Ukraińskie drony uderzyły w moskiewską rafinerię. Dwie ofiary w obwodzie

dzienniknarodowy.pl 5 hours ago
Zdjęcie: Ukraińskie drony uderzyły w moskiewską rafinerię. Dwie ofiary w obwodzie


Ukraińskie siły w nocy z 19 na 20 września zaatakowały dronami Moskwę i jej okolice, uszkadzając rafinerię w dzielnicy Kapotnia. Według władz obwodu moskiewskiego zginęły dwie osoby, a 20 zostało rannych. Uderzenie w ostatnim dniu wyborów parlamentarnych pokazało, iż wojna dosięga energetycznego i politycznego centrum Rosji.

Rafineria w Kapotni po nocnym ataku

Nad ranem 20 września rosyjskie władze poinformowały o uszkodzeniu moskiewskiej rafinerii ropy naftowej w Kapotni. Zakład znajduje się w granicach rosyjskiej stolicy. Z dostępnych relacji wynika, iż na jego terenie wybuchł pożar, jednak pełna skala zniszczeń i wpływ ataku na produkcję nie były jeszcze znane.

Associated Press podała, iż ukraińskie siły wysłały w nocy ponad tysiąc dronów przeciw celom w Rosji, w tym setki w kierunku Moskwy. Są to dane pochodzące od stron konfliktu i nie można ich niezależnie potwierdzić w czasie trwającej operacji. Mer Moskwy Siergiej Sobianin określił nalot jako największy dotychczasowy atak dronowy na stolicę.

Najpoważniejszą wiadomością jest bilans ludzi. Gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobjow przekazał, iż zginęły dwie osoby, a 20 zostało rannych. Uszkodzony został także budynek mieszkalny. Wojna, choćby gdy jej deklarowanym celem jest infrastruktura przemysłowa, niesie ryzyko śmierci cywilów. Tego faktu nie wolno sprowadzać do kolejnej pozycji w wojskowej statystyce.

Wybory w cieniu wojny

Atak nastąpił w niedzielę, 20 września, w trzecim i ostatnim dniu wyborów do Dumy Państwowej. Kreml przedstawiał głosowanie jako potwierdzenie poparcia dla dotychczasowej polityki. Jednocześnie nie dopuścił obserwatorów ODIHR do niezależnej kontroli wyborów, co podważa wiarygodność całego procesu.

Rosyjskie władze twierdzą, iż nalot miał zakłócić wybory. Sam termin uderzenia nadał mu wyraźny wymiar polityczny, ale o zamiarze operacji można mówić tylko na podstawie oświadczeń jej uczestników. Faktem pozostaje, iż wielka operacja dronowa zbiegła się z finałem głosowania i obnażyła ograniczenia rosyjskiej obrony powietrznej wokół najważniejszego miasta państwa.

Presja na rosyjskie zaplecze paliwowe

Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, iż Ukraina użyła różnych typów dronów i pocisków do atakowania rosyjskich obiektów naftowych oraz logistycznych. Kijów traktuje infrastrukturę paliwową jako część zaplecza finansującego i zaopatrującego rosyjską machinę wojenną. Uderzenie w Kapotni wpisuje się w tę strategię, choć jego rzeczywistą skuteczność będzie można ocenić dopiero po uzyskaniu wiarygodnych danych o pracy zakładu.

Ta operacja nie zmienia podstawowej prawdy o wojnie. To Rosja rozpoczęła pełnoskalową agresję i od lat atakuje miasta oraz infrastrukturę na Ukrainie. Niedawne rosyjskie uderzenia przy granicy Polski przypomniały, iż zagrożenie dotyczy również naszego bezpieczeństwa. Polska nie może patrzeć na rozwój wojny dronowej jak na odległy spektakl.

Dla Warszawy lekcja jest konkretna: potrzebujemy skutecznego wykrywania małych bezzałogowców, warstwowej obrony powietrznej i dobrze przygotowanych służb ratowniczych. Trzeba też zachować własny osąd. Polska ma interes w osłabieniu zdolności Rosji do dalszej agresji, ale nie może tracić z oczu losu cywilów ani automatycznie przyjmować wojennych komunikatów którejkolwiek ze stron. Państwo poważne wspiera napadniętego i równocześnie chroni prawdę.

Źródło: OKO.press, Associated Press, Reuters

Źródło: OKO.press

Read Entire Article