Zabawa pod hasłem, „Co to ja wcześniej mówiłem?”, to jedna z wielu wizytówek Donalda Tuska, ale jak wszystkie pozostałe pozbawiona treści. Cokolwiek mówi Donald Tusk to tylko i wyłącznie mówi, a jeżeli coś obiecuje, z góry wiadomo, iż nic albo prawienie nic z tego nie będzie dotrzymane. Dlaczego zatem ktoś tak całkowicie niewiarygodny, trzykrotnie wygrał w Polsce wybory i trzykrotnie objął stanowisko premiera? Odpowiedź na to pytanie jest złożona, ale jeden element ma szczególne znaczenie i są nim media. Z jednej strony Tusk ma medialną osłonę, z drugiej polityczni przeciwnicy są bezlitośnie i nieproporcjonalnie rozliczani.
Wystarczy sięgnąć po dwa przykłady z ostatnich dni, aby zobaczyć w jaki sposób to działa. W 2023 roku, po ataku Hamasu na Izrael, rząd Zjednoczonej Prawicy przeprowadził sprawną akcję ewakuacyjną pod kryptonimem „Neon”. Operacja rozpoczęła się błyskawicznie, zaraz po tym, jak powstało zagrożenie związana z konfliktem zbrojnym w regionie. MON stworzył most powietrzny, wykorzystując samoloty transportowe: Boeing 737, C-130 Hercules oraz C-295. W efekcie ewakuowano ponad 1500 osób obywateli Polski i kilku innych krajów. Działo się to w samym szczycie kampanii wyborczej i ówczesna opozycja razem ze sprzyjającymi jej mediami, stawały na głowie, żeby zdeprecjonować operację, która zrobiła wrażenie na całym świecie. Polityczny przekaz dnia grzmiał, iż polski rząd nikomu nie robi łaski i miał obowiązek ściągnąć naszych rodaków z Izraela, co jeszcze mieściło się w granicach zdrowego rozsądku.
Kolejne komunikaty i opowieści ze zdrowym rozsądkiem nie miały już nic wspólnego. Pojawiała się cała fala relacji ze strony prawdziwych i wirtualnych „ofiar” operacji „Neon”, a dramat gonił tragedię. Transport miał się odbyć w skandalicznych warunkach, zamiast w klasie business, poczęstunek na pokładach samolotów był wyjątkowo skromny i w ogóle „państwo nie zdało egzaminu”. Minęły trzy lata i w tym samym zapalnym regionie doszło do kolejnego konfliktu, po ataku USA i Izraela na Iran. Tysiące polskich turystów utknęło w kilku państwach i nie otrzymało od polskich władz najmniejszej pomocy, za to usłyszeli, za pośrednictwem mediów, jasno wyrażone stanowisko MSZ:
Wiem, iż Telewizja wPolsce24 chciałaby wysłać samoloty polskie, aby leciały między pociskami, ale tego nie uczynimy. Podobnie jak nie uczynią tego inne kraj – powiedział rzecznik MSZ Maciej Wiewiór na konferencji prasowej.
Słowa rzecznika zwisły w medialnej próżni, nie licząc komentarzy ze strony niszowych prawicowych portali i TV, takich jak wspomniana wPolsce24. Z ust szefa MSZ i Donalda Tuska również nie padła żadna deklaracja, jedynie szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, iż Wojsko Polskie w każdej chwili jest gotowe do udzielenia pomocy, jednak bardzo gwałtownie został sprowadzony na ziemię.
Drugi przykład odnosi się do bezpieczeństwa wszystkich Polaków, ponieważ chodzi o polski udział we francuskim programie odstraszania nuklearnego. Donald Tusk w tym obszarze, jak zwykle „prowadzi rozmowy”, tyle tylko, iż gdy klika lat wcześniej prezydent Andrzej Duda mówił o przystąpieniu Polski do amerykańskiego Nuclear Sparing, Donald Tusk ze swoim politycznym i medialnym zapalaczem robili wszystko, żeby storpedować tę ideę jako kompletne szaleństwo. Szanse, iż Polska uzyska dostęp do francuskiej broni atomowej są mniej więcej takie, jak szanse na zrealizowanie 100 konkretów w ciągu pierwszych 100 dni rządów Donalda Tuska. Polacy, którzy utknęli na lotniskach w Dubaju, Dosze i Abu Zabi, też mogą porzucić nadzieję, a w mediach usłyszą, iż „trzeba było tam nie lecieć”. Tak od zawsze „działa” Donald Tusk i to się nigdy nie zmieni.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!












![A gdyby śmierci nie było? [o „Trzecim królestwie” Knausgårda]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2025/07/Szablon-rozmiaru-obrazkow-na-strone-2.png)




