Rosja wraca do sportu. Polska przegrała walkę o izolację agresora

dzienniknarodowy.pl 5 hours ago
Zdjęcie: Rosja wraca do sportu. Polska przegrała walkę o izolację agresora


Rosja wraca do międzynarodowego sportu po decyzji MKOl z 7 lipca 2026 r., a kolejne federacje przywracają jej zawodników i drużyny, część także flagę i hymn. W październiku Rosjanie zagrali na MŚ U-15, zaś Moskwa dostała mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów w 2030 r. Polska przegrała walkę o utrzymanie izolacji agresora.

MKOl otworzył federacjom drogę

Międzynarodowy Komitet Olimpijski 7 lipca 2026 r. tymczasowo odwiesił Rosyjski Komitet Olimpijski. Oficjalny komunikat MKOl zniósł rekomendowane ograniczenia dotyczące udziału rosyjskich sportowców i zespołów. Poszczególne federacje dostały swobodę w sprawie zawodów w Rosji oraz dopuszczenia flagi i hymnu. MKOl zastrzegł jedynie, iż sam nie będzie organizował tam swoich imprez ani zapraszał rosyjskich władz.

Rosyjski komitet pozostawał zawieszony od 12 października 2023 r. Powodem było włączenie do jego struktur organizacji sportowych z terenów Ukrainy okupowanych przez Rosję. MKOl uznał w lipcu 2026 r., iż formalna przesłanka zawieszenia ustała po usunięciu tych organizacji. Ten prawniczy tok rozumowania ominął jednak sedno polityczne. Wojna trwa, a sport pozostaje dla Kremla narzędziem prestiżu i wpływu.

To był punkt zwrotny. W październiku reprezentacja Rosji wystąpiła na mistrzostwach świata do lat 15 w Azerbejdżanie. Kolejne związki sportowe zaczęły otwierać drzwi, chociaż wojna na Ukrainie trwa, a przyczyna izolacji nie zniknęła. Sportowe instytucje uznały, iż powrót do normalnych procedur jest ważniejszy niż presja na państwo prowadzące wojnę.

Moskwa znów gospodarzem wielkiej imprezy

Najbardziej wymowna decyzja zapadła w podnoszeniu ciężarów. Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów przyznała Moskwie organizację mistrzostw świata seniorów w 2030 r. Nie chodzi już zatem wyłącznie o dopuszczanie pojedynczych zawodników pod neutralnym szyldem. Rosja odzyskuje rolę gospodarza i związany z nią prestiż.

Michał Banasiak, prezes Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, ocenił w programie „Studio Sport” WP SportoweFakty, iż Polska przegrała tę walkę. Wskazał na rosyjskie zasoby finansowe oraz brak konsekwencji i solidarności w Europie. Gdy Polska rezygnowała z organizacji zawodów albo ryzykowała ich utratę, inni europejscy gospodarze przejmowali imprezy. Wspólny front kończył się tam, gdzie zaczynały się pieniądze, kalendarz i interes konkretnej federacji.

To gorzka diagnoza, ale trafna. Polska miała rację co do zasady, ale nie zbudowała dość trwałej koalicji państw gotowych ponosić koszty sprzeciwu. Sama stanowczość Warszawy nie wystarczy, jeżeli turniej odebrany Polakom następnego dnia przejmie Francja albo inny kraj deklarujący polityczne poparcie dla Ukrainy.

Sebastian Świderski przed polskim dylematem

Spór dotyka bezpośrednio polskiej siatkówki. Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, od miesięcy sprzeciwia się powrotowi rosyjskich drużyn, dopóki trwa wojna. Polska będzie gospodarzem mistrzostw świata siatkarzy w 2027 r., a decyzje FIVB tworzą realny problem organizacyjny i polityczny. Federacja chce przywracać Rosjan do rywalizacji, natomiast polskie władze sportowe nie chcą rosyjskiej flagi i hymnu na zawodach w naszym kraju.

Ten sam spór opisywaliśmy, gdy Ołeh Płotnicki wzywał Polskę do zatrzymania sportowej normalizacji Rosji. Ukraiński siatkarz patrzy na tę sprawę z perspektywy kraju atakowanego każdego dnia. Dla niego mecz nie jest pustym gestem pojednania, skoro rosyjskie państwo wykorzystuje sport do budowy własnego wizerunku.

Rosyjskie wpływy w federacjach sportowych nie są zresztą abstrakcją. Spór o aktywa prezesa Międzynarodowej Federacji Szachowej pokazał, jak sport, pieniądze i państwowy nacisk splatają się w jednym systemie. Dlatego decyzji o powrocie Rosji nie da się uczciwie sprowadzić do hasła, iż sport powinien pozostać poza polityką. Kreml od dawna tak go nie traktuje.

Stawką jest wiarygodność Polski

Dla Polski liczą się dwie rzeczy. Pierwsza to bezpieczeństwo i odpowiedzialność za imprezy organizowane na naszym terytorium. Druga to wiarygodność państwa, które od 2022 r. przekonywało sojuszników, iż agresja musi mieć cenę także poza polem walki. jeżeli rosyjska reprezentacja wraca pod własnymi symbolami, a Moskwa znów dostaje wielkie turnieje, ta cena gwałtownie maleje.

Polska rzeczywiście przegrała dotychczasową rundę sportowej dyplomacji. Nie przegrała dlatego, iż jej stanowisko było błędne. Przegrała, bo europejska solidarność okazała się płytka, a międzynarodowe federacje łatwo wróciły do logiki wpływów i pieniędzy. Odpowiedzią nie powinno być samotne obrażanie się na świat, ale budowa koalicji państw, które z góry uzgodnią wspólną reakcję na każdą próbę normalizacji Rosji. Inaczej kolejne turnieje będą wracały do Moskwy szybciej niż pokój na Ukrainę.

Źródło: WP SportoweFakty, Międzynarodowy Komitet Olimpijski, Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów

Read Entire Article