
„ŚWIĘTA KROWA”
Nie musi Czarzasty mieć certyfikat,
Gdyż zdrową jest siłą Narodu –
On przecież dogadał się z samym Bolkiem
W pięć minut, gdy wiatr zawiał wtedy z Zachodu.
I wtedy to właśnie komuna upadła
Z hukiem na cztery swe łapy.
Towarzysz Włodzimierz więc stał się marszałkiem
Nie będzie się dzisiaj tłumaczyć!
Towarzysz Czarzasty jest przecież tak czysty,
Jak czyste były dolary.
Co Miller z Rakowskim przywieźli je z Moskwy,
Gdy partii zwijali sztandary.
Z radzieckich dolarów lewica wyrosła –
Partyjna nomenklatura…
Wiec dzisiaj Wołodii już nikt nie poskoczy,
Na „Muzę” nie naśle nikt Żura!
On może postraszyć dziś Prezydenta
Polski i Ameryki:
Bo nikt nie dosięgnie starego komucha
Piachem nie sypnie mu w tryby!
Bo Włodek jak wtedy, gdy wodzem był Mietek
Nad Polską zaś Związek Radziecki –
On w państwie jest Tuska znów świętą krową,
Gdyż czuwa Namiestnik niemiecki.
















