Rosyjska Prokuratura Generalna zażądała 2 października przejęcia na rzecz państwa gotówki, innych aktywów oraz majątku ruchomego i nieruchomego Timura Turłowa, prezesa FIDE, i powiązanych z nim podmiotów. Wartość roszczenia ma sięgać setek milionów dolarów, a rozmowę procesową wyznaczono na 15 października. Pozew nie przesądza odpowiedzialności pozwanych.
Rosyjska prokuratura żąda majątku
Pozew trafił do Sądu Rejonowego Twerskiego w Moskwie. Jak podał Interfaks, powołując się na przedstawicieli organów ścigania, Prokuratura Generalna Rosji chce przejęcia na rzecz państwa środków pieniężnych, innych aktywów oraz majątku ruchomego i nieruchomego o łącznej wartości setek milionów dolarów. Na tym etapie chodzi o roszczenie prokuratury, a nie prawomocne rozstrzygnięcie sądu.
Pozwanymi są Timur Turłow, Freedom Holding Corp., Freedom Finance Europe Ltd., W-Empirical Holding Corp. oraz przedsiębiorca Arkadij Szczukin, przedstawiany przez rosyjskie media jako partner biznesowy Turłowa. Pierwszą rozmowę procesową sąd wyznaczył na 15 października. Publicznie dostępne informacje nie wyjaśniają jeszcze podstaw prawnych wszystkich żądań ani tego, które konkretnie składniki majątku rosyjska prokuratura uznaje za podlegające przejęciu.
Ta ostrożność jest konieczna. Sam pozew nie dowodzi winy żadnego z pozwanych. Rosyjskie państwo postawiło jednak żądanie o ogromnej wartości, dlatego sprawa wykracza poza zwykły spór gospodarczy.
Turłow dopiero objął FIDE
Sprawa uderza w biznesmena kilka dni po jego wyborze na prezesa Międzynarodowej Federacji Szachowej. FIDE ogłosiła wybór Timura Turłowa 26 września. W drugiej turze głosowania otrzymał 110 głosów i zastąpił Arkadija Dworkowicza, byłego wicepremiera Rosji, który kierował federacją od 2018 roku.
Turłow jest założycielem i dyrektorem generalnym Freedom Holding Corp. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę zrzekł się rosyjskiego obywatelstwa i pozostał obywatelem Kazachstanu. Grupa zdecydowała w 2022 roku o wyjściu z rynku rosyjskiego, a sprzedaż tamtejszego biznesu zakończyła w 2023 roku.
Freedom Holding przekazał rosyjskim mediom, iż analizuje pozew i nie rozumie jego podstaw. Spółka oświadczyła także, iż nie prowadzi działalności w Rosji i nie ma tam aktywów. To stanowisko stoi w wyraźnym napięciu z żądaniem prokuratury. Dopiero dokumenty procesowe i dalsze decyzje sądu pokażą, na czym Moskwa opiera roszczenie.
Państwowa presja nie kończy się na granicy
Rosja od dawna rozszerza prawne możliwości nacisku na ludzi i kapitał poza własnym terytorium. W sierpniu opisywaliśmy ustawę pozwalającą blokować majątek i część usług Rosjanom przebywającym za granicą. Nie oznacza to, iż właśnie ten akt jest podstawą pozwu przeciw Turłowowi. Pokazuje jednak kierunek: państwo rosyjskie buduje szerokie instrumentarium do sięgania po aktywa i wywierania presji ekonomicznej.
Kazachstan pozostaje blisko związany gospodarczo z Rosją, a jednocześnie próbuje prowadzić własną politykę wobec wojny. Ten trudny balans było widać, gdy Astana apelowała o zamrożenie frontu na Ukrainie, podczas gdy Kreml przygotowywał społeczeństwo na długie działania wojenne. Pozew przeciw obywatelowi Kazachstanu i szefowi światowej federacji sportowej będzie więc obserwowany daleko poza Moskwą.
Dla Polski wniosek jest praktyczny. Rosyjskie ryzyko nie ogranicza się do rakiet, sabotażu i propagandy. Obejmuje też sądy, prokuraturę, majątek oraz zależności pozostawione po latach prowadzenia biznesu w Rosji. Polskie firmy i instytucje muszą traktować ekspozycję na rosyjską jurysdykcję jak realne zagrożenie dla kapitału i bezpieczeństwa. W państwie prawa konfiskata wymaga jasnej podstawy, jawnych dowodów i niezależnego sądu. W Rosji każdą taką sprawę trzeba oceniać z podwójną ostrożnością.
Źródło: Interfaks, FIDE, RBK, Wiedomosti, Kresy.pl.
Źródło: Kresy.pl

















