KLĘKNIJ EUROPO!
NAD OFIARĄ KRZYŻA
To nie ksenofobia
Nie polska choroba
Bo uczymy się życia
Od wieków na grobach
A nasz lęk zrozumie
Gdy po tylu wiekach
Ten co Polskę kocha
Na Ojczyznę czeka
I wciąż pielęgnuje
Nie kłamstwo choroby
Lecz daty i krzyże
Pamięć oraz groby
Które przeciekają
Pamięcią przez dzieje
Gdy wicher historii
Nieustannie wieje
Tę przełęcz nad Wisłą
Z wąwozem sumienia
Niełatwo jest bronić
W godzinie zwątpienia
Nasza droga krwawa
Batogiem pisana
Biały Anioł Śmierci
W sybirskich kurhanach
Jeszcze w brzozach płacze
W krzywych pniach bieleje
Grażdanką pisane
Nasze krwawe dzieje
Od powstania do powstania
Od zdrady do zdrady
Z losem przybijanym
Przez wrogie układy
Czarnych orłów taniec
Śmierci nad głowami
Gdyśmy pozostali
Bezbronni i sami
Ciągle dym nas trwoży
Oraz lęk uwiera
W naszych snach zza drutów
Przeniesionych w teraz
Gdy z nas katów robią
Oraz kłamstwem ranią
Gdy tchórzliwie się kłaniają
Ci co służą draniom
Bo jeszcze na plecach
Blizny nam sinieją
I złamane krzyże
Cieniami się chwieją
Jeszcze nasze Matki
I nasi Ojcowie
Noszą znak korony
Cierniowej na głowie
Na zgarbionych plecach
Jeszcze pamięć niosą
Ci co przeszli krwawą
Przez Ojczyznę rosą
I ów pocałunek
Co światu ogłaszał
Że ten znak czułości
To miłość Judasza
Co nam polskim ciałem
Zdradliwie się bratał
Gdy podnosił bagnet
Czułym gestem kata
Co powrozem Wisły
Ręce świętym łamał
I w imię Ojczyzny
Pogardliwie kłamał
A dziś nasza wiara
Co do celu zbliża
Szeroko rozpięta
Na ramionach krzyża
Tyle lat złączonych
W ogniwa łańcucha
Co nam plątał nogi
Oraz ranił ducha
Niech więc nam diagnozy
Nie stawiają tchórze
Bo kto sieje kłamstwo
Jutro zbierze burzę…
A ten co zapomniał
O prawdzie i chlebie
Niech w naszych ranach
Talmudem nie grzebie
Serce to nie karczma
Gdzie dzwoni mamona
Nas Ojczyzna zdrajców
Nie weźmie w ramiona
Niebo już się chmurzy
Nad ofiarą krzyża
Klęknij Europo!
Bogu nie ubliżaj !
Bo z krwi oraz popiołu
Zbyt gorzkie przesłanie
Bez Boga i miłości
Nicość pozostanie…
















