Jak informują media, w ubiegły weekend w Rosji przestał działać komunikator internetowy Telegram. Wcześniej informowano, iż władze dążą do całkowitej blokady jednego z najpopularniejszych komunikatorów w Rosji. Tymczasem firma uważa, iż rząd próbuje ograniczyć jej niezależność.
Jak przekazał rosyjski portal Meduza 16 marca, użytkownicy Telegramu w Rosji mają kłopoty z zalogowaniem się zarówno do aplikacji w telefonach, jak i do wersji w przeglądarce. Problemy mają dotyczyć przesyłania wiadomości oraz wyświetlania obrazów i plików wideo. Portal powołuje się na ekspertów, którzy twierdzą, iż to początek mającej rozpocząć się 1 kwietnia blokady Telegramu.
Roskomnadzor, czyli rosyjski urząd nadzorujący telekomunikację, już od pewnego czasu wysuwa oskarżenia wobec Telegramu, które dotyczą m.in. rzekomego umożliwiania rozpowszechniania treści ekstremistycznych i niezgodnych z prawem. Serwis karany był już wcześniej ograniczeniami. Taka sytuacja miała miejsca właśnie 16 marca, kiedy to na Telegram nałożono grzywnę w wysokości 35 mln rubli (ok. 1,6 mln zł) za nieusunięcie zabronionych treści.
Firma uważa, iż rząd próbuje ograniczyć jej niezależność. „Rosja ogranicza dostęp do Telegramu, bo próbuje zmusić swych obywateli do przejścia na aplikację kontrolowaną przez państwo, stworzoną w celu sprawowania nadzoru i politycznej cenzury” – pisał współzałożyciel Telegramu, Paweł Durow, w lutym 2026 r.
Ograniczenia ze strony Roskomnadzoru spotykają również najpopularniejszą aplikację komunikacyjną w Rosji, czyli WhatsApp. Tymczasem władze Rosji promują uruchomioną w 2025 r. aplikację Max.
Durow był także twórcą portalu społecznościowego VKontakte. W 2014 roku wyjechał z Rosji po tym, jak odmówił udostępnienia danych użytkowników swoich aplikacji Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB) oraz po zablokowaniu konta lidera opozycji antykremlowskiej, Aleksieja Nawalnego. W lutym 2026 r. ogłosił, iż w Rosji wszczęto przeciwko niemu śledztwo pod zarzutem „popierania terroryzmu”.
Źródło: PAP
![]()
AF

















