Dosłownie kilka minut po tym, jak pojawiło się nagranie, na którym poseł Konfederacji Konrad Berkowicz nazwał Justynę Dobosz-Oracz „kurtyzaną”, kwiat dziennikarstwa i polityki ruszył z odsieczą. W pierwszym szeregu stanęli dumni właściciele szyldu z ośmioma gwiazdkami, właściciel bransoletki i busa z tym samym hasłem, fani i znajomi Andrzeja Seweryna, który zalecał swoim wnukom, żeby nie dyskutować, tylko „przy…lić”, Tomasz Lis wraz ze wszystkimi „dziennikarzami” promującymi Janusza Palikota i oczywiście nie zabrakło „Silnych Razem” popijających sok z burka w stajni Romana Giertycha.
Nastąpiło zbiorowe oburzenie i stawanie murem za „kurtyzaną”, a Berkowicz dowiedział się o sobie więcej nie sam w skrytości ducha przechowywał. Kwiat “dziennikarstwa” i polityki nazwał go: chamem, bydlakiem, ciulem (po śląsku ch.j), incelem, złodziejem. Po tej serii inwektyw, zatroskani jakością debaty publicznej, kazali się Berkowiczowi pierd…ć, na końcu zażądali, żeby komisja etyki poselskiej zaje…ła tego skurw…na. Festiwal mowy miłości trwa już trzeci dzień i pewnie długo się nie skończy, chociaż koncertów będzie coraz mniej. Widoczna gołym okiem hipokryzja połączona z fanatyzmem, to stały obrazek, jaki prezentuje „lepsze towarzystwo”. Poczucie wyższości napędzane poczuciem bezkarności, powoduje taką erupcję moralizatorskich uniesień i nie mam mowy, żeby choć jeden lub jedna przez sekundę uderzyli się w piersi albo przynajmniej wspomnieli o problemie po obu stronach.
Na nieszczęście lepszego towarzystwa, życie jest pełne niespodzianek, przewrotności i zwrotów akcji, co się potwierdziło w milionach, jeżeli nie w miliardach przypadków. Jednym z nich jest reportaż Kanału Zero, w którym zostały ujawnione brutalne nagrania z udziałem Michała Kołodziejczaka i szantażowanej przez niego kobiety. Wystarczy wysłuchać dwuminutowych fragmentów, aby nabawić się mdłości, dlatego osoby o słabszych nerwach powinny poprzestać na łagodniejszej opisowej wersji wydarzeń. Kołodziejczak miał zmusić kobietę do zażywania narkotyków i wykorzystać seksualnie, co w zupełności wystarczy do wykluczenia go z grona ludzi cywilizowanych, ale to nie wszystko. Zdegenerowany polityk nagrał swój „wyczyn”, po czym na zmianę próbował szantażować i uciszać ofiarę. W końcu zdesperowana kobieta nagrała jego „propozycje” i poszła z materiałem do mediów.
Nie wiadomo, czy ofiara próbowała zainteresować inne media niż Kanał Zero, za to pewne jest, iż minęło wiele długich godzin i żadne duże medium nie pisnęło słowa na temat tego, jak polityk potraktował kobietę. Ciężko wytłumaczyć, co jest przyczyną milczenia mediów i naczelnych moralizatorów medialno-politycznych, ale prawdopodobnie chodzi o „uszanowanie prywatności ofiary”, bo na pewno nie o Michała Kołodziejczaka. Brak reakcji ze strony mediów nie może mieć żadnego związku z tym, iż Michał Kołodziejczak dostał się do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej, po osobistym wstawiennictwie Donald Tuska. Bez znaczenia jest również fakt, iż do niedawna Michał Kołodziejczak był wiceministrem w rządzie Donalda Tuska, a już zupełnie niedorzeczny jest zarzut, iż media milczą z powodu tych wszystkich nieistotnych zbiegów okoliczności.
Milczące stanowisko mediów jest „niemym krzykiem”, który uwypukla tę tragedię i przede wszystkim odcina się od „wojny polsko polskiej”, która tak dewastuje tkankę społeczną. Nie ma znaczenia, iż to poseł Koalicji Obywatelskiej podawał narkotyki, wykorzystał odurzoną, nagrał gwałt, a potem szantażował i próbował uciszyć kobietę. Przemoc seksualna nie ma partyjnych barw, jest bezpartyjna i apolityczna. Poza tym gołym okiem widać, iż prawicowe media robią wszystko, żeby tym osobistym dramatem podwładnej Michała Kołodziejczaka przykryć haniebne, faszystowskiego zachowanie Konrada Berkowicza i weto prezydenta Karola Nawrockiego, co doprowadziło do tragedii w Polskich szkołach. Do końca nie jest też jasne, czy poszkodowana, dla korzyści politycznych lub finansowych, nie sprowokowała przedstawiciela opcji demokratycznej, żeby potem dostarczyć amunicji internetowym sensatom wpisującym się w narrację Kremla.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!


















