsat News


















