„Kiedy państwo, które uważało się za zarodek przyszłej Światowej Republiki Sowieckiej, stało się na powrót Rosją?”, pyta na łamach miesięcznika „Historia Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz.
W ocenie publicysty odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta. Jego zdaniem wcale nie było to w roku 1991, kiedy upadł Związek Sowiecki tylko na przełomie… 1941 i 1942 roku, czyli w czasie największego kryzysu Armii Czerwonej po uderzeniu Hitlera.
„Nieprzebrane, wydawało się, zasoby, przygotowane na podbój Europy wyczerpały się błyskawicznie, trzeba było wykrzesać z niewolników maksimum poświęcenia i energii i sam terror przestał już do tego wystarczać. Oprócz sławnego rozkazu ani kroku w tył i bezlitosnych oddziałów zaporowych sięgnął więc Stalin także po przedrewolucyjną, wielkoruską retorykę i symbolikę, przywrócił choćby dawne carskie stopnie wojskowe. I to zadziałało. Więc potem, po wojnie, tak już zostało”, wyjaśnia RAZ.
Autor „Polactwa” zauważa ponadto, iż po śmierci Stalina w Rosji zaczęła się deeskalacja napięcia i względna liberalizacja w warownym obozie socjalistycznym. „Co ciekawe, najdalej posunąć się w niej gotowy wydawał się, w czasie swych krótkich rządów, kilka mniej od Stalina potworny Beria”, zaznacza.
Ktoś w tym momencie powie: Ale jak to? Przecież i potem miała miejsce ekspansja ZSRS na Kubie, w Angoli, czy w Jemenie. „Ile w tym mąceniu po całym świecie jest imperialnego myślenia rosyjskiego, a ile coraz bardziej schyłkowej wiary w dziejową konieczność wydumaną przez Marksa i rozpisaną na konkretne etapy oraz kaźnie przez Lenina?”, odpowiada pytając Rafał Ziemkiewicz.
Źródło: miesięcznik „Historia Do Rzeczy”
TG