Operacja Epstein Distraction: Krwawe filmy Trumpa o Iranie wydają się skierowane do niszowej grupy odbiorców
Rap i EDM. Fragmenty filmów akcji. Wyświetlacze przezierkowe z gier wideo.
W miarę jak wojna z Iranem zbliża się do drugiego tygodnia, Biały Dom zaangażował się w internetową kampanię propagandową, która wydaje się mniej zastraszać Iran czy pokazywać siłę USA za granicą, a bardziej docierać do dość niszowej krajowej publiczności:
młodych prawicowych Amerykanów, którzy spędzają dużo czasu w internecie.
W ciągu ostatnich kilku dni Biały Dom i urzędnicy powiązani z administracją Trumpa udostępnili na X serię filmów medialnych, które agresywnie i bez smaku pokazują śmiertelne nagrania z walk z ataków na Iran, czasem w połączeniu z materiałami z fikcyjnych filmów i gier wideo.
Filmy są krótkie, gwałtownie montowane i wydają się mieć na celu trafienie do uwagi i gustów mężczyzn z pokolenia Z, którzy lubią otrash-talk w grach wideo – choć nie jest jasne, czy ci mężczyźni z pokolenia Z powszechnie doceniają wąsko określony jingoizm administracji Trumpa.
Jeden z filmów, opublikowany w czwartek i zatytułowany "SPRAWIEDLIWOŚĆ PO AMERYKAŃSKU", trwa mniej niż minutę, ale maniakalnie łączy ujęcia z kultowych filmów akcji, takich jak Braveheart, Gladiator i Iron Man, z pozornie prawdziwymi ujęciami amerykańskiej amunicji uderzającej w irańskie cele wojskowe.
W tle rozbrzmiewa pulsująca, szybka elektroniczna muzyka taneczna, gdy Russell Crowe w Gladiatorze mówi:
"Siła i honor", a Mel Gibson z pomalowaną twarzą w Braveheart domaga się:
"Co zrobisz bez wolności?"
(Nie jest jasne, czy Biały Dom uzyskał pozwolenia na film i muzykę w tych klipach, choć wydaje się, iż nie.)
Inny film, zatytułowany "Dzięki uprzejmości Red, White & Blue", zaczyna się od kogoś, kto wzywa nalot w stylu Call of Duty, strzelanki z perspektywy pierwszej osoby.
Zaczyna się dudniąca muzyka, a teledysk przechodzi w serię klipów pokazujących amerykańskie bomby niszczące irańskie pojazdy i obiekty.
Po zniszczeniu każdego celu, wyświetlany w grze wideo wyświetla się wyświetlacz z ekranem, który ogłasza, iż widz zdobył kolejne 100 punktów.
Trzeci film łączy także prawdziwe nagrania walki z fragmentami z gier, tym razem z Grand Theft Auto.
Postać z gry spaceruje ulicą, podczas gdy wideo przeskakuje do ujęcia z peryskopu, przedstawiające amerykańską torpedę niszczącą irański okręt wojenny. "ZMARNOWANE," ogłasza ekran.
Biały Dom zdaje się zdać sobie sprawę, iż szybkie, niskobudżetowe lub samodzielnie produkowane filmy hype są w ostatnich latach popularne zarówno wśród prawicy internetowej, jak i skrajnej prawicy.
Teledyski zwykle zawierają podniesioną adrenalinę retro-futurystyczną estetykę, która przemawia do nostalgii – zwłaszcza do muzyki i filmów lat 80. i 90. – a jednocześnie zapowiadają głośno optymistyczną bliską przyszłość Amerykę z odnowionym przemysłowym sercem, mniejszą liczbą imigrantów, ryczącym dobrobytem i buntowniczą pewnością siebie narodową.
Filmy czasem również wykorzystują memy lub animacje.
W 2023 roku pracownik został zwolniony z kampanii Rona DeSantisa po wyprodukowaniu nieautoryzowanego filmu kampanijnego na DeSantisa, oparty na piosence Kate Bush Running Up That Hill, w którym animowani żołnierze maszerują pod Sonnenradem, symbolem kojarzonym z neonazistami.
Agresywnie macho propaganda Białego Domu jest również zgodna ze stylem retorycznym Pete'a Hegsetha, amerykańskiego sekretarza obrony, który często krytykował poprawność polityczną, chwalił się amerykańskimi siłami wojskowymi i obiecywał bezkompromisową śmierć i zniszczenie Iranu.
Przed dołączeniem do administracji Hegseth, konserwatywna osobowość medialna i weteran Gwardii Narodowej, lobbowała za ułaskawieniami dla amerykańskich żołnierzy oskarżonych lub skazanych za zbrodnie wojenne.
Znany jest także z tatuaży chrześcijańskiego nacjonalistów przedstawiających krzyż jerozolimski, hasło z czasów krucjat Deus Vult ("Bóg tak chce" po łacinie) oraz słowo "kafir", co po arabsku oznacza niewierzącego.
Strategia stojąca za kampanią propagandową – o ile istnieje spójna strategia – jest wymowna w tym, co wydaje się mówić o priorytetach administracji Trumpa.
Amerykanie są zdecydowanie sceptyczni wobec ataków na Iran, według niedawnego badania NPR/PBS/Marist, a zaledwie 36% społeczeństwa wyraża aprobatę dla sposobu, w jaki Trump prowadzi wojnę. Przekaz Białego Domu był mylący i tautologiczny.
Zamiast próbować przekonać Amerykanów jako całość o konieczności i skuteczności wojny, administracja wydaje się bardziej zaniepokojona uspokojeniem niewielkiego fragmentu swojej bazy – bardzo internetowego, bardzo męskiego i często młodszego segmentu "nowej prawicy" Maga, który jest sceptyczny wobec zagranicznego interwencjonizmu, a szczególnie cyniczny wobec wszystkiego, co przypomina bliskowschodnie przygody z czasów George'a W. Busha.
Jak dotąd ta publiczność wydaje się nie być pod wrażeniem.
Na X komentatorzy odpowiadali na propagandowe filmy wojenne Białego Domu, wyśmiewając ich niezdarną i krwiożerczą estetykę, opisując USA jako kocią łapę Izraela lub krytykując administrację Trumpa za zdradę obietnicy ruchu MAGA, by postawić "Amerykę na pierwszym miejscu".
W komentarzach Hegsetha nazywano "żartem GI" lub sugerowano, by wojna z Iranem była znana jako "Operacja Epstein Distraction".
"Te hype'owe edycje są głupie" – powiedział były pracownik Heritage Foundation w odpowiedzi na jedno z nagrań.
"Chcemy masowych deportacji, programu legislacyjnego, o którym prowadziłeś kampanię, i żadnych wojen."