Niemiecki kontyngent wojskowy zakończył krótką misję rozpoznawczą na Grenlandii i rozpoczął wycofywanie żołnierzy. Informację podał portal DW, powołując się na źródła w Bundeswehrze. Decyzja zapadła zgodnie z wcześniejszym planem i nie była wynikiem nagłych zmian operacyjnych.
Na Grenlandii przebywało 15 niemieckich żołnierzy, którzy przybyli tam w piątek. Od początku zakładano, iż misja potrwa jedynie kilka dni. Zadaniem zespołu była ocena warunków terenowych oraz infrastruktury pod kątem przyszłych ćwiczeń NATO w regionie Arktyki. Po wykonaniu zaplanowanych czynności żołnierze opuszczają wyspę cywilnym rejsem do Kopenhagi.
Rzecznik centrum dowodzenia Bundeswehry potwierdził, iż misja została przeprowadzona zgodnie z harmonogramem. Zebrane dane mają zostać przeanalizowane w najbliższych dniach. Szczegóły dotyczące wyników rozpoznania nie zostały ujawnione.
Wycofanie niemieckiego zespołu następuje w czasie rosnących napięć politycznych wokół Grenlandii. Prezydent USA Donald Trump zapowiedział wprowadzenie nowych ceł wobec ośmiu państw zaangażowanych w działania na wyspie. Publicznie stwierdził również, iż Grenlandia powinna znaleźć się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych. Jako uzasadnienie wskazywał kwestie bezpieczeństwa oraz zagrożenia ze strony Chin i Rosji.
W odpowiedzi na sytuację Dania rozpoczęła wzmacnianie swojej obecności wojskowej na Grenlandii. Działania są koordynowane z europejskimi partnerami NATO, w tym ze Szwecją, Norwegią, Francją, Niemcami i Estonią.
14 stycznia Dania rozpoczęła rozmieszczanie sprzętu oraz tzw. wysuniętego dowództwa. Jednostka ma przygotować infrastrukturę i zaplecze logistyczne pod przyjęcie większych sił sojuszniczych w przyszłości. w tej chwili na Grenlandii stacjonuje od 250 do 300 duńskich żołnierzy.
Tego samego dnia w Waszyngtonie odbyły się rozmowy dotyczące przyszłości wyspy. Uczestniczyli w nich ministrowie spraw zagranicznych Danii i Grenlandii oraz wiceprezydent USA J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio. Duński minister Lars Lokke Rasmussen przyznał po spotkaniu, iż nie udało się zmienić stanowiska USA i spór pozostaje nierozwiązany.
Grenlandzka minister spraw zagranicznych Vivian Motzfeldt podkreśliła, iż Nuuk chce wzmacniać współpracę z Waszyngtonem w zakresie bezpieczeństwa, ale sprzeciwia się włączeniu wyspy do Stanów Zjednoczonych.
Biały Dom potwierdził, iż administracja Donalda Trumpa analizuje różne scenariusze dotyczące Grenlandii. Wśród nich pojawia się zarówno opcja presji politycznej, jak i użycia sił zbrojnych. Rozważany jest również wariant finansowy, zakładający wypłaty od 10 do 100 tysięcy dolarów dla wszystkich mieszkańca wyspy w zamian za poparcie niepodległości. Przy najwyższym wariancie koszt programu mógłby sięgnąć niemal 6 miliardów dolarów.
Sekretarz stanu Marco Rubio zapewniał, iż USA nie planują inwazji, a priorytetem pozostaje rozwiązanie dyplomatyczne. Z kolei wiceprezydent J.D. Vance stwierdził, iż Dania nie robi wystarczająco dużo dla ochrony Grenlandii i zapowiedział, iż Waszyngton zabezpieczy swoje interesy w Arktyce wszelkimi dostępnymi środkami.
Dania przypomniała, iż obowiązujące od 1952 roku przepisy przewidują natychmiastową reakcję wojskową w przypadku ataku na Grenlandię, bez oczekiwania na dodatkowe decyzje polityczne.

















