RADSIK SŁUGA BERLINA…

niepoprawni.pl 2 hours ago

Staje się już oczywiste, iż celem junty Donalda Tuska jest – jeżeli nie likwidacja polskiej państwowości, to takie obrzydzenie Polski na arenie międzynarodowej, by Polska stała się nic nie liczącym się w świecie a tym bardziej w Europie - niemieckim landem. O przewodniej roli Niemiec w Europie Radosław Sikorski piał w zachwycie, już jako minister w rządzie Tuska w latach 2007–2014. W swoim - historycznym przemówieniu w Berlinie w 2011 roku, Sikorski wezwał Niemcy do wzięcia większej odpowiedzialności za stabilność strefy euro i jedność europejską. Podkreślał wówczas, iż to nie niemiecka potęga, ale jej brak, niepokoi Polskę, akceptując tym samym przywódczą rolę Niemiec w UE.

Warto przypomnieć, iż to nie jedyny przypadek gdy minister w rządzie Tuska lał miód na niemieckie serca stwierdzając, iż w procesie rozszerzenia NATO nie należy z góry wykluczać Rosji (sic!). Mało tego – Sikorski o roli Rosji jako sojusznika RFN i członka NATO napisał w dodatku do "Sueddeutsche Zeitung"(!) podkreślając, iż "jej (Rosji) członkostwo mogłoby przynieść stabilność i bezpieczeństwo regionom, gdzie dotychczas nie było ani jednego ani drugiego".

Radosław Sikorski był niewątpliwie architektem resetu w relacjach polsko-rosyjskich, który został zainicjowany za rządu PO-PSL w latach 2008-2009 i miał na celu ocieplenie stosunków, dialog i współpracę gospodarczą z Rosją, w tym także współpracę polskiego wywiadu z wywiadem FSB! Polityka Tuska-Sikorskiego została jednak brutalnie zweryfikowana przez agresywną politykę Rosji, a ostatecznie pogrzebana po inwazji na Ukrainę w 2022 r. Warto przypomnieć, iż na zaproszenie ministra Sikorskiego na naradę polskich ambasadorów w 2010 roku przybył minister Ławrow z wykładem!

Fakt, iż śliniący się do Moskwy i Berlina „dyplomata” został ministrem spraw zagranicznych RP, po objęciu władzy w Polsce przez juntę Donalda Tuska tylko potwierdza, iż jest to rząd realizujący politykę niemiecką. Politykę, którą ujawnił kanclerz Friedrich Mertz w czasie tegorocznego przyjęcia noworocznego w Halle: „Jeśli uda nam się przywrócić pokój i wolność Europie, jeżeli w końcu znajdziemy równowagę w stosunkach z naszym największym europejskim sąsiadem, mówię o Rosji, jeżeli zapanuje pokój, jeżeli zostanie zapewniona wolność – jeżeli to wszystko nam się uda, to Unia Europejska, my w Niemczech zdamy ten kolejny test i będziemy mogli z ufnością patrzeć w przyszłość”…

Żeby Niemcy mogli z ufnością patrzeć przyszłość, trzeba zatem nie tylko przywrócić dawne relacje z ich „największym europejskim sąsiadem”, ale także zerwać relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Fakt, iż kanclerz Mertz nie zauważył Polski, jako sąsiada RFN jest wymowny, gdyż potwierdza, iż pakt Ribbentrop-Mołotowa wcale nie został pogrzebany…

W deprecjonowaniu relacji z USA Radosław Sikorski ma niewątpliwe osiągnięcia, które ujawnił na „taśmach prawdy” w rozmowie z nieodżałowanym Vincentem z Bydgoszczu: „Bullshit, skonfliktujemy się z Niemcami, Francuzami, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy. Problem w Polsce jest, iż mamy płytką dumę i niską ocenę. Taka murzyńskość” – przekonywał Vincenta, gdy popijali winko za 700 złotych. Zaś we wrześniu 2022r. Sikorski zamieścił na Twitterze wpis, w którym pojawiło się zdjęcie wycieku z gazociągu Nord Stream 2 i dopisek „Thank you, USA” (Dziękujemy wam, USA). Sikorski jasno zasugerował, iż Stany Zjednoczone były zaangażowane w wysadzenie bałtyckiego gazociągu, łączącego Niemcy i Rosję.

Nic więc dziwnego, iż do wpisu Radsika odniósł się Dmitrij Poljanskij, stały reprezentant Rosji w ONZ. – Dziękuję ci Radosławie Sikorski za jasne pokazanie, kto jest odpowiedzialny za ten terrorystyczny atak na cywilną infrastrukturę – napisał na Twitterze. Swoim wpisem Radsik uzyskał więc światowy rozgłos, co potwierdził ówczesny rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price: - Pomysł, iż Stany Zjednoczone miały jakikolwiek związek z prawdopodobnym sabotażem tych rurociągów, jest niedorzeczny – dodając, iż sugestie Sikorskiego, jakoby USA odpowiadały za uszkodzenie gazociągów Nord Stream są "rosyjską dezinformacją".

Wpisanie się w rolę rosyjskiego dezinformatora to „sukces” na miarę ministra „wolnej” Polski stworzonej przez agenturę… Ten „sukces” Radsika (tak nazywanego od czasu, gdy zmoczył w kroku swoje spodenki) podsumował na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk: "W ten sposób »mózg« Platformy Obywatelskiej przebił się na fora międzynarodowe. Gratulujemy sławy" - napisał - choć wpis Radsika „Thank you, USA" – nie wiedzieć dlaczego - zniknął z jego profilu na Twitterze…

Ale to nie jedyne „osiągnięcia” Radsika w „robieniu laski” wrogom Polski. Teraz, już jako nie tylko minister spraw zagranicznych ale także wicepremier w rządzie Tuska – zasłynął w bratnich Indiach, z którymi UE zamierza podpisać podobną do Mercosuru umowę. Jak informuje hinduski dziennik „The Hindu”: „Podczas wizyty Radosława Sikorskiego w Indiach doszło do ostrej wymiany zdań z szefem indyjskiej dyplomacji. Sytuacja została uznana za "nietypową, biorąc pod uwagę fakt, iż relacje między krajami poprawiły się w ostatnich latach".

Wizytę Sikorskiego w Indiach w dniach 17-20 stycznia br. podsumował m.in. Sidhant Sibal, redaktor naczelny ds. zagranicznych indyjskiego serwisu informacyjnego WION: „Wizyta polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w Indiach była tak katastrofalna, iż Indie nie wydały choćby standardowego komunikatu prasowego podsumowującego wizytę. To pierwszy raz od lat. Wizyta Sikorskiego w Pakistanie i wspomnienie o Kaszmirze i Ukrainie we wspólnym oświadczeniu Polska-Pakistan były przekroczeniem czerwonej linii” - napisał Sidhant Sibal.

Po skonfliktowaniu się z Indiami i po powrocie do Polski – szef polskiego MSZ Radosław Sikorski kolejny raz dał odpór wrogiej Ameryce, zarzucając właścicielowi Tesli Elonowi Muskowi, iż ten „nie powstrzymuje Rosjan przed wykorzystaniem Starlinków do atakowania ukraińskich miast”. Odpowiedź od Muska przyszła błyskawicznie: amerykański miliarder zarzucił Sikorskiemu brak wiedzy i nazwał go „śliniącym się imbecylem”…

Jakby tego było mało – do „osiągnięć” Radsika w niszczeniu relacji z USA dopisała się małżonka szefa polskiego MSZ Anne Applebaum. W rozmowie z włoskim dziennikiem „La Repubblica” przekonywała, iż w USA są zjawiska, które można w pewnym sensie nazwać „faszyzmem”. Anne Applebaum pokusiła się choćby o porównanie prezydenta USA Donalda Trumpa do… Adolfa Hitlera…

Read Entire Article