Kilka dni temu Tobiasz Bocheński niebywale się zbłaźnił. Kalkulacje polityczne powodują , iż potencjalnie poważni ludzie głupieją i wpadają w koleiny politycznej nieuczciwości. Piszę „politycznej”, bo prywatnie to są często uczciwi ludzie, natomiast uznają, iż w polityce można dowolnie łgać. Gdybym był niegrzeczny, to bym wręcz napisał, iż Tobiasz Bocheński „łga jak bura suka”. Ale napiszę grzecznie, iż kłamie „jak z nut”.
]]>https://dorzeczy.pl/opinie/941386/posel-pis-uderzyl-w-kornela-morawiecki...]]> (1 min)
Moim obowiązkiem jako sympatyka Polski Plus /ale i przecież niezmiennie PiS/ jest poświadczyć, iż głupoty które wypowiedział Tobiasz Bocheński na temat Kornela Morawieckiego ( ojca), z intencją zdyskredytowania konkurenta politycznego, Mateusza Morawieckiego (syna), atakując tę zasłużoną antykomunistyczną rodzinę, zupełnie nie odpowiadają prawdzie. I tamtejszej , solidarnościowej rzeczywistości.
Bocheński to tzw. „maślarz”, z tych co wypchnęli Morawieckiego poza Prawo i Sprawiedliwość. Rok urodzenia 1987. Solidarność Walcząca powstała w roku 1982 . Czyli nie było go na świecie i albo nie doczytał albo ktoś mu podsunął banialuki a on je powtórzył. Do tego promując Bolka Wałęsę. Swego czasu ktoś podsunął Tuskowi temat niejakiego Murańskiego. Teraz podobna błazenada i blaga u Bocheńskiego ( cytat : /.../ „ była Solidarność, był Lech Wałęsa,/.../...(i) była jedna osoba która musiała mieć swoją Solidarność, bo nie mogła być jednym z zastępców w ramach wielkiego frontu walki z komuną…”) . To o Kornelu Morawieckim, twórcy SW. Ot, znalazł się historyk.
W roku 1982 należałem do młodego pokolenia, mieszkając wtedy koło Wrocławia, miałem 27 lat. I coś przecież pamiętam. Na co liczą polityczni kłamcy? Że większość świadków wydarzeń już wymarła? Być może, ale są tacy co jeszcze żyją.
Nie, nie należałem do SW. Tylko sympatyzowałem. Wolałem KPN. W swoim prowincjonalnym, budżetowym zresztą zakładzie pracy niedaleko Wrocławia, ( ale sporym, 700 pracowników, 600 osób w Solidarności ), byłem przewodniczącym Komisji Zakładowej, więc z natury rzeczy prowadziłem życie „związkowe”, na etacie i często bywałem we Wrocławiu, później pomieszkiwałem. Dziś nie ma co pisać, w 1989 roku skończyło się to naszą porażką, której efekty i teraz, a może zwłaszcza teraz widzimy. Bo dla mnie rok 1989 to nie było żadne wyborcze zwycięstwo, komuniści i zblatowani z nimi ludzie, niektórzy nominalnie także „z Solidarności”, ograli nas mocno. Nas, zwykłych mieszkańców Polski . Premierem został Mazowiecki, uległy komunistom w latach stalinowskich „katolicki intelektualista”, prezydentem generał Jaruzelski a Ministrem Spraw Wewnętrznych gen. Kiszczak. Dwaj ostatni to komunistyczni zbrodniarze. Zaczęło się planowe niszczenie archiwów. Ktoś za to odpowiedział?
Przegraliśmy jako Solidarność, przegrała Polska. Dziś po latach mamy tego efekty.
A to Kornel Morawiecki , małżeństwo Gwiazdów, K. Wyszkowski i in. mieli rację, by zbojkotować wybory w 1989 , iż to komunistyczne oszustwo, iż komuniści nas ogrywają. Ja sam się wahałem, miałem lat już wtedy 34, nigdy przedtem nie byłem u wyborów, przyznawałem im rację, ale jako katolik dałem się przekonać biskupom, iż to w tej sytuacji „obowiązek”. Tak, to u mnie zadecydowało. Że niby to dla wolności i demokracji . No to mamy dziś tą „demokrację”, kontynuację skutków 1989 roku. Po oszukaństwie tych wyborów i faktycznym w ciągu kilku lat zdziesiątkowaniu „Solidarności” przez postkomunistów, ich popleczników i postkomunistyczne służby ( ubocznym ale prawdopodobnie celowym skutkiem rozkradania Polski było unicestwienie tysięcy największych zakładów pracy pozbawili Solidarność kluczowej bazy, na początku przecież 10 mln, dziś ok. 400 tys. członków czyli 1/25 pierwotnego stanu osobowego ), preparowane układy polityczne, powiedziałem sobie , iż w polityce Kościołowi i różnym świeckim „przepobożnym” już nie zawierzę. W polityce. To ziemia, każdy gra swoje, dużo przewrotności. Religijny porządek rzeczy to zupełnie inna sprawa, niż porządek polityczny, ziemski. Sacrum i profanum. Niech każdy robi dobrze swoje na swoim polu. Do pójścia na mszę lub zmówienia dziesiątki różańca albo zrobienie dobrego uczynku to aż partia polityczna nie jest mi potrzebna, jak głoszą katolicko-narodowi „demokraci”. Na polu politycznym, ze słabo wierzącym albo „inaczej wierzącym” czy w końcu religijnie obojętnym patriotą jest często bliżej niepodległości niż z „gorąco wierzącym” manipulatorem czy sprzedawczykiem, a takich nie brakuje. Do tego pro rosyjskim. To jest wyjątkowe pole do manipulacji. A inne są źródła autorytetu i inna hierarchia ważności dla spraw religijnych, a inna hierarchia ważności i źródła autorytetu dla polityki. Być może dlatego Pan Jezus użył słów, „ co Boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi”. Coś tak. Trzeba nauczyć się to rozróżniać.
A było tak. Rok 1982. Pół roku po ustanowieniu stanu wojennego w masach duża pasywność społeczna. Szefem dolnośląskiej „Solidarności” od czerwca 1981 r jest Frasyniuk, dziś dla mnie postać wielce podejrzana. Zresztą sam na niego we Wrocławiu głosowałem. Agitował za nim i wypromował go w pewnej dziwnej sytuacji najbliższy kolega i współpracownik Adama Michnika i Kuronia, a w przeszłości komunistyczny rewizjonista, Karol Modzelewski. Dokładnie wiem jak Frasyniuk został wybrany, byłem, widziałem, słyszałem, głosowałem. Modzelewski objeżdżał z nim wszystkie lokalne struktury związkowe (MKK) i przedstawiał wszędzie, jako „młodego i walecznego antykomunistę” itd. No to we Wrocławiu jako delegat na niego zagłosowałem. A on stał się przez następne lata przybocznym „Bolka” i „hamulcowym” wszelkich mocniejszych działań i wystąpień które chciała realizować oddolnie „Solidarność” we Wrocławiu. Niby iż taki „waleczny pragmatyk”. Zresztą nie sam. Był np. przeciwko antykomunistycznym manifestacjom w stanie wojennym i później, gdy oczekiwali ich szeregowi członkowie Związku.
I tu właśnie w połowie 1982 r. nastąpił rozdźwięk pomiędzy Frasyniukiem jako w mojej ocenie „hamulcowym” a Morawieckim i jego otoczeniem, które wraz z młodszym ale i przecież dużą częścią starszego, patriotycznego pokoleniem Solidarności, domagało się aktywności i działania. Kornel Morawiecki jeszcze przed „Solidarnością” , przed 1980 r. drukował i rozprowadzał antykomunistyczny „Biuletyn Dolnośląski”, który przywoził nam jego drukarz a mój kolega ze szkoły. Więc znam temat.
Cytat za : Jolanta Pawnik, wszystkoconajwazniejsze.pl, „Biuletyn Dolnośląski. Wrocławski głos wolnego słowa”.
[...] To był pierwszy wyraźny sygnał, iż pismo stało się dla władz realnym zagrożeniem. Pod koniec 1979 roku „Biuletyn Dolnośląski” osiągnął nakład ok. tysiąca egzemplarzy. W tym czasie do redakcji dołączył Kornel Morawiecki, który w krótkim czasie stał się jej centralną postacią, zajmując się organizowaniem druku i systemu kolportażu. „Miałem jedenaście lat, kiedy w domu, w naszej pęgowskiej »Kornelówce«, u ojca w pracy zacząłem widywać już nie tylko gazetki i książki, wydawane poza zasięgiem cenzury, ale już całe paczki bezdebitowych wydawnictw, a także ryzy papieru, puszki farby i inne materiały poligraficzne. […] Niemal od początku ojciec powierzał mi różne zadania związane z »Biuletynem«. Nie były bardzo ryzykowne. Polegały głównie na zaniesieniu do kogoś w tornistrze jakiegoś pakunku, zawierającego np. matryce” – wspominał czasy wydawania pisma w rodzinnym domu b. premier Mateusz Morawiecki. ( sic! Rok 1979, przyp. BLG) Pod wpływem Kornela Morawieckiego pismo zaczęło nabierać wyraźnego charakteru politycznego. Przykładem może być numer ze stycznia 1980 roku, w którym opublikowano protest przeciwko agresji ZSRR na Afganistan […] Jak zauważa historyk Włodzimierz Suleja, przed sierpniem 1980 roku było to najważniejsze pismo opozycyjne na Dolnym Śląsku [...] W latach 80, także w czasach stanu wojennego, był związany z „Solidarnością Walczącą” […]
Warto zobaczyć zdjęcie nad tym artykułem. Bocheński tak chwali „Bolka Wałęsę” a Kornel Morawiecki „rozpracował” go dużo szybciej niż inni (tu K.M. w białym garniturze ).
]]>https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jolanta-pawnik-biuletyn-dolnoslaski-w...]]>
I jeszcze coś, krótkie cytaty : wszystkoconajwazniejsze.pl , Jolanta Pawnik, „Dla Polski i Wrocławia. Kornel Morawiecki w 85. rocznice urodzin” :
„ Kornel Morawiecki urodził się 3 maja 1941 roku w rodzinie Michała Morawieckiego, żołnierza ZWZ i AK, [...]
[...] Fizyka okazała się ogromną pasją Kornela Morawieckiego, o wiele większą niż medycyna. Interesował się szczególnie badaniami nad mechaniką kwantową i właśnie temu tematowi poświęcił swoją pracę doktorską /.../ ( matura 1958, 17 lat, praca dokt. 1970, przyp BLG)
[...] W działalność opozycyjną zaangażował się już w marcu 1968 roku. Wziął wtedy udział w studenckich protestach, przygotowywał i kolportował ulotki z żądaniami uwolnienia aresztowanych studentów. W sierpniu tego samego roku, w ramach protestu przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, zajmował się m.in. malowaniem napisów na murach ( niespokojny duch, 17 lat, przyp BLG)
[...] W kolejnych latach powodów do walki z systemem komunistycznym było coraz więcej. Wraz ze współpracownikami walczył o wyjaśnienie przyczyn śmierci Jana Palacha, protestował przeciwko wydarzeniom na Wybrzeżu w 1970 roku. W 1979 roku dołączył do ekipy wydającej podziemny „Biuletyn Dolnośląski”. Jego działalność nie przeszła bez echa. Od 1980 roku był rozpracowywany przez służby w ramach operacji o kryptonimie „Harcerz”.( „Harcerze” – „Maślarze”, B.L.G) SB zajmowała się działalnością Morawieckiego do 1990 roku.
[...] Nowa organizacja (SW) zwołała na 13 czerwca 1982 roku, w półrocze stanu wojennego, wielką manifestację we Wrocławiu, która gwałtownie przerodziła się w regularne walki na ulicach. Skuteczne akcje zachęciły wiele osób do dołączenia do nowej formacji [...]
[...] „Solidarność Walcząca” była inwigilowana przez służby specjalne w sposób szczególny [...] By schwytać Morawieckiego, ówczesny minister spraw wewnętrznych wysłał do Wrocławia specjalną jednostkę MSW, która działając niezależnie od miejscowych służb i milicji, przez prawie rok namierzała uciekiniera. Udało się to w listopadzie 1987 roku….”
To dlatego, przy tej smucie w 1982 r. pomimo licznej rodziny, tą aktywną walkę wziął na siebie Kornel Morawiecki, stworzył strukturę w zasadzie unikalną, nie tu pisać, waleczną, odporną na inwigilację, z sekcją kontrwywiadu, i zainicjował wiele manifestacji na które dojeżdżałem autobusem do Wrocławia, sypiając u wspomnianego drukarza Morawieckiego. Większość Śródmieścia w takich razach przez wiele godzin była spowita oparami gazu łzawiącego. To było jeszcze młode, antykomunistyczne i antysowieckie pokolenie. Teraz mieszkam na drugim końcu Polski, ale do dziś pamiętam ul. Chrobrego, przy Dworcu Nadodrze, gdzie nocowałem, jeszcze spowitą oparami z gazów łzawiących, narożnikowe mieszkanie w starej kamienicy na drugim piętrze, z wykuszem i dobrym widokiem nad ulice. I sceny jak z filmu, gdy pustą ulicą późnym popołudniem jedzie powoli gazik, na jego stopniach ZOMO z pałkami , z tylu podążą kilkuosobowy patrol. I nagle ku naszemu, dorosłych zaskoczeniu, z bramy wyskakuje dwóch małych ( 11-12 lat? )chłopców, rzuca w nich kamieniami a z góry lecą cegłówki. I chłopcy gwałtownie znikają w bramie a za nimi do bramy wpada ZOMO. Nasz niepokój, co im zrobią jak ich złapią? Nie złapali, chłopcy byli „na swoim”, znali drogi odwrotu. ZOMO - wcy wyszli z bramy zdezorientowani.
Kornel Morawiecki stworzył SW, nie po to by „mieć swoją Solidarność”, jak głupio podaje Bocheński , którego wtedy nie było choćby na świecie ani i prawdopodobnie jeszcze w Bożym planie, urodził się dopiero 5 lat później, ale by z komunizmem walczyć czynnie, gdy Frasyniuk kreowany później przez lata na „legendę Solidarności”, po 89 r dla wrocławskich robotników był nikim, człowiekiem zaprzedanym. Było, minęło.
Więc dobrze by było, by Bocheński partii Prawo i Sprawiedliwość , na którą od zawsze głosowałem nie kompromitował, bo Lech i Jarosław Kaczyński po 89 r byli i są dla mnie jedynymi, którzy w zorganizowany i politycznie skuteczny sposób ujęli się za zwykłymi ludźmi tak przecież po 1989 oszukanymi. I pomimo nieziemskich przeciwności ze strony postkomunistycznych służb i postkomunistycznych mediów, obmowy, opluwania, prowokacji. ( Lech i inni zapłacili życiem, Jarosław, o czym się nie pamięta, nie wiem czy jeszcze ma, przez całe lata miał osobistą , liczebnie chyba 20 osobową ochronę opłacaną przez partię. Nie bez powodu. Ryzykował życiem. Czego Polacy nie są świadomi). Bardzo, bardzo zasłużony człowiek, zresztą nie tylko on ale i najbliżsi współpracownicy. Obawiam się, iż w ostatnich latach dał się podejść jakimś „przenajświętszym patriotom” , co może być częścią pewnej dziwnej intrygi. Próba prześcignięcia pana „Szczęść Boże". A pomieszanie „sacrum” i „profanum” zawsze czyni sprawę nieczytelną. Studiuję to. I teraz „maślarze” tacy jak Bocheński obawiają się może, by J. K. nie przejrzał na oczy i nie doszło w przyszłości do rozsądnego porozumienia. To mogła by być przeszkoda w przejęciu partii przez byłą Suwerenną Polskę i „maślarzy”. Wolą eskalować konflikt. Kopać rowy. Przecież wiadomo, iż atakowany Morawiecki będzie się bronił, jak uczciwie uprzedzał, odpłacał tym samym. To człowiek wychowany w duchu walki.
Rząd Morawieckiego z Kaczyńskim jako szefem partii , był najlepszym rządem z możliwych. Patrząc na parametry ekonomiczne, dla zwykłego człowieka i dla ekonomii kraju być może najlepszy w całej historii Polski. Morawiecki mógł być dla Polski drugim Kwiatkowskim. Komuś to przeszkadzało. Postarali się, by ten korzystny dla Polski układ polityczny rozbić. Ja czytam, iż Morawiecki był rzekomo zbyt „progresywny”, „za mało chrześcijański” itd. No to już były różne ZCHNy, Konwenty Świętej Katarzyny, LPRy i inne różności, wiemy co z tego wyszło. Na razie widzę przywracanie i wciąganie na pokład „przewielebnego” Marka Jurka. Czyli „zamienił stryjek siekierkę na kijek”. W końcowym efekcie, jak już przecież było, utrata kolejnych kilku procent.
Że Morawiecki to bankowiec i ekonomista ? To bardzo dobrze. Przyjął reguły „demokratyczne” narzucone przez przeciwnika. Polityka nie bardzo potrzebuje „świątków”, polscy patriotyczni bankowcy i daj Boże ekonomiści patriotycznie walczący o polskie sprawy, do walki o suwerenność i niepodległość, są bardziej przydatni. Absolutnie zgadzam się z tym , iż Morawiecki jak jego ojciec, postawił na walkę Polskę i to czyni na swoim odcinku. A gdyby dalej pracował w instytucjach finansowych, to przy jego przymiotach byłby z rodziną dziesięć razy bogatszy, bogaty jak niejeden sportowiec mający setki milionów na koncie. I miałby święty spokój. Zrezygnował z tego. Ilu takich jest ? Przemysław Czarnek i jego ekipa woli pana „Szczęść Boże” i szukanie przygód z Bosakiem, wychowankiem „przepobożnej” rodziny Giertychów. Będzie co ma być. Ale jeszcze rok do wyborów. Czas wszystko zweryfikuje. Osobiście uważam, iż Morawiecki spokojnie dobije do 10 % w najbliższych wyborach a może je przekroczy. I to nie jest dla Polski zła alternatywa. Widzę dziesięć innych alternatyw dla Polski bardziej kłopotliwych.
A Kornel Morawiecki, jego ojciec, mógł sobie być całe życie fizykiem kwantowym , wczesnym profesorem fizyki, bo matura lat 17, praca doktorska lat 29 lat. Ludzi od tych tematów wielu nie było, to tematy gdzie nie ma wodolejstwa . Ale poświecił się dla Polski. Nie kalkulował. Więc niech się Tobiasz Bocheński nie wygłupia, reszta „maślarzy” też, bo chociaż bardzo szanuję PiS i jej prezesa, na każdy taki głupi atak „maślarzy” będę musiał zareagować. I już nie tak przydługo i okazjonalnie, ale częściej, krócej i trochę lepiej przygotowany. Chociaż wolał bym nie. Mam jeszcze dużo książek do przeczytania, co sprawia większą przyjemność. A lat już za wiele nie zostało.
Nie pisał bym tego, osobiście M. Morawieckiego nie znam, gdzieś tam sytuacyjny uścisk dłoni, gdybym nie obserwował, iż Morawiecki został z PiS „wypchnięty”. Co obserwowałem, to piszę. Nie zmienia to faktu, iż uważam, iż w PiS jest wielu znakomitych ludzi i posłów. Niektórzy prawdopodobnie w mniejszej czy większej konsternacji. Tak bywa.
Moja zapasowa i mało używana strona, studiowieza.pl


















