"Iran: Test, którego USA nie mogą sobie pozwolić oblać Dlaczego Iran stał się decydującym testem dla Ameryki"

grazynarebeca5.blogspot.com 2 hours ago

Autorstwa Fiodora Łukjanowa, redaktora naczelnego „Rosji w Sprawach Globalnych”, przewodniczącego Prezydium Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej oraz dyrektora ds. badań Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Wałdaj”.


Rosja w Sprawach Globalnych

RGA na Telegramie

Wojsko amerykańskie rozpoczyna operację Epic Fury przeciwko Iranowi. © Getty Images / US Navy via Getty Images


Wynik wojny z Iranem zadecyduje o możliwościach Ameryki na arenie międzynarodowej w nadchodzących latach. To właśnie sprawia, iż ​​obecny konflikt w Azji Zachodniej ma tak doniosłe znaczenie, wykraczające daleko poza sam region.

Polityka USA wobec Iranu staje się coraz bardziej nieprzewidywalna. Zamiast skupiać się na zmieniającej się retoryce prezydenta, bardziej przydatne jest zbadanie logiki leżącej u podstaw tej konfrontacji. Waszyngton najwyraźniej przekonał sam siebie, iż nadszedł adekwatny moment, aby podjąć zdecydowane działania przeciwko Teheranowi, wykorzystując to, co postrzega jako lukę w jego pojęciu.

Cel, rozpatrywany w oderwaniu od kontekstu, ma w sobie pewną zimną racjonalność. Pojedynczy, dobrze przeprowadzony atak mógłby teoretycznie osiągnąć jednocześnie kilka długofalowych celów: rozwiązać historyczny konflikt ambasady z 1979 roku, usunąć reżim postrzegany jako wrogi wobec Izraela, uzyskać wpływ na najważniejsze zasoby energetyczne i szlaki transportowe oraz osłabić rodzące się projekty integracji euroazjatyckiej. Doradcy najwyraźniej przedstawili to jako rzadką okazję. Prezydent przyjął ten argument.

Ale takie ambicje opierają się na fundamentalnym błędzie w kalkulacjach. Iran to nie Irak w 2003 roku ani Afganistan w 2001 roku. Jego potencjał militarny jest o wiele większy niż potencjał jakiegokolwiek przeciwnika, z którym Stany Zjednoczone mierzyły się bezpośrednio w ostatnich dekadach. To duże, odporne państwo o głębokiej strategii i umiejętności wywoływania poważnych zakłóceń w globalnym handlu i przepływach energii.

Ten ostatni punkt jest kluczowy. Położenie geograficzne Iranu daje mu siłę nacisku, jaką posiada kilka krajów. choćby ograniczona eskalacja może zagrozić szlakom żeglugowym i stabilności gospodarczej daleko poza Bliskim Wschodem, bezpośrednio wpływając na interesy USA i ich sojuszników. Sama ta rzeczywistość komplikuje wszelkie próby szybkiego i zdecydowanego zwycięstwa.

Co więcej, kontekst polityczny znacznie różni się od poprzednich interwencji USA. Obecny pokaz siły, pozbawiony choćby formalnego uzasadnienia, które towarzyszyło wcześniejszym kampaniom, zaniepokoił partnerów Waszyngtonu. Sojusznicy, którzy kiedyś mogli czuć się zmuszeni do wspierania USA, są teraz bardziej niezdecydowani, rozważając ryzyko zaangażowania w obliczu niepewnych rezultatów.

Pierwotne założenie, jak się wydaje, zakładało szybką kapitulację Iranu. Jak miałaby wyglądać ta kapitulacja, nigdy nie było do końca jasne: upadek reżimu, wymuszona uległość na wzór Wenezueli, czy też wynegocjowane porozumienie drastycznie ograniczające władzę Teheranu. W każdym razie przedłużający się konflikt nie był częścią planu.

Teraz, gdy konflikt się przeciąga, pojawia się bardziej fundamentalne pytanie: co adekwatnie stanowi sukces?

Ten dylemat odzwierciedla szerszą zmianę w amerykańskiej polityce zagranicznej. Ameryka przede wszystkim jest często interpretowana jako izolacjonizm lub powściągliwość. W praktyce oznaczało to coś zupełnie innego – dążenie do realizacji celów USA bez odpowiedzialności i, najlepiej, bez kosztów. Podstawowa zasada jest prosta: osiągnąć maksymalne korzyści przy minimalizacji zobowiązań.

Przez pewien czas to podejście wydawało się skuteczne. W pierwszym roku Donald Trump zdołał wywrzeć presję na partnerów, by zaakceptowali amerykańskie warunki, często wykorzystując przytłaczającą siłę ekonomiczną. Strategia ta opiera się jednak na braku znaczącego oporu. Staje się o wiele bardziej niebezpieczna w sytuacji, której nie da się kontrolować.


Stworzenie poważnego kryzysu geopolitycznego i oczekiwanie, iż inni poniosą konsekwencje, podczas gdy Waszyngton czerpie z tego korzyści, to zupełnie inna sprawa. Grozi to destabilizacją nie tylko przeciwników, ale całego systemu, w którym funkcjonują Stany Zjednoczone.


W poprzednich dekadach przywództwo USA było ujmowane w kategoriach liberalnego porządku świata, w którym promowanie amerykańskich interesów przedstawiano jako korzystne dla wszystkich. W tym okresie wyłoniła się koncepcja „życzliwego hegemona”. Światopogląd Trumpa odrzuca tę przesłankę. Zakłada on, iż dobrobyt USA musi odbywać się kosztem innych i iż nadszedł czas, aby odwrócić dawną równowagę.


Ta zmiana niesie ze sobą głębokie implikacje. Hegemon, który nie dąży już do zapewnienia stabilności, musi w większym stopniu polegać na przymusie. Jednak przymus, aby był skuteczny, wymaga wiarygodności. Dominująca potęga musi jasno wykazać, iż potrafi narzucić swoją wolę w razie potrzeby.


Iran stał się testem.


Stany Zjednoczone w istocie same wybrały to wyzwanie. Stawka jest zatem wyjątkowo wysoka. Niepowodzenie w osiągnięciu decydującego wyniku nie byłoby po prostu kolejnym niepowodzeniem, ale podważyłoby zdolność Ameryki do działania jako globalnej potęgi w ramach nowych zasad, które próbuje ustanowić.


To właśnie odróżnia ten konflikt od poprzednich kampanii. Irak i Afganistan zakończyły się bez wyraźnych zwycięstw, ale toczyły się w ramach innego paradygmatu strategicznego. Dzisiejsza konfrontacja ma charakter bardziej otwarty, transakcyjny, bardziej wyraźnie dotyczy projekcji siły i jest mniej ograniczona względami prawnymi lub ideologicznymi.


To sprawia, iż ​​określenie zwycięstwa jest zarówno pilniejsze, jak i trudniejsze. W wojnie z wyboru kryteria sukcesu nie są z góry ustalone. Jednak niektóre rezultaty z pewnością okażą się niewystarczające. Trudno sobie wyobrazić na przykład, aby jakakolwiek operacja mogła zostać uznana za udaną, jeżeli Iran zachowa skuteczną kontrolę nad Cieśniną Ormuz, kluczowym punktem granicznym o globalnym znaczeniu.


Im dłużej konflikt będzie trwał bez jednoznacznego rozwiązania, tym większa będzie presja na Waszyngton. Niejednoznaczność nie jest opcją dla mocarstwa dążącego do redefinicji swojej roli w systemie międzynarodowym.


Wniosek jest jednoznaczny. USA potrzebują teraz zdecydowanego zwycięstwa. Alternatywa, przedłużający się konflikt bez jednoznacznego rozwiązania, podważyłby ich pozycję nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i na całym świecie.


Jednocześnie prawdopodobieństwo osiągnięcia porozumienia w drodze negocjacji jest niskie. Żądania obu stron pozostają zbyt rozbieżne. To sprawia, iż ​​najbardziej prawdopodobną drogą naprzód pozostaje eskalacja.


Ryzyko jest oczywiste. Jednak dla Waszyngtonu koszt porażki może być jeszcze wyższy.


Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany w Rossijskiej Gazecie, a tłumaczenie i redakcję przeprowadził zespół RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/636215-test-us-cannot-afford-to-fail/

Read Entire Article