Sheyna's watch and Ursula von der Leyen's triumph in Strassburg

niepoprawni.pl 6 hours ago

Niedawno zamieściłem na Niepoprawni.pl tekst p. t. Diabeł nie jest głupi. Jego dworzanie, to i owszem. Jakoś nie dochrapał się lepszego miejsca i jest już na wychodnym. Za to w styczniowym New Oxford Revue w USA właśnie się ukazał p. t. The Devil Isn’t Stupid. His Courtiers? — That’s Another Story. By Rev. Zygmunt Zieliński.

Żyjemy w świecie, gdzie z jednej strony mamy sztuczną inteligencję i roszczenia człowieka do omnipotencji, gdzie choćby demokracja tak mozolnie budowana w starożytnej Grecji i w Europie dziewiętnastowiecznej idzie do lamusa poprzez kłamstwa, jakimi uwodzi się dzisiaj jej zwolenników.

Zasmucające jest przede wszystkim to, iż ludzie w tej chwili będący u władzy bezwstydnie lekceważą to, co w demokracji jest istotne: vox populi. Tym głosem nie są gremia, parlamenty wybrane często przy zastosowaniu określonych manipulacji, zwłaszcza kłamliwych obietnic. Okazuje się jednak, iż choćby Parlament Europejski, zdominowany przez taką właśnie partię już w nazwie swej ma zwodnicze oszustwo, bowiem co z ludowością ma wspólnego Europejska Partia Ludowa, będąca de facto ekspozyturą interesów niemieckich? Ale także z tego środowiska poszło zaskarżenie umowy Mercosur do TSUE. A przecież zarówno pani von der Leyen jak i kanclerz Merz zapowiedzieli jej wykonanie. Dziwne jest to, iż Merz, kanclerz Niemiec, zachowuje się jak absolutny władca Europy.

Czym jest Parlament Europejski dowiadujemy się z wyników głosowania nad dymisją pani Urszuli von der Leyen. Toż to ona przepycha wbrew wszelkim protestom umowę Mercocur. Jest chyba najszkodliwszą z biurokratów UE. Ta Unia stoi właśnie nią, kanclerzem Merzem, który czuwa na interesem Niemiec z Berlina i Manfredem Weberem, przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej, mieniącym się przyjacielem Polski, a wrogiem polskiej prawicy, w czasach, kiedy Polska przeżywała swe odrodzenie, czyli za rządów tejże prawicy. Jakiej zatem Polski jest przyjacielem Weber? Oczywiście tej jaką dziś mamy. To trio sięgnęło po Mercosur jako deskę ratunku dla niemieckiej gospodarki, jednocześnie wkalkulowując w to upadek gospodarek wielu krajów, w tym Polski, bo jej upadek jest najbardziej potrzebny, by móc zawłaszczyć Unię jako dziedzictwo Niemiec. To jest cel polityki niemieckiej sięgający XIX wieku, a chwilowo odłożony ad acta w 1945 r. Przegłosowanie na korzyść von der Leyen w Parlamencie Europejskim to benefis dla osoby, która jak żadna inna spowodowała szkody przez UE poniesione, a przede wszystkim degradację tej Instytucji na forum światowym. Przyczynili się do tego europosłowie z Polski. bo polskimi trudno ich nazwać. Jeszcze jeden przyczynek do hańby całego układu obecnej władzy.

I w takiej to sytuacji, w jakiej Polska dziś się znalazła, m. in. dzięki „koalicyjnym” europosłom, trudno doszukać się, choćby w mediach opozycyjnych, żywszego zainteresowania tym zdradzieckim wyczynem, natomiast szeroko roztrząsany jest casus zegarka Szejny, który awansował choćby do rzędu afery.

"Afera" z zegarkiem Andrzeja Szejny to w tej chwili jeden z głośniejszych politycznych tematów w Polsce. Na nadgarstku polityka Nowej Lewicy zauważono luksusowy zegarek z którego poseł nie do końca potrafi się wytłumaczyć, a nie wpisał go do oświadczenia majątkowego. Teraz okazuje się, iż Szejna będzie musiał podać sensowny powód swoich działań, albo zostanie zawieszony.

Oczywiście, iż jeżeli Szejna ma tę Omegę, to winien zgłosić, ale powiedzmy sobie szczerze, czy nie brak w kręgu władzy kanciarzy? Szkody przez nich wyrządzone to jakieś sumy, może choćby pięciocyfrowe. Jak je porównać z tym co krajowi wyrządzili obficie uposażeni posłowie KO w Strassburgu, głosując za pozostawieniem na stanowisku pani von der Leyen?

Słusznie nas w świecie nie szanują, bo głupota i sprzedajność nie godna jest szacunku. Gorzej, iż nie ma go cały Naród, bo reprezentują go „koalicjanci” od siedmiu boleści. Z kolei pamiątki historyczne przywołują czciciele Fryderyka II, który nie tylko przyłożył rękę do rozbioru Polski, ale w plugawych słowach znieważył Polaków. Niech mu za to w Kostrzynie wieszają tablicę i adorują ją na kolanach.

Read Entire Article