Parlament Europejski o aborcji: fundusz „dobrowolny”, ale presja polityczna rośnie

ndie.pl 1 week ago
Zdjęcie: Parlament Europejski o aborcji: fundusz „dobrowolny”, ale presja polityczna rośnie


Parlament Europejski przyjął w grudniu rezolucję wzywającą Komisję Europejską do utworzenia dobrowolnego funduszu solidarnościowego, który miałby ułatwiać kobietom dostęp do aborcji w innych krajach UE, jeżeli w ich państwach obowiązują restrykcyjne przepisy. Dokument jest efektem europejskiej inicjatywy obywatelskiej „Mój głos, mój wybór” i choć formalnie nie zmienia prawa wywołuje poważne pytania o granice kompetencji Unii oraz presję ideologiczną wobec państw członkowskich.

Rezolucja została przyjęta stosunkiem głosów 358 do 202, przy 79 wstrzymujących się. Europosłowie wezwali Komisję Europejską do stworzenia mechanizmu finansowego, który miałby umożliwiać państwom na zasadzie dobrowolności ubieganie się o środki unijne na finansowanie aborcji wykonywanych zgodnie z prawem danego kraju, również dla kobiet z innych państw UE.

„Dobrowolność” na papierze

Zwolennicy inicjatywy, w tym europosłanki Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, przekonują, iż nie jest to ingerencja w prawo krajowe, a jedynie próba „uporządkowania” zjawiska, które ich zdaniem i tak istnieje. Podkreślają, iż mechanizm nie miałby charakteru obowiązkowego, a żadne państwo nie byłoby zmuszane do zmiany swoich przepisów.

Jednocześnie jednak sama rezolucja zawiera wyraźne wezwania do reformy prawa aborcyjnego w krajach, które stosują ochronę życia nienarodzonego. Parlament Europejski powołuje się przy tym na „międzynarodowe standardy praw człowieka”, choć co istotne prawo do aborcji nie jest wprost zapisane ani w traktatach UE, ani w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Z perspektywy państw takich jak Polska czy Malta pojawia się więc pytanie, czy mówimy jeszcze o solidarności, czy już o systemowej presji politycznej i finansowej, mającej w dłuższej perspektywie prowadzić do ujednolicenia wrażliwych kwestii światopoglądowych.

Polska w centrum sporu

Polska, obok Malty, jest wskazywana jako kraj o najbardziej restrykcyjnych przepisach aborcyjnych w Unii Europejskiej. Obowiązujące prawo dopuszcza aborcję wyłącznie w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki oraz gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa.

Europosłanki popierające rezolucję argumentują, iż zakaz nie eliminuje aborcji, ale spycha ją do „szarej strefy” lub za granicę. W debacie przywoływane są dane organizacji pozarządowych, według których dziesiątki tysięcy Polek rocznie korzystają z aborcji farmakologicznej lub wyjeżdżają do zagranicznych klinik, często przy wsparciu zagranicznych fundacji.

Z drugiej strony warto zauważyć, iż są to dane pochodzące od organizacji aktywnie zaangażowanych w promocję liberalizacji prawa aborcyjnego, a nie od instytucji państwowych. Oficjalne statystyki NFZ pokazują zupełnie inną skalę w 2024 roku odnotowano 890 hospitalizacji związanych z legalnym przerwaniem ciąży, a w pierwszej połowie 2025 roku 411 takich przypadków.

Spór o wartości, nie tylko o pieniądze

Rezolucja Parlamentu Europejskiego wpisuje się w szerszy trend ideologiczny, w którym instytucje unijne coraz częściej zabierają głos w sprawach tradycyjnie należących do kompetencji państw narodowych: rodziny, etyki, ochrony życia czy wychowania.

W dokumencie europosłowie wyrazili „zaniepokojenie” rzekomym cofaniem praw kobiet oraz rosnącym sprzeciwem wobec ideologii równości płci. Dla wielu konserwatywnych wyborców jest to sygnał, iż pod hasłami praw człowieka forsowana jest jedna, liberalno-lewicowa wizja świata, często sprzeczna z wartościami chrześcijańskimi i konstytucyjną zasadą ochrony życia.

Nie bez znaczenia jest również fakt, iż inicjatywa „Mój głos, mój wybór”, choć zebrała ponad 1,1 mln podpisów w całej UE, w Polsce uzyskała poparcie niespełna 43 tys. osób. Trudno więc mówić o jednoznacznym społecznym mandacie do zmiany fundamentalnych zasad.

Co dalej?

Komisja Europejska ma czas do marca 2026 roku na przedstawienie propozycji działań w odpowiedzi na rezolucję. Formalnie może to być zarówno projekt legislacyjny, jak i działania o charakterze pozaprawnym, np. programy finansowe.

Dla Polski najważniejsze będzie, czy „dobrowolny” fundusz stanie się w przyszłości narzędziem nacisku politycznego, uzależniania środków unijnych lub dalszego podważania suwerenności w sprawach światopoglądowych. Spór o aborcję w Brukseli pokazuje bowiem jasno, iż nie chodzi wyłącznie o zdrowie czy bezpieczeństwo, ale o głęboki konflikt wartości, którego rozstrzygnięcie coraz częściej próbuje się przenieść z poziomu narodowego na unijny.

Read Entire Article