Skandal na rządowej stronie konsultacji społecznych

magnapolonia.org 3 days ago

Jak ujawnił dziennikarz wPolsce.pl Szymon Szereda, strona internetowa sejmu, na której można zamieszczać komentarze i opinie na temat projektów ustaw, została ocenzurowana w duchu skrajnie lewicowym. Serwis służący do tzw. konsultacji społecznych planowanych zmian w prawie, otwarcie cenzuruje wypowiedzi Polaków, przypisując ich wypowiedziom rasistowskie konotacje oraz sianie tzw. mowy „nienawiści”.

Skandal na rządowej stronie konsultacji społecznych. Uczestnicy procesu opiniowania projektów ustaw alarmują o możliwej cenzurze na sejmowej platformie konsultacyjnej. Jak wskazują, strona internetowa opiniowanie.sejm.gov.pl ma automatycznie blokować odpowiedzi zawierające określone sformułowania, kwalifikując je jako „mowę nienawiści”.

Według zgłaszanych zastrzeżeń, problem dotyczy m.in. użycia słowa „banderyzm”, które — jak twierdzą internauci — skutkuje odrzuceniem odpowiedzi w ankietach konsultacyjnych. Ma to budzić szczególne kontrowersje w kontekście prezydenckiego projektu ustawy przewidującego penalizację banderyzmu oraz zrównanie tej ideologii z nazizmem i komunizmem.

Już samo użycie słowa „banderyzm” w ankiecie, zostaje przez stronę Sejmu zakwalifikowane jako tzw. „mowa nienawiści”. To szczególnie bulwersujące, ponieważ chodzi o prezydencki projekt ustawy, który ma penalizować banderyzm (antypolski ukraiński nacjonalizm) i zrównać go z nazizmem oraz komunizmem. A więc sejmowa strona cenzuruje obywateli za używanie pojęcia oznaczającego ideologię, której propagowania chce słusznie zakazać sam Prezydent RP” – napisał w serwisie X Szereda.

Krytycy wprowadzonych na stronie rozwiązań zwracają uwagę na sprzeczność pomiędzy celem projektu ustawy a praktyką funkcjonowania platformy konsultacyjnej. Ich zdaniem blokowanie pojęcia „banderyzm”, które samo państwo zamierza objąć zakazem ustawowym, podważa sens społecznych konsultacji i ogranicza realny udział obywateli w procesie legislacyjnym.

„Jeśli w procesie opiniowania projektu ustawy nie można używać nazwy ideologii, która ma być przedmiotem regulacji prawnej, trudno mówić o rzeczywistym dialogu społecznym” — podnoszą autorzy krytycznych komentarzy.

Zarzuty kierowane są również pod adresem Kancelarii Sejmu, która odpowiada za funkcjonowanie platformy. W ocenie części obywateli mechanizmy moderacji treści mogą prowadzić do faktycznego ograniczania swobody wypowiedzi w ramach procedur określanych jako demokratyczne.

Na ten moment brak jest oficjalnego stanowiska Kancelarii Sejmu wyjaśniającego kryteria kwalifikowania określonych sformułowań jako „mowy nienawiści” oraz zasad działania automatycznych filtrów treści. Sprawa budzi jednak rosnące zainteresowanie opinii publicznej i rodzi pytania o przejrzystość oraz wiarygodność procesu konsultacji społecznych w Polsce.

„Jeśli w rzekomo „demokratycznym” procesie legislacyjnym nie wolno choćby nazwać po imieniu ideologii, która ma być zakazana ustawą, to mamy do czynienia z fikcją dialogu i realnym zamykaniem ust obywatelom przez władze Sejmu” – konkludował Szereda.

Co ciekawe, w komentarzach pod jego wpisem pojawiły się inne przykłady tego samego rodzaju cenzury, uprawianej przez sejmowy serwis.

Polecamy również: Dlaczego Izrael uznał niepodległość Somalilandu?

Read Entire Article