Noc tak niewysłowienie piękna,
W czarną swą suknię przyodziana,
Tkaną tysiącleciami przez wszechświat,
Przyozdobioną blaskiem tysięcy gwiazd,
Na smukłej niewidzialnej swej szyi,
Nosi księżyc złocisty,
Niczym medalion najukochańszy,
Gładząc go swymi z chmur palcami.
Noc wyniosła i dumna,
Niczym z najwyższych sfer dama,
Odkrywając czarny swój szal,
Piękna swego odsłania bezmiar,
A świetliste konstelacyjne gwiazdozbiory,
Na smolistego nieba czerni,
Są niczym na sukni jej wzory,
Wyszywane złotymi nićmi.
Noc taka czarna i tajemnicza,
Zapomnianą piosnkę swą śpiewa,
O prastarych zamierzchłych czasach,
Zapomnianych przez rozmiłowany w zbytkach świat,
O spoczywających w ziemi rycerzach,
Chwalebnych sławnych ich czynach
Opiewanych przez wieki w legendach
Spisanych na zapomnianych kronik kartach.
Noc milcząca i rozmodlona,
Sławi piękno spowitego mrokiem świata,
W czułych najwyszukańszych słowach,
Zatopionych w swych szczerych modlitwach,
A jej niesłyszalne modlitwy,
Dotykają wielkich świata tajemnic,
Ukrytych za zasłoną niepamięci,
Zatopionych w odległej przeszłości.
Noc tak cicha i zadumana,
Od tysiącleci wciąż wpatrzona,
W setek gorejących ognisk blask,
Rozpalanych wciąż przy blasku księżyca,
Widząc zapamiętałe w tańcu dziewczyny,
Z długimi rozpuszczonymi włosami,
Tak chciałaby sama z nimi zatańczyć,
Czasem być tylko jedną z nich.
Noc niekiedy zazdrosna,
Kryjąca w sobie dziewczęce uczucia,
Snując się w rozległych lasach i borach,
Tańczy na rozłożystych drzew koronach,
By bezkresnemu przestworowi nieba
Ukradkiem się przypodobać,
Odbiwszy się w jego niewidzialnych źrenicach,
Na zawsze w myślach jego pozostać.
Noc tak czuła i cierpliwa,
Często w zadumie pogrążona,
W myślach niekiedy swych roztrząsa,
Jak piękny jest otulony mrokiem świat,
Gdy przeszywa niebo spadająca gwiazda,
Spada z źdźbła trawy maleńka mróweczka,
Ćma w płomieniu świecy się spala,
Pająk we własne sieci się zapląta.
Noc roztropna i mądra
Wie gdy nadchodzi jej czas,
Gdy z blaskiem wschodzącego dnia
Winna rozpłynąć się w przestworzach
I kiedy to bladym świtem,
Skrzące gwiazdki na niebie,
Gasną już jedna po drugiej,
Ona także nieśpiesznie gaśnie…


















