Russian money inactive smells the same

niepoprawni.pl 2 hours ago

Obserwatorzy sceny politycznej już dawno zauważyli, iż najtrudniejszą dla wszystkich wywiadu sprawą jest takie wynagrodzenie agenta, by ten z łatwością mógł się z niego wytłumaczyć.

Jak pewnie pamiętacie to właśnie nagły napływ pieniędzy spowodował zwrócenie uwagi ABW na Mateusza Piskorskiego (3 lata aresztu tymczasowego, sprawa o szpiegostwo w toku).

Trwające od 24 lutego 2022 roku obostrzenia na granicy z Rosją i Gubernią Mińską (d. Białoruś) również wpływają negatywnie na możliwość wwożenia gotówki „zza Donu”.

Tymczasem po różnych mniej lub bardziej niszowych portalach pęta się stosunkowo duża liczba agentów wpływu Putina i jego kamaryli.

Oczywista oczywistością jest, iż idiotów, szczególnie w Necie, jest dużo.

Ale nie każdy dureń jest w stanie prawidłowo zamieścić przesłany mu wcześniej tekst będący zwykłym tłumaczeniem dokonanym dzięki Google’a jakiejś agitki z ruskiej gazetki wydawanej dla trzeciego świata.

Rzecz jasna dla dodana powagi rzekomy autor nosi dumne hiszpańskie nazwisko. Przykładem jest niejaki Pepe Escobar, o którym wiadomo, iż kolaborację z Moskwą zaczął jeszcze za czasów Breżniewa.

Ale to wiedza dostępna dla nas. Jakiś Peruwiańczyk, Boliwijczyk czy choćby Ekwadorka nie ma o niczym pojęcia, ale za to od kołyski wszyscy są przesiąknięci nienawiścią do gringos.

Za to dobrzy Rosjanie wraz ze wspaniałymi Chińczykami właśnie wybudowali w okolicy nową gorzelnię… 😉

Przeflancowywanie „Escobara” na nasz grunt w głowach speców z Łubianki ma raczej wskazywać na pewien obiektywizm i wręcz panświatowy ruch sprzeciwu wobec Prezydenta Trumpa i „jego wojenki”, nb. przegranej już pierwszego dnia, gdy tylko USA odważyły się zaatakować takie mocarstwo jak Iran. 😉

Co prawda to „mocarstwo” właśnie przed chwilą zgładziło kilkadziesiąt tysięcy swoich obywateli, a nienawiść Irańczyków do reżimu mułłów jest coraz większa, ale kto tym będzie sobie zawracał głowę.

Bo przecież sojusznik Putina musi być tak samo jak on niezwyciężony.

Tu mała dygresja.

Po 24 lutego 2022 roku ta sama grupka patoblogerów co rusz obwieszczała koniec Ukrainy, zwanej a to „krainą 404”, a to „Banderlandem”.

Tymczasem w piątym roku wojny Rosja zajmuje mniej terytorium Ukrainy niż w lipcu 2022 roku.

I to za cenę blisko miliona poległych nie licząc setek tysięcy ton zniszczonego sprzętu.

Przypominam, iż Afganistan, który okazał się gwoździem do trumny reżimu sowieckiego pochłonął tylko jakieś 12-14 tysięcy ofiar.

W efekcie „druga armia świata” (chłe, chłe) musi żebrać o amunicję choćby u Koreańczyków z Północy.

Natomiast główną siłą nękającą cywilną ludność Ukrainy są (za chwilę okaże się, iż były) irańskie drony napędzane licencyjnymi silniczkami rodem z… czechosłowackiego motoroweru Java.

Armia po byku jednym słowem… 😉

Ale to dreptanie w miejscu posowieckich wojaków (ponoć gdyby ślimak wystartował w lutym 2022 roku z ówczesnej granicy rusko-ukraińskiej dzisiaj byłby już w Medyce) nie idzie w parze z putinowską propagandą.

Wg wspomnianych już patoblogerów to nie jest żadne dreptanie w miejscu, ale chitry plan Putina polegający na wykończeniu wszystkich obrońców Ukrainy i pozbawienie NATO pocisków i rakiet. Co prawda na jednego Ukraińca zabitego na froncie przypada jakieś 5-6 ruskich ale przecież już Stalin powiedział, ze u nich ludiej mnogo.

Teraz do kolekcji doszedł jeszcze Iran.

Tym razem wg polskojęzycznych matołków za moment stanie transport w Australii. Bo jak twierdzi jeden z największych prorosyjskich internetowych świrów niejaki Jarek Ruszkiewicz SL (aktualnie dysponujący już 101 nickiem, i wszystkie tylko w tym roku, jest bowiem wywalany z każdego portalu, na którym ujawni swoje odklejone teorie, po czym wraca niczym jakiś obłąkany) samochody ciężarowe w Australii napędzane są nie benzyną czy olejem napędowy. Ba choćby nie elektrycznością czy choćby zwykłym węglem, ale… mocznikiem!

To nie żart. On faktycznie jest POyebany aż do tego stopnia.

Na dodatek znalazł jeszcze kilku potakiwaczy, z którymi razem brnie w to putinowskie szaleństwo.

Najwyraźniej jednak to, co robi, wpisuje się w aktualną linię kremlowskich oszołomów.

Cóż, gdyby ich propaganda była skuteczna pewnie nigdy nie utraciliby władzy.

A tak tylko jeden Gorbaczow rozpuścił tyle ziem Imperium, ile carowie ciułali przez 350 lat.

I chwała mu za to, iż wreszcie największe więzienie narodów zaczęło pękać.

Spodziewany rychły koniec Iranu (ocenia się, iż rakiet i wyrzutni zacznie brakować już po Świętach) i antymułłowa rewolucja, jak można sądzić wspomagana przez sąsiadów a także wrogie Iranowi tzw. Państwo Islamskie (vide: wojna w Syrii) spowoduje coraz większe osamotnienie Rosji.

A bez wspomagania Putin jedyne, co może, to próbować zastraszać świat atomówą.

Nie bierze jednak pod uwagę, iż ten powszechnie znany „atomowy guzik”, jakie prezydenci USA i Rosji noszą ze sobą w teczkach nie jest równoznaczny z włączeniem systemu odpalania rakiet.

O tym już będą decydowali ludzie. A iż czasem historia potrafi zadrwić z przekonanego o własnej omnipotencji władcy świadczy postać niechlubnie znanego u nas Iwana Sierowa, generała NKWD (KGB) i czerwonego oprawcy Chruszczowa (miał na sumieniu więcej zamordowanych, niż Beria).

To jednak melodia najbliższej przyszłości.

Na razie mamy niestety zalew najgorszej z możliwych, bo całkowicie wyzbytej ze szczątkowych choćby uczuć do własnego kraju swołoczy.

Na takich właśnie renegatach w myśl zaleceń Sun Zi opiera się i opierała machina propagandowa ZSRS i Rosji.

Oni to zupełnie bezrefleksyjnie są w stanie wkleić każdą bzdurę.

Oczywiście nie za darmo.

I tu dochodzimy do sedna naszego artu. Jak dać pieniądze, by nie wzbudzić podejrzeń?

Otóż zastosowano podobny mechanizm, jaki wykoncypował w latach 1920-tych niejaki Al. Capone.

Przypominam, tam chodziło o sieć pralek automatycznych.

Współcześni agenci wpływu Moskwy natomiast zakładają… blogi i proszą o datki.

Kto bogatemu zabroni wspomóc jakiegoś polskiego amatora?

Oczywiście służby są w stanie i na pewno będą musiały prześledzić wpływy na konta takich ludzi.

Oczywiście jeżeli będą niewielkie i pochodziły z różnych kont sprawa może być trudna procesowo.

Jeśli jednak przyjrzeć się jakości publikowanych na takim pseudoblogu tekstów widać wyraźnie, iż nikt tak naprawdę tego nie czyta.

Polacy mają bowiem wyjebane równo na takich ludzi, jak wspomniany już Ruszkiewicz i jemu podobne odpady.

Pamiętajmy jednak, iż ruska propaganda dopiero się uczy. I iż całkiem możliwe jest zastąpienie patoblogerów w rodzaju wspomnianego Jareczka przez AI.

Na razie jednak tekstom tłumaczonym z patostronek siejących ruską propagandę i wciskanym gdzie się tylko da towarzyszy… blog Jareczka Ruszkieiwcza SL po nomen omen tytułem dez-informacja i zamieszczonym tam apelem –

Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, iż to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)

Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.

PL 07 1020 3352 xxxx 1602 0343 3562

Dopisek – „Wsparcie bloga”

Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz

I wreszcie diengi popłyną bez pośredników. Wieść bowiem niesie, iż uprzednio, w czasach polskojęzycznego portaliku, lwia ich część zostawała u „pana doktora”, co rodziło ciągłe konflikty i co skończyło się wywaleniem Jarusia z dobranego zespołu renegatów.

Jako praworządny obywatel rano złożę zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa.

Ps. Panu pułkownikowi P. W. za konsultacje składam podziękowania.

31.03 2026

Fot. Jarek Ruszkiewicz SL jako sowiecki komisarz – AI

Read Entire Article