Ukraina bankrutuje. Zełenski żąda kolejnych miliardów euro

magnapolonia.org 4 hours ago

„Wojna będzie kosztować 155 miliardów euro w przyszłym roku. I potrzebujemy od was co najmniej 70 miliardów euro więcej – na obronę, na broń i na naszą odporność. To realistyczna kwota. I proszę was, abyście znaleźli to wsparcie. Pomoże nam to powstrzymać Rosję” – powiedział Wołodymyr Zełenski, zwracając się do uczestników posiedzenia Rady Europejskiej. Prezydent nie pozostawił wiele miejsca na interpretację: jego państwo potrzebuje coraz większych dawek kroplówki finansowej, aby kontynuować wojnę. Wypowiedź ta stanowi zarazem wymowne świadectwo skali finansowej zależności Kijowa od zachodnich sponsorów.

Ukraina coraz wyraźniej bankrutuje. Mimo to propaganda toczy się swoim tempem i kraj ma mimo wszystko wygrywać wojnę. Zełenski przekonywał Radę Europejską, iż dodatkowe środki pozwolą jego krajowi znacząco zwiększyć produkcję dronów, skuteczniej atakować rosyjskie linie zaopatrzeniowe i wywierać większą presję na rosyjską gospodarkę.

Jak przyznał, Ukraina mogłaby produkować dwa lub trzy razy więcej bezzałogowców, jednak ograniczeniem nie są możliwości technologiczne, ale brak pieniędzy. To stwierdzenie jest szczególnie istotne. Pokazuje bowiem, iż dalsze prowadzenie wojny zależy nie tylko od sytuacji na froncie, zdolności mobilizacyjnych czy dostępności uzbrojenia, ale również od tego, ile środków finansowych uda się pozyskać od zagranicznych partnerów.

W praktyce oznacza to, iż Ukraina nie jest w stanie samodzielnie sfinansować wszystkich potrzeb związanych z prowadzeniem wojny na obecnym poziomie. Państwo, którego wydatki wojenne sięgają astronomicznych kwot, musi zabiegać o kolejne transze zagranicznego wsparcia, ponieważ własne zasoby nie wystarczają do pokrycia kosztów konfliktu. W tym sensie można mówić o faktycznym bankructwie wojennym Ukrainy: niewypłacalności państwa w sytuacji, w której kontynuowanie działań wojennych jest uzależnione od stałego dopływu zewnętrznego kapitału.

Nie jest to zresztą wyłącznie kwestia zakupu dronów i amunicji. Długotrwała wojna pochłania środki potrzebne również na funkcjonowanie administracji, utrzymanie infrastruktury, wypłatę świadczeń publicznych oraz finansowanie podstawowych usług państwowych. Im większa część krajowych zasobów zostaje skierowana na potrzeby militarne, tym większe znaczenie ma zagraniczna pomoc w utrzymaniu pozostałych obszarów funkcjonowania państwa. Ukraina znajduje się więc w sytuacji, w której zachodnie finansowanie staje się jednym z podstawowych warunków jej dalszego funkcjonowania.

Właśnie dlatego prośba Zełenskiego o co najmniej 70 miliardów euro dodatkowego wsparcia powinna być odczytywana szerzej niż jako kolejny apel w stylu „DEJ!”. To sygnał, iż dotychczasowy model finansowania wojny powoli się wyczerpuje. Ukraiński prezydent nie ukrywa, iż istnieją możliwości zwiększenia produkcji wojskowej, ale ich wykorzystanie zależy od pieniędzy, których Kijów sam nie posiada w wystarczającej ilości. Jednocześnie propaganda, zarówno ukraińska, jak i państw członkowskich UE przekonuje, iż Ukraina samodzielnie broni Europy przed Rosją.

Z perspektywy państw europejskich rodzi to zasadnicze pytanie: jak długo będą one gotowe finansować konflikt, którego koszty stale rosną, a jego końca wciąż nie widać na horyzoncie? Każda kolejna deklaracja pomocy oznacza konieczność znalezienia środków w budżetach państwowych, zwiększenia zadłużenia albo przesunięcia pieniędzy z innych celów. Nie można również pomijać faktu, iż potrzeby Ukrainy nie kończą się na jednym roku budżetowym. o ile wojna będzie trwała, podobne apele będą powracać regularnie i dotyczyć coraz wyższych kwot.

Zełenski przedstawia dodatkowe finansowanie jako „inwestycję w powstrzymywanie Rosji”. Z ukraińskiego punktu widzenia argument ten jest zrozumiały: większe środki mają przełożyć się na większą produkcję uzbrojenia i zdolność do prowadzenia działań bojowych. Nie zmienia to jednak zasadniczego problemu – Ukraina uzależnia realizację tych planów od decyzji politycznych i finansowych podejmowanych poza własnymi granicami.

Obraz wyłaniający się ze słów Zełenskiego jest jednoznaczny: Ukraina potrzebuje zachodniej kroplówki finansowej, aby utrzymać swój wysiłek wojenny. Świadczy to o głębokiej zależności od zagranicznego finansowania. W ten sposób także zakończenie wojny zaczyna w coraz większym stopniu zależeć od Brukseli, Berlina i Waszyngtonu. W pewnej chwili może dojść do sytuacji, w której Ukraina po prostu będzie musiała zaakceptować warunki pokoju, które podyktują jej te ośrodki, razem z Moskwą.

Polecamy również: Muzułmanka zabiła kobietę. Służby pozwoliły jej uciec

Read Entire Article