Ukraiński wywiad wojskowy ostrzegł 2 października NATO i Unię Europejską, iż rosyjskie służby przygotowują operacje hybrydowe na terytorium sojuszników, wymierzone między innymi w infrastrukturę Starlink. W Polsce śledczy badają już podpalenie stacji w Woli Krobowskiej jako możliwy akt dywersji. Dla Polaków oznacza to konieczność natychmiastowego wzmocnienia ochrony łączności.
HUR wskazuje cele rosyjskich operacji
Ukraiński wywiad wojskowy HUR przekazał partnerom z NATO i Unii Europejskiej ostrzeżenie przed przygotowywanymi przez Rosję operacjami hybrydowymi. Według komunikatu przytoczonego przez RMF24 Kreml ma wykorzystywać agentów werbowanych przez rosyjski wywiad wojskowy GRU i Federalną Służbę Bezpieczeństwa. Celem ma być osłabienie pomocy dla Ukrainy oraz potencjału państw Sojuszu.
HUR wymienił obiekty wojskowe, infrastrukturę krytyczną i systemy łączności. Wśród potencjalnych celów znalazły się stacje odbiorcze satelitarnego internetu Starlink w państwach Unii wspierających obronę Ukrainy. Nie podano, kiedy dokładnie dane wywiadowcze przekazano zachodnim służbom. Ostrzeżenie jednej służby nie pozostało dowodem planu dotyczącego konkretnego obiektu, ale wymaga pełnej weryfikacji i działania wyprzedzającego.
Pożar w Woli Krobowskiej pod lupą służb
Polska ma już sprawę, która odpowiada profilowi zagrożenia opisanemu przez HUR. 23 września na terenie naziemnej stacji bazowej Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu wybuchł pożar. Uszkodzony został między innymi agregat prądotwórczy.
Prokuratura Krajowa poinformowała o wszczęciu śledztwa dotyczącego działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Polsce, aktu dywersji oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, iż przyczyną pożaru było podpalenie. Śledczy wskazali także na uzasadnione podejrzenie działania sprawców na polecenie rosyjskich służb specjalnych.
Postępowanie pozostaje jednak śledztwem w sprawie. Nikomu dotąd nie przedstawiono zarzutów. Czynności prowadzą Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Radomiu i radomski zarząd Centralnego Biura Śledczego Policji. To ważne rozróżnienie: państwo ma obowiązek ścigać dywersję twardo, a zarazem nie może zastępować dowodów medialnym wyrokiem.
Łączność satelitarna stała się elementem bezpieczeństwa
Stacja w Woli Krobowskiej jest obsługiwana przez państwową spółkę Exatel. Według informacji przytoczonych przez RMF24 obiekt wraz z podobną stacją w rejonie Kowna zapewnia dostęp do internetu w części Europy Środkowo-Wschodniej, w tym na Ukrainie. Uderzenie w taki węzeł może zakłócić łączność cywilną i państwową, a także wsparcie dla kraju odpierającego rosyjską agresję.
To pokazuje, dlaczego Polska potrzebuje własnych, odpornych zdolności łączności satelitarnej. Państwo nie może opierać bezpieczeństwa na jednym operatorze, jednej stacji ani jednej drodze transmisji. Potrzebne są zapasowe węzły, fizyczna ochrona obiektów, monitoring dostępu i procedury szybkiego odtworzenia usług.
Rosja działa szerzej niż na froncie. Groźby, pożary, werbunek wykonawców i ataki na logistykę mają osłabiać wolę oporu bez formalnego wypowiedzenia wojny. Rosyjskie ostrzeżenia pod adresem europejskich fabryk broni wpisują się w tę samą presję wobec zaplecza obronnego Zachodu.
Polska musi chronić zaplecze własnymi siłami
Współpraca z HUR i służbami państw NATO jest potrzebna, ale odpowiedzialności za polską infrastrukturę nie wolno przerzucać na sojuszników. Warszawa musi sama ustalić listę obiektów szczególnie narażonych, skontrolować ich ochronę oraz zapewnić wymianę informacji między operatorami i służbami. Koszt takich działań będzie mniejszy niż koszt przerwania łączności podczas kryzysu.
Stawką jest bezpieczeństwo Polaków i zdolność państwa do działania pod presją. Rosja liczy na luki, chaos kompetencyjny i spóźnioną reakcję. Odpowiedzią powinny być dowody w śledztwie, wyroki wobec winnych oraz infrastruktura, której nie sparaliżuje pojedynczy pożar.
Źródło: RMF24, Prokuratura Krajowa
Źródło: RMF24


















