Szwedzkie myśliwce JAS 39 Gripen od 1 października przez dwa miesiące będą wspierać obronę polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Maszyny osłonią także hub logistyczny w południowo-wschodniej Polsce, przez który płynie pomoc na Ukrainę. Dla Polaków oznacza to realne wzmocnienie ochrony przestrzeni powietrznej w okresie powtarzających się naruszeń.
Dwa miesiące osłony polskiego nieba
Szwedzkie Siły Zbrojne poinformowały, iż misja rozpoczęła się 1 października i potrwa dwa miesiące. W operacji uczestniczą myśliwce Gripen oraz personel Blekinge Flygflottilj F 17. Sztokholm nie podał liczby skierowanych maszyn, dlatego nie należy jej zgadywać ani wyciągać wniosków z wcześniejszych rotacji.
Większość samolotów pozostanie na bazach w Szwecji i stamtąd będzie wykonywać zadania w polskiej przestrzeni powietrznej. W Polsce powstanie mniejsza wysunięta baza operacyjna. Całość zostanie podporządkowana natowskiemu centrum operacji powietrznych w Uedem w Niemczech. To konkretny model współdziałania: siły mogą działać ponad granicami, ale zachowują zaplecze na własnym terytorium.
Gripeny osłonią także szlak pomocy na Ukrainę
Zadanie obejmuje udział w zintegrowanej obronie powietrznej i przeciwrakietowej NATO oraz ochronę hubu logistycznego w południowo-wschodniej Polsce. Przez ten węzeł przechodzi pomoc wojskowa i cywilna kierowana na Ukrainę. Rząd Szwecji potwierdził, iż jest to druga szwedzka misja lotnicza służąca ochronie tego zaplecza.
Dla Polski stawka jest szersza niż bezpieczeństwo transportów. Każdy sprawny dyżur sojuszniczych myśliwców zwiększa zdolność wykrycia zagrożenia i szybkiej reakcji nad naszym terytorium. Ostatnie przypadki, gdy rosyjski Mi-8 naruszył polską przestrzeń, pokazały, iż wschodnia granica NATO nie może być chroniona wyłącznie deklaracjami.
Sojusz ma wartość wtedy, gdy daje realną zdolność
Szwedzki minister obrony Pål Jonson wskazał na powtarzające się naruszenia przestrzeni powietrznej NATO i potrzebę utrzymywania wysokiej gotowości na wschodniej flance. Ten argument jest zgodny z polskim interesem. Rosję odstrasza zdolność do działania, a nie dyplomatyczna formuła powtarzana po kolejnym incydencie.
Współpraca ze Szwecją ma też znaczenie regionalne. Bałtyk, polskie wybrzeże i południowo-wschodni szlak logistyczny tworzą wspólny obszar bezpieczeństwa. Sojusznicze lotnictwo może wzmacniać polskie dyżury, tak jak podczas operacji, w której ponad 50 maszyn NATO działało nad Polską. Tak właśnie powinien wyglądać praktyczny wymiar NATO.
Polska musi budować własną siłę
Dodatkowe Gripeny są dobrą wiadomością, ale nie zwalniają Warszawy z odpowiedzialności za własne niebo. Polska potrzebuje sprawnych samolotów, warstwowej obrony przeciwlotniczej, zapasów uzbrojenia i wyszkolonego personelu. Pomoc sojusznika ma wzmacniać narodową zdolność, a nie ją zastępować.
Suwerenność nie oznacza samotności. Oznacza państwo zdolne bronić własnego terytorium i zawierać sojusze, które przynoszą wymierną siłę. Dwumiesięczna misja Gripenów spełnia ten warunek. Teraz polskie władze muszą dopilnować, by czasowa osłona szła w parze z trwałym rozwojem naszej obrony powietrznej.
Źródła: Szwedzkie Siły Zbrojne, Rząd Szwecji, WP Wiadomości.
Źródło: WP Wiadomości


















