17 września wiceszef MON Cezary Tomczyk ostrzegł w Sejmie, iż rosyjska eskalacja wobec Polski obejmuje dywersję, naruszenia przestrzeni powietrznej, cyberataki, a choćby możliwe zlecanie zabójstw. Wskazał też na ponad 5 tys. polskich żołnierzy przy granicy z Białorusią. Dla Polaków oznacza to realne zagrożenie, wymagające sprawnego państwa i trwałego sojuszu z USA.
Rosja działa poniżej progu wojny
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk przedstawił w Sejmie szeroki katalog zagrożeń, przed którymi od miesięcy miały ostrzegać polski wywiad i służby państw sojuszniczych. Mówił o aktach dywersji, rakietach i dronach kierowanych na terytorium Rzeczypospolitej oraz o możliwości zlecania zabójstw osób zajmujących ważne stanowiska w przemyśle obronnym, funkcjonariuszy i urzędników. To ocena przedstawiciela rządu, nie informacja o wykrytym planie konkretnego zamachu. Tak poważnych słów nie wolno jednak traktować jak kolejnej sejmowej figury retorycznej.
Tomczyk powiązał rosyjskie działania z próbą odcięcia pomocy dla Ukrainy, osłabienia jej gospodarki i zdolności bojowej oraz pogłębiania podziałów w NATO i Unii Europejskiej. Analizy Ośrodka Studiów Wschodnich również opisują rosyjskie ataki hybrydowe przeciw państwom europejskim jako część szerszej konfrontacji Kremla z Zachodem. Polska, będąca zapleczem logistycznym i wojskowym dla walczącej Ukrainy, znajduje się na pierwszej linii tej presji.
Ponad 5 tys. żołnierzy przy granicy
Wiceszef MON poinformował, iż ponad 5 tys. żołnierzy pełni służbę przy granicy polsko-białoruskiej. Równocześnie cyberwojska odpierają ataki na sieci wojskowe, a państwo mierzy się z obcymi statkami powietrznymi wlatującymi nad Polskę i inne kraje Europy. To już nie abstrakcyjny spór ekspertów. Stawką są ciągłość działania instytucji, bezpieczeństwo infrastruktury oraz życie obywateli.
Tomczyk podał także, iż rosyjski dron znaleziony na plaży niedaleko Ustki miał głowicę odłamkowo-burzącą o masie około 5 kg. Według przedstawionej przez niego informacji 30 lipca w województwie lubelskim spadł rosyjski pocisk manewrujący z głowicą o masie 450 kg i zasięgiem do 3 tys. km, a analiza Dowództwa Operacyjnego miała wskazywać na działanie planowane i intencjonalne. Te dane wymagają pełnej, publicznej dokumentacji państwowej. Obywatel ma prawo wiedzieć, jaka była trajektoria obiektów, kiedy uruchomiono procedury i czy system ostrzegania zadziałał na czas.
O skali napięcia świadczą też kolejne rosyjskie ataki na Ukrainie i działania polskiego lotnictwa. Państwo nie może ograniczyć się do uspokajających komunikatów po zdarzeniu. Potrzebne są warstwowa obrona powietrzna, kontrwywiad zdolny rozbijać siatki dywersyjne oraz ochrona kolei, energetyki i łączności.
Dezinformacja uderza w polską wspólnotę
Drugim polem rosyjskiej presji są media społecznościowe. Tomczyk wymienił fałszywe informacje o mobilizacji, ataki na pomoc dla Ukrainy i próby podsycania sporów wewnętrznych. Kreml od lat wykorzystuje prawdziwe napięcia i błędy rządzących, by osłabiać zaufanie do państwa. Odpowiedzią nie może być cenzura wygodna dla władzy. Potrzebne są szybkie komunikaty oparte na faktach, ujawnianie mechanizmów wpływu oraz konsekwentne ściganie działań finansowanych przez obce służby.
Polska ma prawo prowadzić twardą politykę wobec Kijowa w sprawach historycznych i gospodarczych. Jednocześnie realizm narodowy nakazuje widzieć, skąd przychodzi zagrożenie militarne. Rosja dąży do podporządkowania Ukrainy i wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z naszej części Europy. W takim układzie polski interes wymaga własnej siły, szczelnych granic i sojuszy opartych na zdolnościach, a nie na deklaracjach.
Relacje z USA ponad partyjnym sporem
Tomczyk ocenił, iż sojusz Polski ze Stanami Zjednoczonymi jest trwały. Pochwalił osobiste relacje prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Donaldem Trumpem, podkreślając zarazem rolę rządu w rozmowach o ewentualnych bazach amerykańskich. To adekwatny kierunek. W sprawach obrony prezydent i Rada Ministrów muszą działać wspólnie, choćby jeżeli na co dzień dzieli ich ostry konflikt polityczny.
Dyskusja o miejscu Tarczy Wschód we współpracy z USA pokazuje, iż osobiste kontakty na najwyższym szczeblu mają znaczenie dopiero wtedy, gdy prowadzą do stałej obecności wojsk, wspólnego planowania i realnych inwestycji w obronę. Polska nie potrzebuje kolejnego spektaklu jedności do kamer. Potrzebuje sprawnego dowodzenia, odpornej infrastruktury i jasnej odpowiedzialności za każde zaniedbanie. Rosyjska eskalacja sprawdza państwo w praktyce.
Źródło: WP Wiadomości
Źródło: WP Wiadomości


















