Koniec zastępczej wojny między USA a Rosją

myslpolska.info 6 days ago

Opublikowany niedawno istotny dokument władz USA pod nazwą Narodowej Strategii Bezpieczeństwa (NSS) powinien być przez nas potraktowany poważnie.

Wszystkie przedstawione diagnozy oraz cele polityki amerykańskiej stoją często w rażącej sprzeczności zarówno z obowiązującymi w Polsce (bez wyjątku) wierzeniami na temat misji USA w świecie, jak i ocenami oraz wektorami polityki polskiej. Wymieńmy te najważniejsze sprzeczności:

– USA nie uważa Rosji za strategicznego wroga, Rosja nie zagraża Ameryce, nie zmierza do „reaktywowania imperium”,

– celem USA nie jest „pokonanie Rosji” ani jej wykrwawienie w tej wojnie: wręcz odwrotnie – celem USA jest możliwie szybkie zakończenie tej wojny tak aby nie doprowadzić do jej przekształcenia w konflikt między antyrosyjskimi państwami Europy a Rosją,

– wojna Ukrainy z Rosją („nasza wojna”) nie jest już „zastępczą” wojną USA z „imperium zła”, wręcz odwrotnie – Rosja jest ważnym dla USA partnerem w relacjach międzynarodowych (dla nas „odwiecznym wrogiem”, z którym boimy się choćby rozmawiać),

– zdaniem USA Unia Europejska i reprezentujące ją państwa są na generalnym kursie kolizyjnym z USA gdyż: ograniczają możliwość słowa i swobody obywatelskiej, wspierają wielkie migracje, niszczą gospodarki narodowe nadregulacją i Zielonym Ładem, realizując w tym zakresie iście unijną agendę,

– USA nie będzie żandarmem światowym, którego obowiązkiem jest m.in. obrona nas Polaków przed „rosyjską agresją”.

Najważniejsze jest to, iż dokument ten odróżnia (słusznie) Europę jako istotny region od Unii Europejskiej, które en bloc szkodzi państwom tego regionu.

Polscy analitycy, a zwłaszcza wszystkie „proamerykańskie” i „prozachodnie” i „proeuropejskie” siły powinny ten dokument uważnie przeczytać, a najlepiej nauczyć się go na pamięć, bo jak dotąd puszczono mimo uszu amerykańskie diagnozy i deklarowane przez nich cele. Jednak kilkadziesiąt lat zimnowojennej propagandy „Wolnej Europy” i „Głosu Ameryki” pozostawiło trwały ślad w świadomości naszego społeczeństwa. Tamtej Ameryki już dawno nie ma a może jej nigdy nie było. Jesteśmy nie tylko skansenem martwych ocen ale również braku niezrozumienia tych, którym deklarujemy uległość i podporządkowanie. USA nie potraktuje poważnie nawiedzonych rusofobów, którzy w dodatku chcą Amerykanom „otworzyć oczy” na temat Rosji, bo ponoć my mamy na ten temat jakąś tajemniczą wiedzę, której jak dotąd nikt nie posiadł. W dodatku jako jedyni umiemy „pokonać Rosję”, co jakoby zrobiliśmy w 1920 r. walcząc z największym wrogiem Rosji, czyli na wskroś zachodnim bolszewizmem.

Nie dziwmy się, iż dla USA jesteśmy tylko krępującym natrętem, który narzuca się ze swym oddaniem. Rosja nie jest dla USA wrogiem i Ameryka nie ma obowiązku bronić państw tylko dlatego, iż nienawidzą i boją się Rosji. NATO albo nie będzie antyrosyjskie, albo USA „zniebyli” tę organizację. o ile państwa europejskie będą sabotować politykę amerykańską, dostaną po łapach. Jak? niedługo się dowiemy.

Prof. Witold Modzelewski

Myśl Polska, nr 1-2 (4-11.01.2022)

Read Entire Article