W Krakowie zakończyła się zbiórka podpisów pod referendum ws. odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Organizatorzy przekonują, iż udało im się zebrać 130 tys. podpisów, co stanowi ponad dwukrotność wymaganej liczby (58 tys.).
Choć organizatorzy mają czas na zebranie podpisów do końca marca, „gigantyczny sukces” akcji spowodował, iż inicjatywę zakończono już we wtorek 10 marca. Podpisy zostaną oficjalnie złożone w środę 11 marca o godz. 13.30 w krakowskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego.
Organizatorzy od początku zakładali potrzebę złożenia zdecydowanie większej liczby podpisów niż wymagane 58 tys. Ma to związek z podejrzeniami, iż PKW będzie bardzo skrupulatnie liczyć wszystkie dokumenty, uznając ich nieważność z najbardziej błahych powodów.
Żeby wynik referendum był wiążący, zagłosować musi 2/3 biorących udział w wyborze prezydenta czyli 158 555 osób.
Za odwołaniem polityka KO przemawia fatalne zarządzanie miastem, w tym zwiększenie długów zaciągniętych jeszcze przez prezydenta Jacka Majchrowskiego, przyznawanie po linii partyjnej i koleżeńskiej urzędowych stanowisk oraz premii, podwyżki cen biletów MPK, czy uderzanie w powagę urzędu Prezydenta Miasta Krakowa m.in. poprzez wywieszanie biało-czerwonej flagi tańcząc do rytmu wulgarnego utworu.
Krytykę wzbudza również sposób wprowadzenia tzw. Strefy Czystego Transportu na obszarze 60 proc. miasta, wykluczającej komunikacyjnie posiadaczy starszych samochodów i dyskryminującej mieszkańców pod względem stopnia zamożności.
Aleksander Miszalski w odpowiedzi na akcję referendalną zapowiedział m.in. rewizję SCT, odwołał ze stanowiska dyrektora Zarządu Transportu Publicznego Łukasza Franka czy zapewnił o ograniczeniu zmian w cenniku biletów MPK.
Źródło: rmf24.pl / własne PCh24.pl
PR
