
Dlaczego Amerykanom udało się porwać Maduro w zaledwie dwie godziny? Oczywiście: Delta Force, wywiad, pogoda. Jednak jest inny, kluczowy czynnik, którego mało kto zauważył. To była akcja przeprowadzona wśród infantylnych prymitywów.
Naczelny dowódca armii w XXI wieku Generał Vladímir Padrino López wydaje komunikat pełen sformułowań z przedszkola:
"...tchórzliwe porwanie...Chávez żyje!... Ojczyzna trwa! Niepodległość i Socjalistyczna Ojczyzna!... Będziemy żyć i zwyciężymy! Słońce Wenezueli wschodzi w Essequibo! Niepodległość albo nic!... Zawsze lojalni... Nigdy zdrajcy!"
W chwili kryzysu generał wybrał język zaklęć zamiast języka dowodzenia!
Państwo nowoczesne oddziela procedurę od mitu. Armia mówi chłodno, technicznie. Tu tego nie ma. Tu armia odprawia liturgię. Sygnał lojalności zamiast informacji.
Gdy generał mówi jak kaznodzieja sekty, to znaczy, iż dowodzi sektą z bronią, nie armią. To nie jest latynoska emocjonalność – to plemienność i umysł wyprany zabobonami. To mentalne rozbrojenie na własne życzenie.
Dlaczego Amerykanie wykiwali ich jak dzieci? Bo operację przeprowadzono przeciwko ludziom, którzy mylą język z rzeczywistością. Pokonali lud pierwotny. Jeśli wierzysz, iż właściwa formuła zapewni bezpieczeństwo, przeciwnik nie musi być genialny. Wystarczy, iż jest dorosły.
To nie było starcie państw, lecz chirurgiczna interwencja w system, który stał się przypadkiem antropologicznym. Z Amazońskimi Indianami byłoby równie łatwo. Państwo wierzące w zaklęcia zawsze przegra z tym, które widzi rzeczywistość. Jeśli wenezuelskie elity szczerze uwierzyły w socjalizm, to znaczy, iż mają IQ mniejsze niż 80 - na poziomie subsaharyjskich Murzynów!
Grzegorz GPS Świderski
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>
]]>https://Twitter.com/gps65]]>
]]>https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele]]>
Tagi: Wenezuela, Maduro, DeltaForce, Socjalizm


















