PiS stał się ofertą polityczną dla masochistów

patrzymy.pl 10 hours ago

Bardzo daleko trzeba sięgać pamięcią i jeszcze głębiej kopać w archiwach, żeby dotrzeć do ostatniej sensownej aktywności politycznej PiS. jeżeli ktoś chciałby pójść na skróty, to prawdopodobnie odkopie legendę o prezydencie Karolu Nawrockim, który wygrał dzięki PiS i samodzielnej decyzji Jarosława Kaczyńskiego, ale w tej legendzie pałętają się dwa mikroskopijne i w dodatku wyschnięte ziarenka prawdy. Karol Nawrocki wygrał dlatego, iż nie był PiS-em, a Jarosław Kaczyński w ostatniej chwili został zmuszony, przez wiele środowisk, żeby postawić na „społecznego kandydata”.

Bez skrótów i fałszywych mitów ostatni sukces PiS znajdziemy w 2020 roku, gdy Andrzej Duda został wybrany na drugą kadencję, chociaż i tu jest wiele zastrzeżeń. Po pierwsze wszyscy pilni obserwatorzy sceny politycznej wiedzą, iż Andrzej Duda był i jest skłócony z Jarosławem Kaczyńskim, dlatego zbudował własny sztab działający na tle oficjalnego sztabu narzuconego przez Nowogrodzką. Po drugie sam Andrzej Duda rozmienił się na drobne i ten proces zaczął się w połowie pierwszej kadencji, potem było coraz gorzej, o aktualnym stanie żal wspominać. Największa partia w Polsce i do niedawna absolutny hegemon na prawicy od sześciu lat nie dała żadnego argumentu, żeby na nią oddać głos. Seria katastrofalnych błędów, żenujący magiel w ramach nieustającej wojny domowej, brak jakiejkolwiek umiejętności wykorzystywania błędów koalicji rządzącej połączone z marnotrawieniem darów politycznych.

Taki obraz roztacza sobą ciągle największa partia opozycyjna, ale to się też niedługo może zmienić, bo po genialnych ruchach Jarosława Kaczyńskiego z 44 proc poparcia PiS zjechał poniżej 20 proc. Przekroczenie kolejnego progu spadków to efekt rozłamu i wyrzucenia z partii Mateusza Morawieckiego, który zgromadził wokół siebie ponad 40 posłów. Jednoczenie w PiS pozostali politycy przodujący we wszystkich sondażach braku zaufania. Zbigniew Ziobro, Marcin Romanowski, Dariusz Matecki, Jacek Sasin, Jacek Kurski, to czołówka odstraszająca wyborców i ciągnąca za sobą potężny bagaż negatywnych emocji. Jednak to nie oni, ale Michał Dworczyk, Marcin Horała, czy Łukasz Schreiber zostali z PiS usunięci i jeżeli wyborcy mieli do nich jakieś pretensje, to z całą pewnością nie budzili tak złych skojarzeń, jak wyżej wymienione „gwiazdy”.

Nieudolność, skostniałość struktur, spory wewnętrzne, archaiczna komunikacja sprzed dwóch dekad, gdy polityką rządziły tradycyjne media, to tylko te najgrubsze kreski rysujące obraz beznadziei. Obok nich pozostało mnóstwo kresek i punkcików codziennej biedy z nędzą, co doskonale było widać na przykładzie starcia o stanowisko wicemarszałka Sejmu. W pierwszym kroku Jarosław Kaczyński postanowił kandydaturą Marcina Ociepy zablokować wybór Marcina Horały. W genialności swojej nie przewidział, iż Donald Tusk takich darów nie zwykł odrzucać, a ponieważ wiedział, jaki jest stan emocjonalny na Nowogrodzkiej to otwarcie postanowił z PiS zakpić. Od kliku dni wszystkie media trąbiły, iż koalicja rządząca wbije klin pomiędzy PiS i Rozwój +, głosując za Horałą i odrzucając kandydaturę Ociepy. Mateusz Morawiecki proponował Jarosławowi Kaczyńskiemu, żeby wspólnie złożyć wniosek o poszerzenie składu prezydium i solidarnie poprzeć obie kandydatury, ale propozycja została ostentacyjnie odrzucona.

Dziś formalności stało się zadość, Marcin Horała został wicemarszałkiem i po wyborze zachował się godnie, w przeciwieństwie do Marcina Ociepy, który wylał pomyje na dawnego kolegę z klubu. Potem do akcji ruszyli „maślarze” z tandetnymi grafikami i przekazami dnia, a na koniec Jarosław Kaczyński pojawił się na konferencji i oprócz żalów wylanych w kierunku Mateusza Morawieckiego, zaprezentował wielki sukces PiS. Okazało się, iż po kilku tygodniach na łono partii wrócił niemal anonimowy poseł Sławomir Skwarek, co samo w sobie jest historią godną politowania, jednak puenta pozostało gorsza. Otóż Skwarek godzinę wcześniej głosował przeciw kandydaturze Marcina Ociepy, ale i tak obiecano mu numer od 1 do 3 na liście wyborczej partii matki. PiS stał się ofertą polityczną dla masochistów, jednak trudno uwierzyć, iż w Polsce żyje 4 miliony masochistów, dlatego 18 proc. poparcia jest nie do utrzymania.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Read Entire Article