Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ostrzegło 19 września, iż jesienią i zimą Rosja prawdopodobnie nasili działania wojskowe przeciwko Ukrainie, a w Europie będzie próbowała blokować pomoc dla Kijowa. Dla Polski oznacza to większą presję na wschodnią granicę, infrastrukturę transportową i odporność społeczną, choć BBN nie widzi dziś oznak zbrojnego ataku na nasz kraj.
Rosja chce przeciąć szlaki pomocy
Ocena BBN jest jednoznaczna: nadrzędnym celem rosyjskich działań w Europie pozostaje zahamowanie pomocy dla Ukrainy. Skoro Moskwa nie zdołała odciąć Kijowa od wsparcia finansowego i wojskowego, uderza w poczucie bezpieczeństwa państw, przez które biegną dostawy. Polska znajduje się na tej trasie. To czyni nasz kraj naturalnym celem presji hybrydowej, choć nie oznacza, iż rosyjski atak zbrojny na Polskę jest bliski.
Szef BBN Bartosz Grodecki ocenił 19 września, iż bezpieczeństwo Polski pozostaje stabilne, ale sytuacja za wschodnią granicą pogarsza się, a ataki w pobliżu Polski wyraźnie się nasiliły. Rosja próbuje zakłócić łańcuch dostaw i wywołać niepokój wśród mieszkańców wschodnich regionów kraju. Kreml liczy na zmęczenie, chaos informacyjny i osłabienie politycznej woli Zachodu.
Eskalacja na Ukrainie, presja na Polskę
Płk Mariusz Soliwodzki, zastępca dyrektora Departamentu Analiz BBN, wskazał, iż pełnoskalowa rosyjska agresja na państwa NATO jest w krótkiej perspektywie mało prawdopodobna, o ile Kreml uznaje ją za drogę do wojny z całym Sojuszem. To ważne zastrzeżenie. Rosja bada reakcje Zachodu i podnosi presję tam, gdzie spodziewa się słabej lub spóźnionej odpowiedzi.
Ten mechanizm opisuje także wcześniejsza analiza jesienno-zimowego scenariusza wojny. Chodzi o okres, w którym ataki na energetykę, transport i zaplecze logistyczne mogą przynieść największe koszty. Zima zwiększa wrażliwość ludności cywilnej, a każde zakłócenie dostaw ma większą siłę polityczną. Rosyjska kalkulacja jest brutalna: cierpienie i strach mają wymusić ustępstwa, których Moskwa nie potrafi zdobyć na polu walki.
Polska musi być odporna, nie sparaliżowana strachem
BBN zebrało 14 września ekspertów z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Ośrodka Studiów Wschodnich, Studium Europy Wschodniej i Instytutu Wschodniej Flanki. Rozmowy dotyczyły możliwych scenariuszy na kierunku wschodnim, ich skutków dla Polski oraz sposobów wzmacniania gotowości państwa. Sam alarm nie wystarczy. Potrzebne są sprawne procedury, ochrona infrastruktury i wiarygodna komunikacja z obywatelami.
Polacy nie mogą lekceważyć ostrzeżeń, ale nie wolno też oddawać Kremlowi sukcesu przez panikę. Państwo ma obowiązek jasno informować, które zagrożenia są realne i jak reagować na alarmy. Społeczeństwo karmione sprzecznymi komunikatami staje się łatwiejszym celem manipulacji.
Z polskiej perspektywy pomoc dla Ukrainy pozostaje narzędziem odsuwania rosyjskiej armii od granic Rzeczypospolitej, a nie gestem sentymentalnym. Musi jednak służyć jasno określonemu interesowi narodowemu i iść w parze ze wzmacnianiem własnej armii, obrony powietrznej oraz zapasowych szlaków transportowych. Sojusznicze działania na wschodniej flance liczą się wtedy, gdy Polska sama zachowuje zdolność do działania.
Nadchodzące miesiące sprawdzą odporność państwa bardziej niż siłę politycznych deklaracji. Rosja chce, by Europa przestraszyła się kosztów pomocy i cofnęła rękę. Polski interes wymaga spokoju, twardości i przygotowania.
Źródło: Defence24, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Kancelaria Prezydenta RP, Polskie Radio
Źródło: Defence24

















