Ostatnie wspólne oświadczenie polskiego i niemieckiego episkopatu, jak również poparcie Kościoła dla budowy wspólnego europejskiego systemu obronności świadczą o tym, iż Kościół katolicki w Europie stał się filarem imperialnego projektu Paneuropy. Tym samym polskie duchowieństwo realizuje cele niemieckich elit politycznych, dążących do zbudowania na gruzach państw narodowych nowego Sacrum Imperium. To powrót do czasów Ottonów i Polski stanowiącej prowincję Cesarstwa. Po 1000 lat ciągłych wysiłków udało się niemieckim elitom w końcu przejąć kontrolę nad polskim duchowieństwem i zaprząc je w realizację niemieckiego projektu, przy czym trudno nie odnieść wrażenia, iż większość przedstawicieli polskiego Kościoła nic zupełnie z tego nie rozumie.
Katolicyzm jako narzędzie budowania Cesarstwa Rzymsko-Niemieckiego – to jedna z głównych tez Feliksa Konecznego, będąca pokłosiem jego badań nad cywilizacjami. To właśnie Koneczny zwrócił uwagę na to, iż katolicyzm może wiązać się z różnymi cywilizacjami i zupełnie inaczej funkcjonuje w cywilizacji łacińskiej a zupełnie inaczej w tym systemie sterowania społecznego, który sam określił mianem cywilizacji bizantyńskiej, a której eksponentem była m.in. Rzesza Niemiecka. I tak jak w cywilizacji łacińskiej dominuje katolicka etyka, tak w bizantynizmie religia jest narzędziem władzy – jest metodą do poszerzania i utrwalania tej władzy.
Dynastia Ottonów używała struktur Kościoła katolickiego do budowania swojej własnej administracji – tak było łatwiej i taniej. Biskupstwa obsadzano – często świeckimi, gdyż wtedy to jeszcze było możliwe – poplecznikami niemieckich cesarzy, którzy używali swoich urzędów do umacniania władzy cesarskiej. Takim celom też służyła archidiecezja magdeburska, założona przez Ottona I w 962 roku, w celu „misji” chrystianizacji Słowian. Katedra w Magdeburgu stała się też miejscem spoczynku Ottona Wielkiego. Jednym słowem: Magdeburg był bazą do chrystianizacji Słowian za Łabą, której faktycznym celem było rozciąganie władzy niemieckich feudałów na wschód.
I jak wiemy z lekcji historii, geniusz Mieszka I polegał na tym, by nie przyjmować chrztu z rąk niemieckich władców, tylko za pośrednictwem Czech. Chodziło o to, by Polska miała własną administrację kościelną, która nie miała podlegać Magdeburgowi. Niemcy oczywiście mieli interes przeciwny. W 968 r. powstało biskupstwo w Poznaniu, które było cierniem w oku niemieckich władców. Polska zaczęła się konstytuować jako suwerenne państwo.
Administracja kościelna a władza polityczna
I przez wiele stuleci nie udało się Niemcom „położyć łapy” na polskim kościele. Sytuacja zmieniła się w okresie zaborów (1795–1918), kiedy to administracja kościelna w Polsce została rozbita i podporządkowana nowym granicom państwowym, co doprowadziło do utraty ogólnopolskiej jedności strukturalnej. Każdy z zaborców dążył do osłabienia więzi Kościoła z Rzymem oraz do wykorzystania hierarchii dla celów państwowych. Rozbicie administracyjne oznaczało, iż biskupi z różnych zaborów nie mogli oficjalnie spotykać się na wspólnych synodach aż do odzyskania niepodległości w 1918.
Scalanie struktur Kościoła katolickiego po 1918 roku było procesem długotrwałym, mającym na celu ujednolicenie systemów prawnych i administracyjnych odziedziczonych po trzech zaborcach. W 1919 r. powołana została Konferencja Episkopatu Polski (1919) a już w 1920 roku erygowano diecezję łódzką, a w kolejnych latach powstawały jednostki odpowiadające nowym realiom demograficznym i politycznym (m.in. diecezja katowicka i częstochowska). Ostatecznie na mocy bulli Vixdum Poloniae unitas (28 października 1925), Papież Pius XI dokonał całościowej reorganizacji administracyjnej: Polska została podzielona na 5 metropolii (gnieźnieńsko-poznańską, warszawską, wileńską, lwowską i krakowską).
W czasie II WŚ ze względu na to, iż polskie duchowieństwie było jeszcze wtedy nastawione prawdziwie narodowo i stanowiło świetnie wykształconą elitę narodu polskiego, stało się obiektem nie tylko represji, ale wręcz eksterminacji ze strony Niemców. Na terenach wcielonych do III Rzeszy (np. Kraj Warty, Pomorze) Niemcy dążyli do całkowitej likwidacji struktur kościelnych jako ostoi polskości. Masowo aresztowano duchownych, zamykano seminaria, klasztory i kościoły. W diecezji chełmińskiej niemal wszystkich księży uwięziono lub zamordowano już w 1939 roku. W Generalnym Gubernatorstwie struktury administracyjne przetrwały, ale pod ścisłym nadzorem i przy stałych prześladowaniach. Kościół nie został tu formalnie rozwiązany, ale ograniczono jego działalność do sfery czysto kultowej. Ostatecznie Polska podczas okupacji straciła około 20% kleru diecezjalnego. Szczególnym miejscem martyrologii stał się obóz w Dachau, gdzie więziono tysiące polskich księży. Tysiące świątyń zostało zburzonych, zamienionych na magazyny lub stajnie, a ich wyposażenie i dzieła sztuki zostały zrabowane.
Okres po II WŚ – początek końca, czyli powrót projektu Ottonów
Skala prześladowań i cierpienia narodu polskiego, w tym duchowieństwa, nigdy nie zaistniała w percepcji światowej – o tym, co się naprawdę działo w okupowanej Polsce, międzynarodowa opinia publiczna nigdy się tak naprawdę nie dowiedziała. I to bynajmniej nie tylko dlatego, iż znaleźliśmy się w sferze wpływów ZSRR. Niestety, ale olbrzymią rolę odegrał w tym Watykan, który pod panowaniem Piusa XII ratował niemieckich zbrodniarzy przed sprawiedliwością ze strony ich ofiar i robił wszystko, żeby prawda o skali tych zbrodni nigdy nie przedostała się do świadomości opinii publicznej1. Hasłem, za parawanem którego się to odbywało, było „okazywanie miłosierdzia chrześcijańskiego” – oficjalnie Kościół deklarował, iż w ten sposób demonstrował wyższość katolicyzmu nad żydowską zasadą „prawa zemsty”. Katolicka nauka o cnocie sprawiedliwości została po prostu pominięta.
Papież Pius XII podejmował liczne interwencje u władz okupacyjnych (głównie amerykańskich) w celu anulowania bądź złagodzenia wyroków dla niemieckich zbrodniarzy wojennych, motywując to także chęcią uniknięcia osłabienia Niemiec w obliczu zagrożenia komunizmem. Prośby o łaskę dotyczyły skazanych w procesach norymberskich (procesy poboczne), Watykan interweniował szczególnie w sprawach osób skazanych na śmierć w tzw. procesie Einsatzgruppen, m.in. w sprawie Otto Ohlendorfa, dowódcy Einsatzgruppe D, odpowiedzialnego za masowe mordy na Żydach. Papież wspierał petycje o ułaskawienie więźniów przetrzymywanych w więzieniu w Landsbergu, w tym Oswalda Pohla (szefa Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS, nadzorującego obozy koncentracyjne). Interwencje dotyczyły wielu innych przedstawicieli niemieckich elit, których wyroki śmierci lub dożywocia były często przedmiotem zabiegów dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej. Wiele z tych starań zakończyło się sukcesem – pod wpływem m.in. interwencji Kościoła, amerykański Wysoki Komisarz Niemiec, John J. McCloy, w 1951 roku złagodził znaczną część wyroków śmierci na karę więzienia lub skrócił wyroki dożywocia2.
Papież Pius XII interweniował także w sprawie ułaskawienia niemieckich zbrodniarzy skazanych w Polsce, z których najbardziej znanym przypadkiem był Arthur Greiser. Greiser był namiestnikiem Rzeszy w Kraju Warty (Wartheland), odpowiedzialnym za masowe deportacje, germanizację oraz eksterminację ludności polskiej i żydowskiej. Po jego skazaniu na karę śmierci przez Najwyższy Trybunał Narodowy w Poznaniu w 1946 roku, Watykan (za pośrednictwem Sekretariatu Stanu) wystosował do władz polskich prośbę o łaskę. Ówczesny prezydent Bolesław Bierut odrzucił prośbę o ułaskawienie. Interwencja papieska spotkała się z ogromnym oburzeniem polskiej opinii publicznej. Arthur Greiser został powieszony 21 lipca 1946 roku w Poznaniu. Interwencja ta była tylko jednym z wielu takich przypadków i przywoływana jest w dyskusjach nad postawą Piusa XII wobec zbrodni nazistowskich, stanowiąc jeden z najbardziej kontrowersyjnych punktów jego pontyfikatu w relacjach z Polską.
Mniej znaną sprawą jest to, iż Pius XII zwrócił się do aliantów także w sprawie Hansa Franka, ale także i w tym przypadku nie udało mu się uratować ewidentnego zbrodniarza i kata Polaków3. Warto jeszcze przypomnieć, iż ten, mający ewidentną „słabość” do Niemców dostojnik kościelny, wspierał po wojnie niemiecki rewizjonizm poprzez podkreślanie, iż przesiedlenia Niemców były najwyższą niesprawiedliwością. Los polskich ofiar Niemców zasadniczo go nie interesował i takie są fakty, które musi uznać każdy, dla kogo prawda jest najwyższa wartością.
Sprawa zaangażowania Stolicy Apostolskiej w ratowanie niemieckich zbrodniarzy nigdy nie stała się przedmiotem większego zainteresowania wśród katolików. Metodą odwracania uwagi katolików od tego tematu była perswazja: mówienie czegokolwiek negatywnego o Piusie XII miało świadczyć o uleganiu komunistycznej propagandzie4, atakowaniu Kościoła czy wręcz braku wiary katolickiej. Tę ostatnią strategię perswazyjną stosuje ks. dr Czesław Pacuszka w wydanej tuż po wojnie pracy Papież a Polska. Przyczynek do stosunku papieża PIUSA XII do Polski w czasie drugiej wojny światowej. Autor twierdzi w niej, iż każdy kto ośmiela się mieć wątpliwości co do działań głowy Kościoła, sprzeciwia się samemu Chrystusowi! Papieża pod żadnym pozorem i w żadnej kwestii krytykować nie wolno, gdyż jego decyzje, jako Wikariusza Boga, z automatu są bezbłędne. Ukazanie się tej apologetycznej w stosunku do papieża pracy pokazuje, iż temat stosunku Stolicy Apostolskiej do zbrodniarzy niemieckich i ich ofiar był żywy w polskim społeczeństwie i stanowił poważny kłopot dla polskiego duchowieństwa5. Dzięki apologetycznej działalności takich osób jak Pacuszka, polscy katolicy nie zauważyli choćby faktu, iż Watykan całkowicie przemilczał zbrodnię wołyńską, w której uczestniczyło wielu księży grekokatolickich, którzy przecież podlegają Rzymowi.
Działania kurii rzymskiej były wynikiem polityki prowadzonej przez nią już podczas I WŚ, kiedy to Rzym nieoficjalnie wspierał Niemców, licząc na to, iż po wygranej przez nich wojnie, niemieccy arystokraci cofną procesy modernizacji, demokratyzacji i nacjonalizacji w Europie i przywrócą feudalny sojusz tronu i ołtarza. Przywrócenia niepodległości Polski Rzym nie przewidywał, o czym boleśnie przekonał się Roman Dmowski, wizytując podczas wojny Stolicę Apostolską. Przypomnijmy jeszcze, iż Eugenio Pacelli, przyszły papież Pius XII, pełniący od maja 1917 r. funkcję nuncjusza apostolskiego w Niemczech, był zagorzałym przeciwnikiem traktatu wersalskiego: jego opisana powyżej działalność była kontynuacją różnych podejmowanych przez niego działań na rzecz Niemców w czasie konferencji pokojowej w Wersalu. Kontynuacją tej zażyłości między elitami niemieckimi a najwyższym dostojnikiem Kościoła było ich wspólne zaangażowanie po II WŚ na rzecz integracji europejskiej.
Coraz częściej mówi się o tym, iż papież Pius XII był zagorzałym zwolennikiem budowy europejskiego superpaństwa6. Stolica Apostolska, nie odróżniając niemieckiego imperializmu od nacjonalizmu pozostałych narodów europejskich, uważała, iż tylko zniesienie suwerennych państw narodowych może dać Europie trwały pokój. I Rzymowi nie przeszkadzał fakt, iż tę zjednoczoną Europę budowali ci sami ludzie, którzy wcześniej budowali III Rzeszę, jak choćby Walter Hallstein, pierwszy przewodniczący Komisji Europejskiej. W końcu ci ludzie oficjalnie się od III Rzeszy odcięli i z dnia na dzień zostali chadekami – dla papieża było sprawą oczywistą, iż będą teraz gorliwie popierać ideę budowy chrześcijańskiej Europy… Projekt ten nie byłby możliwy, gdyby okupowane narody europejskie domagały się reparacji, odszkodowań, zadośćuczynienia czy zwykłej sprawiedliwości za zbrodnie i grabież, których Niemcy dokonali. Stąd Kościół dwoił się i troił, żeby budować „pojednanie” między narodami europejskimi, które polegało tylko i wyłącznie na tym, iż uciszano tych, którzy domagali się sprawiedliwości, dezawuując ich jako nacjonalistów i osoby nie rozumiejące, czym jest miłosierdzie chrześcijańskie i kierujące się pragnieniem zemsty.
I dokładnie w ten nurt wpisuje się powojenna działalność coraz większej części polskiego duchowieństwa.
Orędzie polskich biskupów do biskupów niemieckich
Najbardziej wyrazistym przejawem tej polityki było słynne orędzie biskupów polskich z 1965 r., wystosowane do biskupów niemieckich, podczas obrad Soboru Watykańskiego II, które zawierało kontrowersyjne sformułowanie „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Z okazji okrągłej rocznicy orędzia Tygodnik Powszechny zamieścił specjalny serwis – „Orędzie biskupów polskich 1965: serwis specjalny” – w którym znalazło się wiele wartych uwagi artykułów na temat choćby okoliczności powstania słynnego listu7.
Między innymi w artykule autorstwa Marka Zająca Boży szaleńcy. Pionierzy polsko-niemieckiego pojednania czytamy: „Zarazem pionierom polsko-niemieckiego pojednania – powtórzmy – nie było obce myślenie w kategoriach racji stanu. Z polskiego punktu widzenia kapitalne znaczenie miał tu – patrząc z dzisiejszej perspektywy – strategiczny zwrot ze Wschodu na Zachód. Wyrwanie się z pułapki geografii, czyli położenia między dwiema wrogimi potęgami. Bo otwarcie na Niemcy podkopywało dominację Związku Sowieckiego i porządek jałtański. Poufna notatka, którą przed opublikowaniem Orędzia biskup Kominek przekazał niemieckiemu Episkopatowi, uderza śmiałością wizji. „Europa to przyszłość – nacjonalizmy są wczorajsze” – konstatował Kominek i postulował stopniową budowę federacji narodów, które zrzekną się części suwerenności w obszarach bezpieczeństwa i gospodarki”8.
Warto wskazać także na przypomniany przez redakcję „Tygodnika Powszechnego” archiwalny artykuł Marka Mutora pt. Bolesław Kominek rozumiał polską rację stanu. Kim był autor Orędzia do Niemców z 1965 r.?, z którego możemy się dowiedzieć o tychże ciekawych faktach: „Wychodząc od relacji polsko-niemieckich, Bolesław Kominek sięgał też do spraw o szerszym zasięgu. 18 listopada 1965 r. – w dniu, gdy podpisano „Orędzie” – odbyło się w Rzymie spotkanie przewodniczących episkopatów z różnych państw Europy. Postanowili powołać grupę roboczą, której celem byłoby stworzenie struktur dla współpracy Kościoła w Europie – co było próbą przenoszenia na grunt kościelny tendencji integracyjnych. W skład grupy roboczej, nazywanej „Comité des 6”, weszło sześciu biskupów: Höffner z Niemiec, Dwyer z Anglii, Campos z Hiszpanii, Pailler z Francji, Majaisky-Parelli z Włoch – i Kominek z Polski. W wyniku prac grupy ukształtowała się istniejąca do dziś Rada Konferencji Episkopatów Europy, a abp Kominek stał się jednym z jej „ojców założycieli”, a potem jednym z wiceprzewodniczących9„”.
Nie ma więc absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, iż inicjator i autor orędzia, biskup Kominek, był zwolennikiem osłabiania państw narodowych na rzecz budowy zjednoczonej Europy i iż zainicjowane przez niego „pojednanie” służyło celom politycznym. Nie było to prawdziwe pojednanie, gdyż Niemcy nigdy nie dostrzegli ogromu swoich zbrodni popełnionych w Polsce i ich konsekwencji, w postaci trwałego okaleczenia duchowego, psychicznego, intelektualnego i materialnego polskości. To właśnie biskup Kominek zapoczątkował na odcinku polsko-niemieckim tę samą fikcję pojednania, którą wcześniej Kościół zafundował Europie Zachodniej.
Brak zdecydowanej reakcji po stronie duchowieństwa na te działania wynikał z konieczności podporządkowania się Rzymowi, jak również był skutkiem tego, iż wśród polskiego duchowieństwa, które zostało wymordowane przez Niemców, znajdowali się ci najbardziej patriotyczni księża i zakonnicy – Niemcy w czasie II WŚ dokonali „oczyszczenia” polskiego Kościoła z „elementu nacjonalistycznego”. Stąd też powojenne duchowieństwo nie przejrzało prawdziwych intencji „budowniczych mostów” i nie rozumie tego do dziś, a przyzwyczajone przez wieki do pełnienia roli przywódców narodu, zatraciło wszelki samokrytycyzm. Dotyczy to niestety także JP II, który ostatecznie stał się głównym realizatorem „Projektu Magdeburg” w XXI w.
Wspólne oświadczenie przewodniczących episkopatu Polski i Niemiec
W październiku 2025 r., 60. rocznicę orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich wspólnie obchodziły episkopaty Polski i Niemiec. Z tego też powodu przewodniczący episkopatu Polski i Niemiec, metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Wojda i biskup Limburga Georg Bätzing, podpisali nowe oświadczenie dotyczące pojednania. Dokument nosi tytuł Odwaga wyciągniętych rąk. Czytamy w nim między innymi:
„Niemcy i Polacy ponoszą dziś wspólną odpowiedzialność za Europę i świat. Obecne wyzwania wykraczają poza granice polsko-niemieckie. (…) Należy oprzeć się pokusie podążania własną, narodową drogą i odchodzenia od polityki współpracy opartej na zasadach obowiązujących na arenie międzynarodowej. Idea europejska, polegająca na stworzeniu wspólnej przestrzeni prawa i pokoju, przez cały czas ma najważniejsze znaczenie. Widzimy to szczególnie w kontekście wojny prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie. Jesteśmy przekonani, iż Europa musi wspólnie przeciwstawić się przemocy. Konieczne są praktyczna solidarność z ofiarami agresji i współczucie dla wszystkich ofiar wojny. Kiedy zwracamy się dziś do narodu ukraińskiego, czynimy to z wyciągniętymi, pomocnymi dłońmi. Zachęcamy nasze kraje do podjęcia wszelkich możliwych działań, aby zapewnić przetrwanie narodu ukraińskiego w tej wojnie, położyć kres jego cierpieniom i przyczynić się do obrony podstawowych wartości, takich jak życie w wolności i w poczuciu godności. Uczyniono już bardzo wiele, w dużej mierze także ze strony polskiej i niemieckiej. Jednak teraz, gdy wszędzie widać oznaki zmęczenia, nikt z nas – ani poszczególne państwa, ani społeczeństwa – nie może rezygnować z udzielania wsparcia”10.
Warto wspomnieć, iż oświadczenie to zawiera kłamstwo w postaci stwierdzenia, iż odpowiedź niemieckich biskupów była „pełna wdzięczności i nadziei” – literatura na temat tego, jak bardzo chłodna i zdystansowana była reakcja niemieckiego duchowieństwa jest ogólnie dostępna.
Same uroczystości jubileuszowe 60. rocznicy wystosowania orędzia odbywały się przez dwa dni (18 i 19 listopada) we Wrocławiu, gdyż w stolicy Dolnego Śląska mieszkał i kierował Kościołem w archidiecezji wrocławskiej kardynał Bolesław Kominek, autor pamiętnych słów. W obchodach udział wzięli najwyżsi dostojnicy kościelni z Polski i Niemiec, jak również polscy politycy i samorządowcy.
W wywiadzie udzielonym z tej okazji „Gazecie Wrocławskiej” arcybiskup Józef Kupny, metropolita wrocławski, powiedział: „Chcemy przypomnieć tamto wielkie wydarzenie, bo obecne czasy wymagają takiego przypomnienia. W pamięci ludzkiej zacierają się wydarzenia sprzed 60 lat, które zaważyły na relacjach polsko-niemieckich, choćby na europejskich. Młode pokolenie tego nie może pamiętać. Dlatego trzeba znów przypomnieć, jaką wartością jest pojednanie, zwłaszcza w tych czasach, kiedy mamy do czynienia z tym co się dzieje w Ukrainie, z wojną hybrydową na terenie Polski a dodatkowo istnieją pewne napięcia pomiędzy Niemcami a Polską. Przypominając tamto wydarzenie, tworzymy pewną przestrzeń do podjęcia dialogu, do rozmów, a nie do wyrażania jedynie pretensji. Można było wtedy, można i dzisiaj. (…) Te słowa były wtedy niewygodne: rząd komunistyczny mobilizował prawie całe społeczeństwo przeciwko Kościołowi. Niektórych ludzi choćby zmuszał do antykościelnych zachowań, bo w zakładach pracy były zorganizowane akcje protestacyjne. Biskupi wycierpieli trochę. Dzisiaj też może niektórzy chcą to pojednanie w jakiś sposób polityczny wykorzystać, krzywią się na sam pomysł pojednania polsko-niemieckiego, ale wtedy biskupom też zarzucano, iż nie są realistami i mówiono, żeby nie wychodzili z takimi hasłami”11.
Biskup Georg Batzing, biskup Limburga, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, podczas obchodów wyraził przekonanie, iż Niemcy i Polska potrzebują siebie nawzajem. Przede wszystkim dla budowy Europy, która powinna być gwarantem bezpieczeństwa i pokoju, wolności i sprawiedliwości społecznej. Podkreślił, iż w ciągu ostatnich czterech lat Polska i Niemcy stały blisko siebie, wspierając Ukraińców w ich walce, świadcząc pomoc humanitarną i wzmacniając stabilność kontynentu.
Natomiast biskup Bertram Meier, biskup Augsburga, współprzewodniczący Grupy Kontaktowej Episkopatów Polski i Niemiec wskazał na to, iż żadna inna konferencja episkopatu nie jest z biskupami niemieckimi w tak regularnej i intensywnej wymianie, jak czynią to biskupi polscy.
Od Kominka do Tuska i „wojskowego Schengen”
Wiosną 2025 r. odbyło się zgromadzenie plenarne delegatów biskupów Unii Europejskiej. Jego tematem były „Perspektywy dla Unii Europejskiej w nowej kadencji i w kontekście obecnych zmian geopolitycznych”. Przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE, abp Mariano Crociata, wskazał na potrzebę europejskiej współpracy w zakresie obrony i bezpieczeństwa, aby chronić obywateli i wartości europejskie. Episkopaty zaznaczyły, iż dozbrajanie jednakże nie jest celem samym w sobie. Musi być ono niezbędne, proporcjonalne i adekwatne, a przede wszystkim nie może odbywać się kosztem inwestycji w rozwój ludzki, sprawiedliwość społeczną i ochronę środowiska12. W opublikowanej 23 czerwca refleksji zatytułowanej Rola Unii Europejskiej w zmieniającym się świecie COMECE ostrzegło przed zbyt jednostronnym skupieniem UE na obronności i konkurencyjności i zaapelowało o opracowanie Europejskiej Strategii Pokoju. COMECE zachęca do rozszerzenia Unii Europejskiej. Według europejskich biskupów proces ten ma być sprawiedliwy, zorientowany na obywateli i oparty na spełnianiu kryteriów. Jednocześnie COMECE wskazuje na potrzebę wewnętrznych reform, które zapewnią Unii zdolność do integracji nowych członków13.
Zasadniczo biskupi popierają potrzebę budowy wspólnej, europejskiej obronności, ale wzywają UE do powrotu do swoich korzeni, obawiając się nasilenia się w niej tendencji technokratycznych i centralistycznych. I tu docieramy do podstawowego problemu, czyli pytania o to, kto kogo wykorzystał po II WŚ do realizacji swojego projektu? Czy to Kościół, okazując niemieckim zbrodniarzom „miłosierdzie chrześcijańskie”, przechytrzył wszystkich dookoła i wykorzystał kartę niemiecką do realizacji swojego projektu budowy uniwersalnego państwa chrześcijańskiego? A może odwrotnie – to niemieckie elity sprytnie wykorzystały Kościół do realizacji swoich celów, czyli zniszczenia suwerennych państw europejskich i zbudowania na ich gruzach jak najbardziej technokratycznej, scentralizowanej i skrajnie zmilitaryzowanej „geopolitycznej Europy”? Nie ma wątpliwości, iż to ta druga opcja odpowiada rzeczywistości, czego duchowieństwo nie chce po prostu uznać, gdyż musiałoby się przyznać do tego, iż najwyższe dowództwo Kościoła dokonało błędnej oceny sytuacji i prowadziło błędną politykę. Stąd ciągłe kościelne deklaracje o rzekomych błędach i wypaczeniach zasadniczo słusznego projektu.
Nie ma wątpliwości, iż w tej chwili zarówno polski episkopat jak i polski rząd ostatecznie prowadzą dokładnie tę samą politykę, obliczoną na pogłębianie wspólnej europejskiej obronności, a to zakłada konieczność głębszej integracji z Niemcami, by w ramach zjednoczonej Europy wspierać Ukrainę i wspólnie bronić Starego Kontynentu przed rosyjskim zagrożeniem. Kwestia zbieżności polityki rządu i polskiego Kościoła ma głębsze, bo ideologiczne dno: porzucenie idei w pełni suwerennego państwa narodowego i wybór paneuropejskiej ścieżki budowy ponadnarodowej struktury politycznej. Jak to wynika z przytoczonych powyżej słów, biskup Kominek świadomie inicjował proces zbliżenia polsko-niemieckiego w celu odejścia od modelu suwerennego państwa narodowego, a w najnowszym oświadczeniu obydwu episkopatów mowa jest o nieuleganiu „pokusie podążania własną, narodową drogą”. Obchodom pamiętnego orędzia towarzyszyło mnóstwo wypowiedzi na temat tego, jak ważne ono było dla budowy zjednoczonej Europy. Można by wręcz wysnuć wniosek: przygotowało ono drogę dla Donalda Tuska, pełniącego funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej a w tej chwili budującego z Niemcami „wojskowe Schengen”.
Bez wątpienia proces budowy Wspólnot Europejskich nie byłby możliwy bez absolutnie kluczowego zaangażowania Kościoła w ten projekt. Tak samo i teraz, budowa „wojskowego Schengen” wymaga kościelnego poparcia dla tego projektu. Prawdziwym celem wspólnej europejskiej polityki obronnej jednakże wcale nie jest obrona przeciwko Rosji, ale likwidacja armii narodowych, które, jako armie suwerennych państw posiadają samodzielną zdolność bojową i mogłyby się w przyszłości przeciwstawić Brukseli i Berlinowi. Budowanie wspólnych struktur obronnych sprawi, iż armie narodowe tę samodzielność utracą i staną się de facto częściami „armii imperialnej”14. I tak po 1000 lat niemieckim elitom być może uda się w końcu zrealizować swój cel podporządkowania sobie całej Europy. Bez wątpienia jednym z głównych aktorów tego procesu stał się Kościół katolicki, który w kontekście polskim pełni funkcję nowego Magdeburga, stanowiąc główne wsparcie dla ekspansjonistycznych działań niemieckich elit. Wymordowanie polskich – ale też i innych nacji – prawdziwie narodowych elit w czasie II WŚ, w tym także patriotycznego i dobrze wykształconego duchowieństwa, jak widać Niemcom się bardzo opłaciło. Rzecz w tym, iż dalsze popieranie tego projektu przez Kościół na końcu tragicznie się skończy dla samego Kościoła. W końcu, jak dobrze wiemy z historii, to właśnie Cesarstwo próbowało sobie podporządkować papiestwo, które, aby się przed niemieckimi cesarzami obronić, sięgało po wsparcie … armii monarchii narodowych. Kto tym razem obroni Kościół przed UE, w sytuacji, gdy wszystkie narody europejskie zostaną poddane pod jarzmo Brukseli, czytaj Berlina, przy aktywnym wsparciu duchowieństwa? Twierdzącego, iż takiej UE wprawdzie nie chce, ale ostatecznie wmawiającego od kilkudziesięciu lat katolikom, iż lepsza taka Unia niż Europa suwerennych państw narodowych.
Magdalena Ziętek-Wielomska – Instytut Badawczy Pro vita bona
1 Ze względu na to, iż papież Franciszek otworzył archiwa watykańskie dotyczące tego pontyfikatu, coraz więcej faktów pokazujących olbrzymie zaangażowanie kurii rzymskiej w ratowanie Niemców, wychodzi na jaw. Zob. Simon Unger-Alvi, Nina Valbousquet, The Global Pontificate of Pius XII: War and Genocide, Reconstruction and Change, 1939-1958, Berghahn Books, New York/Oxford 2024. Zob. stronę projektu „The Global Pontificate of Pius XII”, https://piusxii.hypotheses.org/.
2 Por. Gerald J. Steinacher, Forgive and Forget. The Vatican and the Escape of Nazi War Criminals from Justice, Revue d’Histoire de la Shoah 2023/2, nr 218, 301-321, https://shs.cairn.info/journal-revue-d-histoire-de-la-shoah-2023-2-page-301?lang=en.
3 Pope asks mercy for nazi; intercedes for Hans Frank, ex- governor of Poland, The New York Time, 6.10.1946, s. 31, https://www.nytimes.com/1946/10/06/archives/pope-asks-mercy-for-nazi-intercedes-for-hans-frank-ex-governor-of.html.
4 Por. wydaną przez IPN pracę: Marcin Sanak, Papież Pius XII w propagandzie komunistycznej w Polsce w latach 1945-1958, Warszawa 2024.
5 Czesław Pacuszka, Papież a Polska. Przyczynek do stosunku papieża PIUSA XII do Polski w czasie drugiej wojny światowej, Płock 1946.
6 Ostatnio informacje na temat na swoich mediach społecznościowych publikuje dr Anna Mandrela, która uważa, iż w obecnej sytuacji politycznej katolicy powinni gremialnie popierać UE i dążyć do chrystianizacji instytucji europejskich, tak jak tego chciał papież Pius XII. Jej zdaniem, tylko zjednoczona Europa jest w stanie przeciwstawić się Rosji. Ta proberlińska narracja idealnie wpisuje się w niemiecką – najpierw nazistowską a potem chadecką propagandę – o potrzebie porzucenia „ciasnego” nacjonalizmu, na rzecz budowy Imperium Europejskiego. Dr Anna Mandrela jest przykładem tego, iż pewna forma antykomunizmu prostą drogą prowadzi do popierania celów niemieckiej geopolityki w postaci budowy wielkiej, europejskiej przestrzeni kontynentalnej.
7https://www.tygodnikpowszechny.pl/oredzie-biskupow-polskich-1965-6521.
8 Marek Zając, Boży szaleńcy. Pionierzy polsko-niemieckiego pojednania, 12.11.2025, https://www.tygodnikpowszechny.pl/bozy-szalency-pionierzy-polsko-niemieckiego-pojednania-192176.
9 Marek Mutor, Bolesław Kominek rozumiał polską rację stanu. Kim był autor Orędzia do Niemców z 1965 r.?, 09.11.2015, https://www.tygodnikpowszechny.pl/boleslaw-kominek-rozumial-polska-racje-stanu-kim-byl-autor-oredzia-do-niemcow-z-1965-r-31150.
10 Odwaga wyciągniętych rąk, Wspólne oświadczenie przewodniczących Konferencji Episkopatów Polski i Niemiec z okazji 60. rocznicy wymiany listów, 18.11.2025, https://episkopat.pl/doc/238223.Wspolne-oswiadczenie-przewodniczacych-Konferencji-Episkopatow.
11 Robert Migdał, „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – słowa, które zmieniły historię, 60 lat temu popłynęły w świat, 18.11.2025, https://gazetawroclawska.pl/przebaczamy-i-prosimy-o-przebaczenie-slowa-ktore-zmienily-historie-60-lat-temu-poplynely-w-swiat/ar/c1p2-28185563.
12 M. Weresa, Europejscy biskupi: uznajemy potrzebę silnej Unii Europejskiej, 28.03.2025, https://www.vaticannews.va/pl/kosciol/news/2025-03/europejscy-biskupi-uznajemy-potrzebe-silnej-unii-europejskiej.html; Europejscy biskupi wzywają do jedności w obronie Ukrainy i sprawiedliwego pokoju, 6.03.2025, https://deon24.com/2025/03/06/europejscy-biskupi-wzywaja-do-jednosci-w-obronie-ukrainy-i-sprawiedliwego-pokoju/; Biskupi UE o konieczności obrony przed potencjalną agresją rosyjską, 27.03.2025, https://www.ekai.pl/biskupi-ue-o-koniecznosci-obrony-przed-potencjalna-agresja-rosyjska/#:~:text=Na%20tym%20etapie%20rozumiemy%20potrzeb%C4%99%20cho%C4%87by%20europejskiej,Episkopat%C3%B3w%20Wsp%C3%B3lnoty%20Europejskiej%20(COMECE)%2C%20bp%20Mariano%20Crociata; Biskupi UE mówią o konieczności obrony przed potencjalną agresją rosyjską, 26.03.2025, https://dorzeczy.pl/swiat/707610/biskupi-ue-mowia-o-koniecznosci-obrony-przed-rosja.html.
13 Karol Darmoros, Europejscy biskupi proponują Europejską Strategię Pokoju, 24.06.2025, https://www.vaticannews.va/pl/kosciol/news/2025-06/europejscy-biskupi-proponuja-europejska-strategie-pokoju.html; Biskupi wzywają Unię Europejską do kreatywnej wierności swym korzeniom, 24.06.2025, https://www.ekai.pl/biskupi-wzywaja-unie-europejska-do-kreatywnej-wiernosci-swym-korzeniom/; The European Union’s Role in a Changing World: From Founding Vision to Global Mission, 23.06.2025, https://www.comece.eu/ahead-of-the-european-summit-comece-urges-relauching-eus-peace-and-development-mission/.
14 Tezę tę rozwijam w swojej pracy pt. Niemiecki sen o imperium, której główne tezy zostały streszczone w recenzji: Grzegorz Grzymowicz, Integracja europejska po prusku. Polska zasobem władz Unii, 14.11.2025, https://historia.dorzeczy.pl/806091/integracja-europejska-po-prusku-polska-zasobem-unii-europejskiej.html.

















