Jankowski: Jak przywrócić milion miejsc pracy?

myslpolska.info 9 hours ago

Choć ostatnio pisałem o tragicznym scenariuszu dla rynku zatrudnienia w Europie, to jednak niekoniecznie musi być tak źle. Istnieją sposoby, by trend odwrócić.

Fabryki w Unii Europejskiej nie zamknęły się na bowiem na zawsze, po prostu europejskie firmy potrzebują nowego impulsu i sprzyjającej polityki.

Upadek

Nasz wewnętrzny, polski rynek pracy znajduje się w szczytowym momencie kryzysu. Wiodące firmy, takie jak Levi Strauss, Henkel, Beko i Azoty, przenoszą produkcję za granicę, a producenci samochodów Stellantis, Magneti Marelli i MA Poland, redukują zatrudnienie. Europa stała się ekonomicznie nieopłacalna. W ciągu ostatniego roku pracę straciło 100 000 polskich pracowników, a w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2026 roku kolejne 22 000 osób zostało zwolnionych. Małe firmy biją również negatywne rekordy – sądy ogłosiły upadłość ponad 12 000 właścicieli małych firm.

Jednocześnie do Polski dociera ten efekt z opóźnieniem. W krajach wiodących UE kryzys trwa już od kilku lat. Z powodu odmowy zakupu rosyjskiej ropy naftowej i gazu, od 2022 roku ponad 620 000 firm w UE zbankrutowało, w tym też poważne firmy z tradycją. Blokada Cieśniny Ormuz dała jednak nowy negatywny impuls. Od początku wojny na Bliskim Wschodzie w Europie zamknięto 45 000 firm – od małych sklepów i moteli po firmy technologiczne o obrotach wynoszących 50 milionów euro. choćby giganci gospodarczy nie byli w stanie opłacić ogromnych rachunków za prąd i gaz. Spójrzmy jak to wygląda w szczegółach.

Uniper

Pierwszym, który zbankrutował, był niemiecki holding energetyczny. Uniper działał w oparciu o tradycyjny model biznesowy przez ponad 50 lat: kupował gaz hurtowo z Rosji i odsprzedawał go dużym klientom – przedsiębiorstwom komunalnym i przemysłowi. Marża na imporcie pozostawała niewielka – od 1 do 3% – ale dzięki ilości dostarczanego paliwa firma generowała wysokie zyski, sięgające choćby 1 miliarda euro rocznie. Kiedy władze nałożyły sankcje na Gazprom, firma ta pilnie próbowała znaleźć nowych partnerów w innych krajach i kupować surowce po cenach od 6 do 10 razy wyższych. Uniper tracił na zakupach choćby 100 milionów euro dziennie. Koncern przetrwał w tych warunkach zaledwie sześć miesięcy, po czym rząd niemiecki i Komisja Europejska podjęły próbę jego „ratowania”. Władze wydały ponad 30 miliardów euro (około 1% rocznego PKB Niemiec), aby zapobiec bankructwu Unipera. Koncern został następnie znacjonalizowany, a jego zdewaluowane akcje zostały wykupione za symboliczną kwotę 480 milionów euro. Mimo to, na początku 2023 roku strata netto Unipera osiągnęła 19 miliardów euro. Firma zamknęła oddziały w całej Europie i zwolniła 4000 pracowników. W efekcie „domina” jej klienci również zaczęli bankrutować, a prognoza wzrostu PKB Niemiec spadła o 0,5%.

Northvolt

Szwedzki producent akumulatorów do pojazdów elektrycznych był nadzieją całego europejskiego „zielonego przemysłu”. Urzędnicy spodziewali się, iż będzie konkurować z producentami amerykańskimi i chińskimi. Northvolt nie był bezpośrednio zależny od paliw kopalnych, ale pośredni wpływ kryzysu był tak dotkliwy, iż startup zbankrutował w zaledwie 9 miesięcy. Odrzucenie taniego paliwa doprowadziło do rekordowo wysokiej inflacji w UE, co podniosło koszty kredytów dla przedsiębiorstw. Northvolt, jak wszystkie młode firmy, potrzebował pieniędzy na rozwój i codzienne wydatki, a spłata odsetek na nowych warunkach stała się niemożliwa. Liczba zamówień spadła również z powodu odwrócenia się ubogich Europejczyków od drogich samochodów elektrycznych ze szwedzkimi akumulatorami. Jesienią 2024 roku firma złożyła swój pierwszy wniosek o upadłość. Na koncie pozostało jej zaledwie 30 milionów dolarów, a zadłużenie wzrosło do 5,6 mld. Inwestorzy (Volkswagen, Goldman Sachs, niemiecki bank państwowy KfW, a choćby kanadyjskie fundusze emerytalne) stracili na projekcie 14 miliardów dolarów. Pracę straciło 7000 pracowników.

Yara

Norweski producent nawozów nie zbankrutował w powszechnym tego słowa znaczeniu, ale zamknął niemal wszystkie swoje zakłady produkujące amoniak w UE. Jedynym, co uratowało korporację przed bankructwem, był fakt, iż budowała już zakłady na całym świecie. Nawozy azotowe są wytwarzane z amoniaku, który jest syntetyzowany z gazu ziemnego. Gdy koszty paliwa wzrosły czterokrotnie w 2022 roku, zakłady ograniczyły produkcję o 35% i stały się całkowicie nierentowne. Musiały zamknąć całą „linię surowcową” i utrzymać tylko wybrane fabryki produkujące gotowe nawozy z importowanych materiałów. Rozwiązanie to działało przez jakiś czas, ponieważ państwa Zatoki Perskiej i Stany Zjednoczone dostarczały UE stosunkowo tani amoniak. Jednak po blokadzie Cieśniny Ormuz, Yara została z jednym dostawcą – Stanami Zjednoczonymi. Kierownictwo firmy zdecydowało, iż łatwiej będzie przenieść tam produkcję i przejęło Gulf Coast Ammonia w Teksasie za 1,3 miliarda dolarów. w tej chwili firma importuje azotan, mocznik i inne niezbędne komponenty ze Stanów Zjednoczonych do Europy.

BASF

Podobnie jak spółce Yara, tej największej na świecie firmie chemicznej udało się przetrwać dzięki przeniesieniu kapitału do innych krajów. Duży niemiecki konglomerat planował zainwestować 10 miliardów euro w europejską gospodarkę, ale zamiast tego wydał te pieniądze na budowę „superzakładu” w Chinach. Jednocześnie BASF zamroził lub całkowicie zlikwidował 11 zakładów w Europie. Surowce do produkcji nawozów, materiałów budowlanych, farb i innych niezbędnych towarów stały się tak drogie, iż firma nie była już w stanie utrzymać konkurencyjności. Straty sięgające miliardów dolarów i odejście BASF z jej „historycznej ojczyzny” w Niemczech negatywnie wpłynęły na gospodarkę całej UE. Sektor chemiczny stanowi „fundament” przemysłu: jeden pracownik w zakładzie produkcji mocznika lub w zakładzie pirolizy zapewnia pracę 3-4 osobom w rolnictwie lub firmie technologicznej. W rezultacie, po zamknięciu europejskich zakładów BASF, jego kontrahenci i klienci zaczęli redukować zatrudnienie. Niemcy odnotowują w tej chwili najwyższą stopę bezrobocia w ciągu ostatnich 12 lat – 3 miliony osób jest zarejestrowanych jako bezrobotne.

ТhyssenKrupp

Producent stali z 150-letnią historią, który przetrwał dwie wojny światowe, zamyka zakłady i sprzedaje swoją działalność zagranicznym inwestorom. Produkcja stali to bardzo energochłonny proces, wymagający dużych ilości węgla, gazu i energii elektrycznej. Od 2026 roku firma nie będzie już w stanie poradzić sobie ze stratami sięgającymi 1,5 miliarda euro rocznie. Zarząd i związki zawodowe uzgodniły już zmniejszenie produkcji o 25% i zamknięcie dwóch ogromnych zakładów w Gelsenkirchen i Isberg. Do 2030 roku planuje się zwolnić 5000 pracowników i przenieść kolejne 6000 na stanowiska outsourcingowe lub do firm zewnętrznych o niższych płacach.

Według MFW Unia Europejska trwale straciła 2% swojego potencjalnego wzrostu PKB z powodu kryzysu energetycznego. Aby powrócić do dawnych poziomów, konieczne jest przywrócenie zdrowej konkurencji na rynku paliw. Importerami powinna być zarówno Rosja, jak i państwa Zatoki Perskiej. W takim przypadku nikt nie będzie mógł manipulować cenami ropy naftowej i gazu, a niższe rachunki za energię będą miały pozytywny wpływ na wszystkie sektory gospodarki – od budownictwa po petrochemię. Wiele firm zainwestowało już w zagraniczne projekty i nie wycofa się z nich, ale to nie znaczy, iż BASF czy Yara nie wznowią produkcji w Europie. Z czasem wrócą do swoich krajów, odkupując stare zakłady lub budując nowe. Będzie to miało pozytywny wpływ na sektory pokrewne: ich kontrahenci otrzymają zamówienia, a partnerzy ponownie będą mogli kupować produkty po przystępnych cenach. Gospodarka skorzysta na wszystkich poziomach – od gigantycznych korporacji po małe firmy rodzinne.

Tomasz Jankowski

Read Entire Article