W amerykańskim stanie Minnesota ujawniono w ostatnich dniach jedne z największych przypadków defraudacji środków publicznych w historii regionu. Federalne i stanowe organy ścigania prowadzą dziesiątki postępowań dotyczących wyłudzania funduszy z programów pomocowych, zdrowotnych i socjalnych. Według prokuratury skala strat może sięgać miliardów dolarów.
Sprawa zwróciła uwagę całych Stanów Zjednoczonych, ponieważ jak podkreślają śledczy nie chodzi o pojedyncze nadużycia, ale o zorganizowany proceder obejmujący wiele programów i setki podmiotów.
„Feeding Our Future”: największe oszustwo pandemiczne
Najgłośniejszą sprawą pozostaje tzw. afera „Feeding Our Future”, uznawana za największe dotąd oszustwo związane z programami pomocowymi w czasie pandemii COVID-19. Program Federal Child Nutrition Program (FCNP) miał zapewniać posiłki dzieciom z ubogich rodzin w okresie zamknięcia szkół.
Organizacja non-profit Feeding Our Future deklarowała, iż współpracuje z lokalnymi firmami i stowarzyszeniami, które przygotowują i dystrybuują posiłki. Na tej podstawie składano wnioski o zwrot kosztów do Departamentu Edukacji stanu Minnesota. Prokuratura ustaliła jednak, iż znaczna część faktur była fikcyjna, a posiłki, za które wypłacono środki, w wielu przypadkach nigdy nie zostały wydane.
Według śledczych fałszowano listy dzieci, zawyżano liczbę wydanych porcji, a pieniądze trafiały do prywatnych kieszeni. Część oskarżonych wydawała środki na luksusowe nieruchomości, drogie samochody i zagraniczne podróże. Do tej pory zarzuty w tej sprawie usłyszało ponad 75 osób, z czego kilkadziesiąt przyznało się do winy. Prokuratura federalna szacuje, iż wyłudzono niemal 250 milionów dolarów.
Nadużycia w programach dla seniorów, osób z niepełnosprawnościami i dzieci z autyzmem
Kolejne postępowania dotyczą innych programów finansowanych z funduszy Medicaid państwowego systemu opieki zdrowotnej dla osób o niskich dochodach.
Jednym z nich był program stabilizacji mieszkaniowej dla seniorów i osób z niepełnosprawnościami, wprowadzony w 2020 roku. Miał on pomagać w utrzymaniu mieszkań i zapewniać wsparcie opiekuńcze. Został zlikwidowany po wykryciu masowych nieprawidłowości. Śledczy ustalili, iż część firm wystawiała fałszywe lub zawyżone rachunki, a niektóre osoby przyjeżdżały do Minnesoty wyłącznie po to, by wykorzystać luki w systemie i czerpać z niego zyski.
Inne sprawy dotyczą usług terapeutycznych dla dzieci z autyzmem. W jednym z postępowań prokuratura zarzuca właścicielowi firmy pobieranie milionowych środków za usługi, które albo nie były świadczone, albo wykonywały je osoby bez kwalifikacji. Według aktu oskarżenia młodzi, nieuprawnieni pracownicy mieli prowadzić terapię behawioralną, a rodzice byli rekrutowani do programu, niekiedy w zamian za korzyści finansowe.
Fikcyjne placówki opiekuńcze
Nowy wątek ujawnił niezależny dziennikarz Nick Shirley, który w materiale wideo pokazał budynki zarejestrowane jako żłobki i przedszkola, choć jak twierdzi nie przebywały w nich żadne dzieci. Jedna z takich placówek miała otrzymać niemal 2 miliony dolarów dotacji. W tej sprawie postępowanie jest na wczesnym etapie, a śledczy analizują dokumentację i przepływy finansowe.
„Skala przemysłowa”
Podczas konferencji prasowej zastępca prokuratora federalnego Joseph Thompson stwierdził, iż Minnesota jest dziś jednym z najpoważniejszych ognisk nadużyć w programach Medicaid w USA. Według niego władze stanowe zidentyfikowały co najmniej 14 programów obciążonych „poważnym ryzykiem oszustw”.
– To nie był mały ani odosobniony przekręt. To zorganizowane nadużycia na skalę przemysłową – podkreślał Thompson, zaznaczając, iż straty dla budżetu publicznego mogą sięgnąć miliardów dolarów.
Społeczność imigrancka i odpowiedzialność indywidualna
Amerykańskie media informują, iż znaczna część osób oskarżonych w tych sprawach wywodzi się ze społeczności imigrantów z Somalii, która w Minnesocie liczy około 80 tysięcy osób. Jednocześnie organy ścigania podkreślają, iż odpowiedzialność ma charakter wyłącznie indywidualny, a śledztwa dotyczą konkretnych osób, firm i organizacji.
Eksperci zwracają uwagę, iż decydujące znaczenie miały luki w nadzorze, presja na szybkie wydatkowanie środków w czasie pandemii oraz niedostateczne procedury kontrolne, a nie pochodzenie sprawców.
Czy zawiodły instytucje?
Część komentatorów twierdzi, iż urzędnicy przez lata nie reagowali dostatecznie gwałtownie na sygnały ostrzegawcze obawiając się oskarżeń o dyskryminację lub nie chcąc wstrzymywać programów pomocowych w czasie kryzysu. Krytyka spadła m.in. na władze stanowe Minnesoty, w tym biuro gubernatora Tima Walza.
Przedstawiciele administracji odpowiadają, iż podejmowano działania naprawcze: zlecane były audyty zewnętrzne, wstrzymywano ryzykowne programy i przekazywano dokumenty organom ścigania. Federalne Biuro Śledcze (FBI) wzmocniło obecność w stanie, wysyłając dodatkowych agentów do prowadzenia dochodzeń.
Sprawy z Minnesoty stały się symbolem systemowych słabości w zarządzaniu ogromnymi programami publicznymi. Pokazują, iż przy wielomiliardowych budżetach choćby niewielkie luki proceduralne mogą prowadzić do masowych nadużyć.
Dla władz federalnych i stanowych to sygnał do reform: wzmocnienia kontroli, lepszej analityki danych, szybszego reagowania na nieprawidłowości i skutecznego rozliczania zarówno beneficjentów, jak i instytucji pośredniczących. Tylko w ten sposób można ochronić środki publiczne i jednocześnie zachować wiarygodność programów, które mają służyć najbardziej potrzebującym.
Gdy wolumen staje się bodźcem
W wielu stanach istotną rolę w obsłudze świadczeń publicznych odgrywają prywatni operatorzy np. w systemach Medicaid. Ich wynagrodzenie bywa powiązane z wolumenem obsługiwanych roszczeń i kosztów administracyjnych. W praktyce może to tworzyć konflikt interesów: im większa liczba świadczeń przechodzi przez system, tym wyższe przychody operatora, choćby jeżeli część roszczeń okazuje się wątpliwa.
To nie dowód winy konkretnej instytucji, ale sygnał ostrzegawczy dla projektantów polityk publicznych. Model wynagradzania musi premiować skuteczną weryfikację i wykrywanie nieprawidłowości, a nie wyłącznie skalę przetwarzania.
„Programy pomocowe” i ryzyko instrumentalizacji
Sprawy ujawnione w Minnesocie pokazały, iż nadużycia mogą koncentrować się wokół określonych typów podmiotów na przykład placówek opiekuńczych czy centrów terapeutycznych, nie dlatego, iż są one z definicji problematyczne, ale dlatego, że:
-
Operują na strumieniach publicznych pieniędzy,
-
Rozliczają usługi trudne do obiektywnej weryfikacji w czasie rzeczywistym (np. zajęcia terapeutyczne, opieka dzienna),
-
Są często wspierane przez sieci pośredników – organizacje szkoleniowe, grantodawców, konsultantów, których działania nie zawsze podlegają jednolitemu audytowi.
Jeśli do tego dojdzie presja polityczna na szybkie „wydawanie środków” oraz ograniczone zasoby kontrolne, powstaje środowisko sprzyjające nadużyciom.
W wielu schematach nadużyć najważniejsze znaczenie mają „pośrednicy” osoby lub podmioty pomagające w zakładaniu organizacji, kompletowaniu dokumentów i pozyskiwaniu finansowania. W najlepszym wypadku ułatwiają one dostęp do legalnych programów. W najgorszym stają się architektami procederu.
Dlatego walka z nadużyciami nie może kończyć się na beneficjentach końcowych. Audyt i odpowiedzialność muszą obejmować również:
-
organizacje szkoleniowe i grantowe,
-
podmioty doradcze,
-
operatorów systemów rozliczeniowych,
-
urzędy nadzorcze, które zaniechały kontroli mimo sygnałów ostrzegawczych.
SNAP, Medicaid i skala wydatków
Programy takie jak SNAP (bony żywnościowe) czy Medicaid obejmują dziesiątki milionów osób i setki miliardów dolarów rocznie. Przy takiej skali choćby niewielki odsetek nieprawidłowości oznacza ogromne kwoty. Dlatego najważniejsze są:
-
analityka danych (wykrywanie anomalii),
-
ochrona sygnalistów,
-
obowiązkowe audyty krzyżowe,
-
szybkie procedury zawieszania wypłat przy uzasadnionych podejrzeniach.


















