
Sukces programu KPO tak rozochocił juntę Donalda Tuska, iż w ekspresowym tempie przepchnęła kolejny program Unii Europejskiej – pod nazwą „SAFE – czyli „RATUJ”. Program „RATUJ” ma za zadanie uratować bankrutujący przemysł niemiecki dzięki kredytu UE, który junta Tuska już podżyrowała do kwoty 44 miliardy euro.
Jest więc oczywiste, iż Niemcy nie muszą niczego żyrować, ale dla pewności wysłali do Sejmu RP swojego ambasadora w Polsce Miguel Bergera, żeby nadzorował wasali RFN-u w procesie przepychania programu ratunkowego dla Niemiec. Ale wszystko przebiegło bez niespodzianek, czyli tak jak Merc ustalił z Tuskiem a Tusk ustalił z juntą 13 grudnia. Za programem „RATUJ” Niemcy nie głosowały jedynie "zdradzieckie mordy” , które junta Tuska osądzi – jak stwierdziła tuba Donalda Tuska, czyli naleśnikarz Zembaczyński.
Teraz się okaże, czy także prezydent Karol Nawrocki zostanie uznany przez juntę za „zdradziecką mordę” i osądzony, choć wszystko wskazuje na to, iż choćby gdyby podpisał program ratunkowy do Niemiec – osądzanie prezydenta Polski przez niemieckich wasali nie ustanie. Bo jest to proces znany z gry w „berka”, czyli z zabawy towarzyskiej dla młodocianych zboczeńców, goniących od dwóch lat opozycję.
Nabór do programu „RATUJ” Niemcy ma się zakończyć już w marcu, a ponieważ jest tajny – już do niego zapisano spółkę b. posła Platformy Obywatelskiej – Pawła Poncyliusza. Spółka ta osiągnęła w 2025 roku przychód w wysokości 19 tys. złotych co wskazuje, iż nadaje się do produkcji amunicji, gdy tylko Poncyliusz otrzyma 2,3 mld złotych z programu „RATUJ” Niemcy. Jednak - jak mówią wtajemniczeni – pierwsze kule już wyprodukowano w gabinecie prezesa Poncyliusza…
Można się spodziewać, iż podobnie jak w programie kredytu z KPO – do naboru już wystartowali zaufani beneficjenci junty 13 grudnia. Nikogo więc nie zaskoczy klika miliardów na „Ogród wojenny” w ośrodku wypoczynkowym w Pobierowie, który prowadzi małżonka posła Artura Łąckiego i kolejne miliardy na hotel – zamieniony na sztab wojskowy, którym zarządza małżonka towarzysza marszałka Sejmu…
Podobnie jak przy naborze do kasy z KPO, gdzie błyskawicznie rozdysponowano miliony złotych na zakup jachtów, ekspresów do kawy, sauny i maszyn do lodów – tym razem nikomu nie zadrży ręka, by zaakceptować zakup hełmów z demobilu RFN, sprawnych jeszcze pancerfaustów, koksowników i maszyn do robienia zasłon dymnych m-ki Siemens.
Czy znajdzie się „zdradziecka morda”, która nie zaakceptuje miliarda na program „Kałasz na balkonie”? Skoro kasa z KPO poszła na klub swingersów w Lublińcu, to przecież miliard na szkolenia wojenne gejów polskich jest na wyciągnięcie ręki! Przecież w ramach KPO, minister obrony narodowej już został wyposażony w plecak ucieczkowy, więc jaki będzie problem z zakupem helikoptera dla Kancelarii Prezesa Rady Ministrów?! Skoro ponad pół bańki z KPO poszło na elektryczną łódź Nautic 880 – to jaki to problem wydać pół miliarda na jednoosobową łódź podwodną typu „Biber” dla senatora Borusewicza?
Program „RATUJ” Niemcy otwiera szerokie możliwości dla „inwestorów” z junty Donalda Tuska, gdyż:
1. Program jest tajny
2. Nabór do „projektów” musi zatwierdzić Unia
3. Kasę trzeba wydać szybko, bo do 2027 roku – przy spłacie do 2070 roku..
Na koniec przypomnę, iż Polska kupiła od USA 32 myśliwce F-35A Lightning II za łączną kwotę 4,6 mld USD (ok. 18-20 mld zł w dniu podpisania umowy w 2020 roku), co obejmuje również szkolenia, logistykę i silniki. Za 185 mld złotych (44 mld euro) – Polska mogła by mieć 320 najnowocześniejszych myśliwców na świecie i stała by się europejską potęgą militarną - postrachem Rosji a nie wasalem Niemiec…








