RED BARON WŁODZIMIERZ CZARZASTY

niepoprawni.pl 2 hours ago

Druga osoba w Państwie, czyli towarzysz Włodzimierz Czarzasty – członek PZPR w latach 1983–1990, zaś w latach 1990–2000 współwłaściciel (wraz z żoną) i prezes zarządu oficyny wydawniczej Muza - utworzonej przez podmioty kontrolowane przez PZPR i którego nazwisko pojawiło się w trakcie afery Rywina, jako osoba mająca istotny wpływ na media publiczne i koncepcje prywatyzacyjne – znowu dał głos.

Ale już jako marszałek Sejmu Najjaśniejszej RP - zbulwersowany niewystarczającą reakcją Prezydenta Nawrockiego na niesprawiedliwe słowa prezydenta USA Donalda Trumpa o europejskich (w tym polskich) żołnierzach. Towarzysz Czarzasty, jak przystało na wiernego koalicjanta junty 13 grudnia i wyznawca Namiestnika na Polskę – w swej wypowiedzi wystąpił w roli echa Donalda Tuska, powtarzając za swoim pryncypałem słowa o „kolanach” Prezydenta Karola Nawrockiego: „Prezydencie Karolu Nawrocki, na kolanach niczego pan dla Polski nie załatwi”.

Jest oczywiste, iż towarzysz Czarzasty - czysty jak jego łzy po generale Jaruzelskim – nie musiał ubiegać się na kolanach o poświadczenie dostępu do informacji ściśle tajnych – a zatem nie przeszedł procedury bezpieczeństwa, choć przez wiele lat był wicemarszałkiem, ale także członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Tow. Czarzasty uczestniczył w posiedzeniach Komisji bez dostępu do informacji ściśle tajnych, podczas, gdy każdy członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych ma obowiązek posiadać poświadczenie bezpieczeństwa o klauzuli „ściśle tajne”. To prawdopodobne, iż status „świętej krowy” III RP towarzysza Czarzastego wynika z „dogadania się” z Tuskiem i Siemoniakiem – tak jak komuna dogadała się z opozycją przy okrągłym stole pod przewodem agenta Bolka – jak się później okazało…

Nie byłby to pierwszy przypadek w życiorysie towarzysza Czarzastego, który bez żadnego klękania stał się po okrągłym stole czerwonym baronem. Nic więc dziwnego, iż na antenie Radia ZET marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty przekonywał Bogdana Rymanowskiego, że… nie jest i nigdy nie był komunistą: „Jest forma własności: państwowa, prywatna spółdzielcza. Komunizm nie zakłada formy własności prywatnej”. Może więc warto przypomnieć, jak powstawały komunistyczne fortuny po 1990 roku, gdy tow. Czarzasty stał się wraz z żoną właścicielem oficyny wydawniczej Muza?

Za tym cudem prywatyzacyjnym, nazwanym „uwłaszczeniem się nomenklatury państwowej” stała moskiewska pożyczka – czyli przekazanie w styczniu 1990 r. kwoty 1,2 mln dolarów przez Komunistyczną Partię Związku Radzieckiego na rzecz PZPR, której członkiem był towarzysz Czarzasty. Według odtajnionych w 2006 r. przez min. Ziobrę akt śledztwa - z inicjatywą pożyczenia pieniędzy wyszedł Mieczysław Rakowski, a miały być one według niego przeznaczone „na utrzymanie agend PZPR i jej personelu”. Pożyczka miała być przeznaczona na finansowanie SdRP i dziennika „Trybuna” i pochodziła z zasobów KGB, zaś Rakowski miał pożyczkę zwrócić „po roku, po zorganizowaniu działalności komercyjnej partii” ! Teraz wiecie, dlaczego Zbigniew Ziobro jest tak ścigany przez juntę Tuska…

Z całej sumy 1,2 mln dolarów - kwota 300 tysięcy miała być wykorzystana na założenie „Trybuny”, 200 tys. na odprawy dla pracowników PZPR, 500 tys. zwrócone Rosjanom, zaś 200 tys. „puszczone w obieg, aby z tytułu otrzymywanych dochodów wypłacić dług ratami”. Środki z moskiewskiej pożyczki zasiliły liczne spółki nomenklaturowe obsadzone głównie działaczami byłej PZPR i taką spółką była także spółka Muza, zarządzana przez prezesa Czarzastego.

Czy kasa z moskiewskiej pożyczki trafiła także do towarzysza Włodzimierza – nigdy się nie dowiemy, gdyż tow. Czarzasty nie miał i nie ma zamiaru ubiegać się na kolanach o poświadczenie bezpieczeństwa, zaś śledztwo w sprawie moskiewskiej pożyczki zostało w 1994 roku umorzone…

Nie będzie więc zaskoczeniem, iż w oświadczeniu majątkowym towarzysza Czarzastego, który przecież nigdy nie był komunistą - widnieją nieruchomości o łącznej wartości kilku mln złotych, w tym dom o powierzchni 255 m kw. (1,5 mln zł, współwłasność), mieszkanie wyceniane na 350 tys. zł oraz nieruchomość warta 2,5 mln zł (także współwłasność). Do tego dochodzi działka ogrodowa. Włodzimierz Czarzasty w swoim oświadczeniu majątkowym zawarł także informacje na temat oszczędności i aktywów. W posiadaniu marszałka Sejmu jest m.in. 30 tys. akcji spółki Muza SA o wartości ponad 430 tys. zł oraz obligacje warte 110 tys. zł. Na jego kontach bankowych znajduje się łącznie ponad 180 tys. zł, a w gotówce przechowuje 50 tys. zł i 4 tys. euro. Czarzasty może pochwalić się również bardziej nietypowymi składnikami majątku. Wśród nich znajduje się jacht motorowy VH 939…

I choć Czerwony Baron był i niewątpliwie jest wielkim fanatykiem własności prywatnej, to także w wywiadzie z red. Rymanowskim oświadcza: „Faszystę trzeba nazywać, iż jest faszystą. Komunistę trzeba nazywać, iż jest komunistą”…

Read Entire Article