
Długo nie pisałem, bo raczej bieżące tematy ogarniali inni blogerzy. Ale jakoś zebrało mi się na pewną refleksję po wizycie w jaskini legalnego hazardu czyli Lotto, oraz odwiedzeniu prywatnego sklepu, gdzie sprzedającym cały czas jest jego właściciel.
Jak zwykle rozmowa zaczyna się od niczego czyli naszego narodowego narzekania. Nie mówię tego w sensie pejoratywnym, albowiem wszyscy wiemy jak jest i co najgorsze - co może się wydarzyć.Ludzie są niezwykle skonfundowani zarówno sytuacją gospodarczą, jak i polityczną. W ciągu kilku minut usłyszałem między innymi takie rozważania:
"Panie, toż nie da się żyć. Za PISu było źle, ale teraz to żeby pójść na zakupy to "chwilówkę" muszę wziąć"
"nie da się prowadzić biznesu bo nie starcza na czynsz i paliwo, a towar trzeba kupić..."
"oj! nie pytaj Pan, bo te mendy co nami rządzą to tylko w jedno miejsce wywieźć trzeba by było, razem z tymi imigrolami"
"Ludzie próbują grać, bo nic im innego nie pozostało, żeby polepszyć swój byt"
"Ja, jeżeli nic się nie wydarzy dobrego, to będę musiał zamknąć sklep"
"Na kogo głosować? Mniejsze zło?"
Jak widać, minorowe nastroje, coraz to bardziej dominują w tych wypowiedziach i odbieraniu otaczającej nas rzeczywistości. Kiedy zapytałem czy są jakieś pozytywy, to żaden interlokutor nie był w stanie określić niczego dobrego. Najbardziej byłem zaszokowany tym, iż kilku z moich rozmówców powiedziało, iż nie ma zamiaru pójść na wybory. Powód? Stracili nadzieję. Nadzieję na lepsze jutro, na bezpieczeństwo, na spokojny byt.
Paradoksalnie, wobec takich nastrojów obywateli, Pani Prezydent Gdyni ogłosiła ankietę, w której każdy może wyrazić swoje opinie na temat rozwoju i wizji miasta (to wszystko z okazji 100-lecia mojego miasta). Cóż, obywatelskim obowiązkiem, wypełniłem mimo sceptycyzmu czy mój głos zostanie wysłuchany. Nadzieja przecież umiera ostatnia.
Ulica, na której mieszkam została zrewitalizowana. No pięknie - powiedziałby ktoś. Tylko po rewitalizacji padają biznesy jeden po drugim. Nie wytrzymują konkurencji i niebotycznych kosztów utrzymania, które są między innymi podnoszone uchwałami miejskimi. Ograniczenia ruchu i brak miejsc parkingowych, spowoduje w najbliższym czasie, iż owa ulica umrze. Zostaną jedynie sklepy z logo płaza. Na to wszystko spada również podniesienie cen za parkowanie i ograniczenie miejsc parkingowych. Ludziom przestało się w takiej sytuacji chcieć przyjeżdżać do centrum. Miasto zaczyna wymierać. Dobrze trzymają się jedynie apartamentowce, ale one zasiedlane są jedynie w okresie wakacyjnym.
Konkludując mój dzisiejszy wpis, pragnę zauważyć, iż taka sytuacja według mojej pamięci, nie miała miejsca od 1989 roku.
Na koniec ostatni cytat z moich rozmów: "Panie kochany, myślałam, iż za PISu była czarna d.pa, ale teraz to już nie ma żadnych szans, żeby było lepiej". Zapytałem: "A co Pani zrobiła, żeby to zmienić?". W odpowiedzi: "Nic, bo moje zdanie się nie liczy".
Taka to świadomość obywatelska.Szkoda gadać.
Pozdrawiam
Kaszeba
Grafika: leonardo.ai