Wczoraj, 9 X br. przysłuchiwałem się w wPolsce24, w programie pani Gałki, dyskusji na temat ostatnich wydarzeń w szkołach. To była rzeczowa rozmowa osób znających szkołę od środka. Wszystkie wypowiedzi (4 osoby) warto by poddać szerszej dyspucie, ale to, co powiedział pan Andrzej Sosnowski można uznać za resumé całościowego problemu gnębiącego dziś szkołę, zarówno w sensie intelektualnym jak i wychowawczym. adekwatnie szkoła przestała być placówką wychowawczą, ponieważ wprowadzono do niej takie udziwnienia, jak prawa ucznia mające być analogią do praw człowieka. Rzecz w tym, iż te ostatnie odnoszą się do osoby ludzkiej w pełni ukształtowanej i odpowiedzialnej za swoje czyny. Tymczasem młodego człowieka dopiero doprowadza się do stanu, w którym prawa człowieka mają do niego zastosowanie. Szermowanie zatem przez niedorobionych pedagogów i różnej maści nawiedzonych reformatorów jest niebotycznie głupie i szkodliwe. Przy tym takich wyjątkowych praw nie ma nauczyciel,. nie ma ich choćby rodzic, którego syn czy córka może oskarżyć n. p. o nadużywanie jako siły roboczej. Ostatnio przysłuchiwałem się dyskusji w Republice i występował tam jakiś Zielony. Nie można było słuchać. Zresztą wywrzaskiwał on swoje „mądrości” równolegle z głosami innych uczestników. Czytam wyjaśnienia zaistniałej w szkołach sytuacji, n. p. „wpływ na takie zachowania młodych sprawców mogą mieć media społecznościowe i działające tam zamknięte grupy”. Taka ocena powtarza się bardzo często. Ktoś inny zadaje pytanie: "czy te ataki nie są elementem wojny hybrydowej ze strony Rosji, bo podobne sytuacje miały już miejsce na Litwie, a inspiracja płynęła z Moskwy”. To już infantylizm nie wiadomo komu i czemu ma służyć. Nie warto choćby zajmować się takimi enuncjacjami. Wszystkich jednak przelicytował jak zwykle Donald Tusk, który zwołał pilną naradę służb i ministrów. W jej trakcie szef rządu wskazał jednak również na prezydenta Karola Nawrockiego, przekonując, iż po jego wecie rząd nie ma odpowiednich narzędzi do szybkiego blokowania niebezpiecznych treści w Internecie. Będziemy musieli wrócić do przywrócenia tych zapisów.... To się nazywa odwracaniem kota ogonem. A nadto, szalbierstwem i kpiną z każdego rozumnego człowieka jest oskarżanie Prezydenta w tej tak obrzydliwej sprawie, a przy okazji próbą położenia brudnej łapy na środkach przekazu pokazujących nieudolność Tuska i rządu i katastrofę jaka wisi nad Polską. Słusznie ktoś zauważył analogię z podpaleniem Reichstagu w 1933 r. Hitler w ten sposób zastraszył opozycję i przeforsował ustawę o pełnomocnictwach. Tak dopięła się w III Rzeszy pełna dyktatura. A do czegóż innego zmierza Tusk?
Tymczasem o obecnej szkole jako wylęgarni zdeprawowanych typów ani słowa. Można to zrozumieć, bo trzeba by jednak sięgnąć do tego, co w tej szkole się na co dzień dzieje. Ma to swoją genezę, o czym ani rządzący szkolnictwem ani szeroki ogół nie wie i nie chce wiedzieć. Nie będę zanudzał jakimś odwoływaniem się do przeszłości. Powiem krótko: komuniści szpikowali szkołę ideologią, tendencyjnie przedstawiali historię Polski, ale całokształt programu był jednak zorientowany na kształcenie. A szkoła jako instytucja wychowawcza zachowała swój kształt, nie waham się powiedzieć, przedwojenny. Przede wszystkim dyscyplina, a uczeń traktowany zgodnie ze swym wiekiem, a nie jak dziś samowolny, arogancki, pełen roszczeń i traktujący wszystkich jak zakładników. Z pewnością działają tu pewne wzorce zachodnie, ale czerpanie z nich, to już sprawa rezygnacji z naszej rodzimej tradycji wychowawczej, mającej przecież znaczący dorobek. Istota rzeczy, to jednak kierunek w jakim idzie szkoła. Od 1989 r. różni bywali ministrowie Oświaty, ale o żadnym nie można powiedzieć, iż działał na szkodę szkoły. A wpychanie jej w zaułek ideologizacji odznaczającej się skrajnym lewactwem i libertynizmem, to coś dla szkoły zabójczego. Wszystko w tym przypadku staje się nieważne, zasób przekazywanej wiedzy, kształtowanie społecznej i moralnej postawy ucznia. Daje mu się laissez fair, byle przyswoił sobie światopogląd LGBT i głupotę gender. Czyli przyjął „wyznanie wiary” pani Nowackiej i Lubnauer, osób bez jakiejkolwiek merytorycznej podstawy, by sprawować pieczę nad wykształceniem i wychowaniem młodego pokolenia. To one wprowadziły szkołę w bagno, w którym lęgnąć się mogą choćby aberracje, jakich ostatnio jesteśmy świadkami. Oddanie im tej najważniejszej domeny w życiu osobistym, społecznym i państwowym świadczy niezbicie o tym, iż Tusk ma zadanie niszczenia nie tylko państwowości polskiej, ale także narodu mającego swą historię i aspiracje. Były prezydent Andrzej Duda powiedział: „Nakręcaliście przez lata spiralę nienawiści, a teraz jak w rodzinach wzeszły plony to „O la Boga!”. I wielka akcja przeciw przemocy jak z dopalaczami swego czasu. Już przerabialiśmy ten teatrzyk, Panie Tusk. Teraz media podają, iż miał Pan od pół roku na biurku raport ABW z ostrzeżeniem o prawdopodobnej fali przemocy w szkołach i nie zrobił Pan nic. Niszczy Pan tkankę społeczną w Polsce. Jest Pan inteligentny i ma Pan wielkie doświadczenie polityczne. Uważam, iż robi Pan to z premedytacją”. Zgadza się, ale tą inteligencją Tuska, to może nie tak?
Nic dodać i nic ująć. Taka jest prawda, a to, iż poważna część narodu jej nie widzi i pozwala na paskudzenie domu, w którym żyje przez fanatycznych wrogów wszystkiego, co powinno być skarbem każdego Polaka, jest dzisiaj zagrożeniem. W czasie wojny chodziłem do niemieckiej szkoły. Nas Polaków traktowano „ulgowo”. Lekcji nie zadawano w ogóle. Poza językiem niczego z tej szkoły nie wyniosłem. Nic dziwnego, gdyż kształcono mnie na parobka. Sapienti sat!


















