Rosja może zmobilizować 600 tys. ludzi. Stawką bezpieczeństwo Polski

dzienniknarodowy.pl 7 hours ago
Zdjęcie: Rosja może zmobilizować 600 tys. ludzi. Stawką bezpieczeństwo Polski


Według ukraińskich służb rosyjski Sztab Generalny przygotował wariant mobilizacji 600 tys. osób w latach 2026–2027, po 300 tys. rocznie. Zbigniew Parafianowicz ocenia, iż Kreml może użyć tych sił na Ukrainie albo zwiększyć presję na państwa bałtyckie. Dla Polski oznacza to konieczność szybkiego wzmacniania armii i odporności państwa.

Plan na 600 tysięcy ludzi

Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy i ukraiński wywiad wojskowy poinformowały 27 sierpnia, iż rosyjski Sztab Generalny przygotował wariant dodatkowej mobilizacji 600 tys. osób. Plan ma obejmować 300 tys. rekrutów w 2026 roku i kolejne 300 tys. w 2027 roku. To informacja wywiadowcza strony ukraińskiej, a nie publicznie ogłoszona decyzja władz Rosji.

Według oficjalnego komunikatu ukraińskiego wywiadu zagranicznego od stycznia do lipca 2026 roku Rosja straciła około 240 tys. żołnierzy, w tym co najmniej 140 tys. bezpowrotnie. W tym samym okresie zwerbowano 232 tys. żołnierzy kontraktowych. Liczb tych nie można traktować jak niezależnie potwierdzonego bilansu, ale pokazują ocenę, na której Kijów buduje ostrzeżenie przed nową falą poboru.

Ukraińskie służby wskazują również na spadek tempa rekrutacji w rosyjskich regionach i rozbudowę administracyjnego zaplecza mobilizacji. Elektroniczne wezwania mają być powiązane z zakazem wyjazdu, ograniczeniami w dostępie do kredytów, obrocie nieruchomościami i korzystaniu z prawa jazdy. Wcześniej rosyjskie firmy tworzyły listy pracowników chronionych przed mobilizacją. Państwo Putina przygotowuje więc narzędzia nacisku na własnych obywateli, choćby jeżeli unika słowa „mobilizacja”.

Dwa kierunki rosyjskiej presji

Zbigniew Parafianowicz w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą w programie „Teraz WP” przedstawił dwa podstawowe warianty wykorzystania nowych sił. Pierwszy to ponowne uderzenie od północy na Ukrainę. Drugi zakłada maksymalizację działań hybrydowych i wojskowych wobec państw bałtyckich przy próbie uniknięcia pełnoskalowej wojny z NATO.

To nie jest zapowiedź przesądzonego ataku. Jest to analiza możliwego działania Kremla, oparta na rozmowach Parafianowicza z politykami i przedstawicielami służb. Rosja od lat testuje granice reakcji Zachodu przez sabotaż, cyberataki, dezinformację, presję migracyjną i naruszanie przestrzeni powietrznej. Dodatkowe setki tysięcy ludzi zwiększyłyby jej zdolność do podtrzymywania wojny na Ukrainie oraz tworzenia napięcia na wschodniej flance.

Parafianowicz odwołał się do koncepcji „nowej wojny” opisywanej przez ppłk. Macieja Korowaja. Chodzi o działania przeciw państwom Sojuszu prowadzone tak, aby utrudnić wspólną i zdecydowaną odpowiedź. Kreml szukałby szarej strefy między pokojem a jawną napaścią. To metoda obliczona na polityczne wahanie Zachodu.

Artykuł 5 nie zwalnia Polski z obowiązków

Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego stanowi, iż zbrojna napaść na jednego sojusznika jest traktowana jako napaść na wszystkich. Pomoc może jednak przyjmować różne formy, a każde państwo podejmuje działania, które uzna za konieczne. NATO zastrzega również, iż operacje hybrydowe mogą osiągnąć poziom uzasadniający uruchomienie art. 5, ale decyzję podejmuje Rada Północnoatlantycka.

Właśnie tę przestrzeń może próbować wykorzystywać Moskwa. Seria incydentów o niejasnym autorstwie, cyberataków, uszkodzeń infrastruktury i prowokacji granicznych ma osłabiać wolę reakcji, zanim padnie pierwszy jawny rozkaz do wojny. Polska nie może opierać bezpieczeństwa na założeniu, iż przeciwnik wybierze najbardziej oczywisty scenariusz.

Polska musi odstraszać realną siłą

Dla Warszawy wniosek jest prosty. Trzeba rozbudowywać liczebność i gotowość wojska, ale sama liczba etatów nie wystarczy. Potrzebne są zapasy amunicji, obrona powietrzna, sprawna rezerwa, ochrona infrastruktury oraz administracja zdolna działać pod presją. Mobilizacja po stronie rosyjskiej powinna przyspieszyć polskie przygotowania, nie wywoływać paniki.

Ostrzeżenia przed kolejną mobilizacją Rosji pojawiały się już latem. Dzisiejsze dane ukraińskich służb nadają im konkretną skalę, choć wciąż wymagają ostrożnej oceny. Najgorszą odpowiedzią byłoby uspokajanie Polaków samym członkostwem w NATO. Sojusze działają wtedy, gdy państwa wnoszą własną siłę i wykazują wolę obrony. Polska ma obowiązek być trudnym celem od pierwszej minuty kryzysu.

Źródła: Wirtualna Polska, Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy, NATO

Źródło: WP Wiadomości

Read Entire Article