Part II. KSeF practice: HurtPol vs. Kowalski and Sons.

niepoprawni.pl 2 hours ago

Wy­obraź­my so­bie dwie fir­my z tej sa­mej bran­ży. Du­że. Ogól­no­pol­skie. Hur­to­we. Sprze­da­ją to sa­mo. Ten sam sprzęt, te sa­me mar­ki, te sa­me pu­deł­ka. Nie kon­ku­ru­ją ge­niu­szem tech­no­lo­gicz­nym, ja­ko­ścią pro­duk­tów ani taj­ną re­cep­tu­rą. Kon­ku­ru­ją ce­ną, ra­ba­tem, ter­mi­nem płat­no­ści i lo­gi­sty­ką.

  Pierw­sza fir­ma na­zy­wa się Hurt­Pol. Fir­ma i na­zwa je­st zmy­ślo­na, hi­po­te­tycz­ne, ale nie­przy­pad­ko­wa. To du­ży gra­cz, bli­sko in­sty­tu­cji, bli­sko in­fra­struk­tu­ry pań­stwo­wej, mo­że na­wet z udzia­ła­mi Skar­bu Pań­stwa i ze zna­jo­mo­ścia­mi wśród urzęd­ni­ków. Dru­ga to Ko­wal­ski i Sy­no­wie. Fir­ma cał­ko­wi­cie pry­wat­na. Bez ukła­dów. Bez doj­ść. Do­brze za­rzą­dza­na, uczci­wa, ryn­ko­wa. Obie dzia­ła­ją le­gal­nie. Obie ra­por­tu­ją do pań­stwa. Obie wy­sy­ła­ją JPK. Obie wy­sta­wia­ją fak­tu­ry. Róż­ni­ca je­st jed­na: Hurt­Pol ma wgląd w da­ne Ko­wal­skie­go i Sy­nów. Ko­wal­ski wglą­du w da­ne Hurt­Pol nie­ma.

  Naj­pierw zo­bacz­my, co się dzie­je w świe­cie JPK.

  Hurt­Pol wi­dzi re­je­stry sprze­da­ży i za­ku­pów Ko­wal­skie­go. Wi­dzi, ile sprze­da­je, kie­dy sprze­da­je, ko­mu sprze­da­je. Wi­dzi se­zo­no­wo­ść, wi­dzi sko­ki, wi­dzi spad­ki. Wi­dzi, iż w mar­cu Ko­wal­ski sprze­da­je wię­cej, a w sierp­niu le­d­wo od­dy­cha. Wi­dzi, iż trzy fir­my od­po­wia­da­ją za po­ło­wę je­go ob­ro­tu. Wi­dzi, od ko­go ku­pu­je i w ja­ki­ch wo­lu­me­na­ch.

  To już je­st ogrom­na prze­wa­ga. To tro­chę jak­by grać w po­ke­ra i wi­dzieć su­my pie­nię­dzy na kon­ta­ch prze­ciw­ni­ków po każ­dej run­dzie. Nie wi­dać kart, ale wi­dać, kto ble­fu­je, a kto je­st pod ścia­ną.

  Hurt­Pol nie ob­ni­ża cen wszę­dzie. Ro­bi to punk­to­wo. Tam, gdzie Ko­wal­ski ma czu­ły mar­gi­nes. Tam, gdzie mu­si sprze­da­wać, że­by utrzy­mać płyn­no­ść. Ko­wal­ski za­czy­na się dzi­wić: „Ry­nek się psu­je”, „kon­ku­ren­cja agre­syw­na”, „trud­ne cza­sy”. Jesz­cze nie wie, iż to nie ry­nek. To ktoś, kto zna je­go bi­lans le­piej niż on sam.

  Ale wciąż są gra­ni­ce. Hurt­Pol wi­dzi skut­ki de­cy­zji Ko­wal­skie­go, ale nie wi­dzi sa­my­ch de­cy­zji. Wi­dzi, iż mar­ża spa­dła, ale nie wie do­kład­nie, ko­mu Ko­wal­ski dał ra­bat. Wi­dzi, iż ob­rót się prze­su­nął, ale nie zna wa­run­ków ofert.

  I wte­dy wcho­dzi KSeF.

  Od tej chwi­li Hurt­Pol nie pa­trzy już na Ko­wal­skie­go przez szy­bę. Pa­trzy mu przez ra­mię. Wi­dząc da­ne z KSeF, wi­dzi każ­dą fak­tu­rę Ko­wal­skie­go. Każ­dą po­zy­cję. Każ­dą ce­nę jed­nost­ko­wą. Każ­dy ra­bat. Każ­de ustęp­stwo w ne­go­cja­cja­ch. Każ­dą ko­rek­tę „bo klient na­ci­skał”. To już nie je­st wie­dza o tym, ile Ko­wal­ski sprze­dał. To je­st wie­dza o tym, jak Ko­wal­ski my­śli.

  Hurt­Pol wi­dzi, iż ja­kiś klient za­wsze do­sta­je lep­szą ce­nę. Wi­dzi, iż in­ny klient za­czy­na ne­go­cjo­wać ostrzej. Wi­dzi, iż Ko­wal­ski w tym kwar­ta­le czę­ściej da­je ra­ba­ty niż zwy­kle. Wi­dzi mo­men­ty, w któ­ry­ch Ko­wal­ski pę­ka. I co ro­bi Hurt­Pol?

  Nie ro­bi woj­ny ce­no­wej. Nie scho­dzi dra­stycz­nie z cen. Nie psu­je ryn­ku. Ro­bi coś znacz­nie spryt­niej­sze­go. Idzie do klien­ta Ko­wal­skie­go z ofer­tą mi­ni­mal­nie lep­szą. O je­den pro­cent. O pół pro­cen­ta. Do­kład­nie ty­le, ile wy­star­czy, by prze­jąć klien­ta.

  Ko­wal­ski tra­ci klien­ta i nie ro­zu­mie dla­cze­go. Ce­na by­ła do­bra. Wa­run­ki by­ły ryn­ko­we. Pew­nie przy­pa­dek. Po­tem tra­ci ko­lej­ne­go. I ko­lej­ne­go. Za­wsze ty­ch samych — tych naj­bar­dziej wraż­li­wy­ch.

  To nie wy­glą­da jak agre­sja. To wy­glą­da jak na­tu­ral­na prze­wa­ga kon­ku­ren­cyj­na. Hurt­Pol nie ro­bi nic spek­ta­ku­lar­ne­go. Za­wsze je­st tyl­ko tro­chę lep­szy. Za­wsze do­kład­nie tam, gdzie trze­ba.

  Róż­ni­ca mię­dzy JPK a KSeF je­st do­kład­nie ta­ka, jak mię­dzy oglą­da­niem czy­je­goś bi­lan­su a czy­ta­niem je­go ma­ili ne­go­cja­cyj­ny­ch. JPK mó­wi, co się sta­ło. KSeF mó­wi, dla­cze­go i jak.

  Dla­te­go w du­ży­ch fir­ma­ch KSeF zmie­nia re­gu­ły gry. Tam nie wy­gry­wa się lep­szym chle­bem ani mi­łą ob­słu­gą. Tam wy­gry­wa się ar­ku­szem, ra­ba­tem i ti­min­giem. A KSeF da­je peł­ną ma­pę ty­ch de­cy­zji.

  I dla­te­go pro­ble­mem KSeF nie je­st to, iż obej­mie wię­cej firm. Więk­szo­ść istot­ny­ch firm i tak by­ła już wi­docz­na przez JPK. Pro­ble­mem je­st to, iż ktoś, kto ma do­stęp do ty­ch da­ny­ch, prze­sta­je być uczest­ni­kiem ryn­ku. Za­czy­na być czy­tel­ni­kiem cu­dzej stra­te­gii.

  A ry­nek, w któ­rym jed­na stro­na czy­ta lo­gi dru­giej, nie je­st już ryn­kiem od­kry­wa­nia cen. Je­st ryn­kiem eks­plo­ata­cji in­for­ma­cji.

Grzegorz GPS Świderski
]]>Kanał Blogera GPS]]>
]]>GPS i Przyjaciele]]>
]]>X.GPS65]]>

PS. Ciąg dalszy nastąpi — będą w sumie 4 części:

Tagi: gps65, KSeF, JPK, finanse, gospodarka, podatki, biznes, państwo.

Read Entire Article