Nachodźca zamordował młodą dziewczynę. Nie trafi do więzienia

magnapolonia.org 2 hours ago

Gdy latem 2025 roku w Niemczech doszło do brutalnego morderstwa, dokonanego przez irackiego nachodźcę na 16-letniej dziewczynie, wielu było pewnych, iż sprawca otrzyma wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Nie stało się tak, a jego sprawa wywołała szeroką debatę publiczną na temat polityki migracyjnej, odpowiedzialności karnej i funkcjonowania systemu azylowego.

Nachodźca zamordował młodą dziewczynę. Do mordu doszło 11 sierpnia 2025 roku na stacji w Friedland, w kraju związkowym Dolna Saksonia. Dziewczyna, zidentyfikowana w dokumentach jako 16-letnia Ukrainka Liana K., znajdowała się na peronie i rozmawiała przez telefon, kiedy 31-letni obywatel Iraku podszedł do niej i jakby nigdy nic, zepchnął ją wprost pod nadjeżdżający z dużą prędkością pociąg towarowy. Uderzenie było tak silne, iż nastolatka nie miała żadnych szans przeżycia.

Kilka dni temu media poinformowały, iż mężczyzna uniknął kary więzienia ze względu na… orzeczenie o niepoczytalności. To kolejny z setek przykładów tej samej praktyki – imigranci oskarżani o najcięższe przestępstwa, są w Niemczech masowo kierowani do szpitali psychiatrycznych, które pękają w szwach. Co więcej, potem prześladują prawidziwie chorych pacjentów tych zakładów.

Co ciekawe, w pierwszych godzinach po mordzie służby niemieckie traktowały sprawę jako potencjalne nieszczęśliwe zdarzenie. Mężczyzna, który doprowadził do śmierci dziewczyny, wskazał policji miejsce, gdzie leżało ciało, twierdząc, iż „znalazł dziewczynę na torach”. Dzięki temu uniknął zatrzymania. Dopiero po przeprowadzeniu badań kryminalistycznych i wykryciu śladów DNA na ramieniu Liany śledczy uznali, iż doszło do umyślnego przestępstwa.

Okazało się także, iż podejrzany miał od dawna odrzucony wniosek o azyl i wobec niego wydano nakaz deportacji, który jednak nigdy nie został wykonany. Mężczyzna trafił do Niemiec w 2021 roku, najpierw składając wniosek o azyl na Litwie, gdzie twierdził, iż grozi mu tam kara śmierci z powodu swojej orientacji seksualnej, a następnie kontynuował starania o status uchodźcy w Niemczech. Te twierdzenia nie zostały nigdy skutecznie udokumentowane, jednak spowodowały przedłużanie procedur.

W 2024 roku mężczyzna był już karany za niewłaściwe zachowanie wobec kobiety – objęło to niepożądany kontakt fizyczny i narażenie jej na dyskomfort – za co sąd wymierzył mu grzywnę. Kara ta była jednak na tyle niska, iż nie wpłynęła na jego status imigracyjny, a nakaz deportacji przez cały czas nie został zrealizowany.

Istotnym elementem sprawy jest to, iż prokuratura uznała podejrzanego za osobę dotkniętą schizofrenią paranoidalną i w chwili zdarzenia znajdującą się pod wpływem alkoholu. Zgodnie z opiniami biegłych psychiatrycznych, stwierdzono u niego niepoczytalność, co wykluczyło możliwość postawienia mu zarzutów, które mogłyby skutkować wyrokiem więzienia. Zamiast tego mężczyzna został umieszczony w zakładzie psychiatrycznym w Moringen i tam ma odbywać dalsze leczenie.

Decyzja prokuratury i sądu wywołała falę krytyki zarówno w niemieckiej debacie publicznej, jak i wśród polityków. Współprzewodnicząca partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), Alice Weidel, otwarcie skrytykowała wyrok, określając go jako „skandaliczny” i niesprawiedliwy wobec ofiary oraz jej rodziny. Weidel podkreśliła, iż mężczyzna, który był formalnie zobowiązany do opuszczenia Niemiec w momencie popełnienia czynu, nie poniesie realnej odpowiedzialności karnej ani deportacji, a koszty jego leczenia psychiatrycznego poniesie niemiecki podatnik.

Krytycy decyzji podnoszą również szersze kwestie dotyczące funkcjonowania systemu azylowego i kontroli nad osobami objętymi nakazami deportacji. Zwracają uwagę, iż opóźnienia w realizacji nakazów powrotu i stosowanie proceduralnych zatrzymań wobec osób z odrzuconymi wnioskami o azyl mogą prowadzić do sytuacji, w których osoby stwarzające realne zagrożenie pozostają w kraju bez skutecznej kontroli.

Zwolennicy bardziej liberalnej polityki migracyjnej argumentują natomiast, iż system prawny musi uwzględniać złożoność przypadków indywidualnych, a orzeczenia biegłych psychiatrów są najważniejsze dla sprawiedliwego wymiaru kary. Przypadki, w których choroba psychiczna wpływa na zdolność rozumienia i kontrolowania własnych działań, muszą być rozpatrywane w świetle obiektywnych ocen specjalistów, choćby jeżeli ich rezultaty bywają społecznie niepopularne.

Sprawa śmierci Liany K. uwidoczniła zarówno luki systemowe, jak i napięcia społeczne związane z polityką migracyjną w Niemczech. Rodzina ofiary i organizacje społeczne domagają się zmian legislacyjnych, które usprawniłyby procedury deportacyjne i jednocześnie zwiększyłyby ochronę najważniejszych wartości: bezpieczeństwa publicznego i sprawiedliwości dla ofiar przestępstw. Debata ta pozostaje otwarta, a jej wynik może mieć konsekwencje dla kształtu niemieckiego systemu migracyjnego w kolejnych latach.

NASZ KOMENTARZ: Dziwnym trafem, nachodźca, który rzekomo cierpi na wyłaczającą poczytalność schizofrenię, tuż po morderstwie, idealnie odgrywał rolę osoby niepowiązanej ze śmiercią swojej ofiary. W takie absurdy potrafią łykać tylko skrajni lewicowcy.

Polecamy również: Stało się. UE podpisała umowę Mercosur

Read Entire Article