W "Nieobliczalnym" wytoczeniu Miller twierdzi, iż USA mają prawo przejąć każdy kraj dla jego zasobów
Jesteśmy supermocarstwem i pod prezydenturą Trumpa będziemy się zachowywać jak supermocarstwo'
"Wojownicza" – tak jeden z demokratycznych ustawodawców opisał tyradę wygłoszoną przez czołowego doradcę Białego Domu Stephena Millera w CNN w poniedziałkowy wieczór dotyczącą prawa administracji Trumpa do przejęcia władzy nad Wenezuelą – lub jakimkolwiek innym krajem – jeżeli jest to w interesie USA.
Senatorowi Bernie Sandersowi (I-Vt.) Miller jednak po prostu przedstawiał widzom "bardzo dobrą definicję imperializmu", opisując światopogląd, w którym funkcjonuje administracja, przejmując kontrolę nad Wenezuelą i obserwując inne kraje, w tym Grenlandię, które uważa za możliwe i powinna.
"Na tym polega imperializm" – powiedział Sanders Jake'owi Tapperowi z CNN. "I podejrzewam, iż ludzie na całym świecie mówią: 'Wow, wracamy do miejsca, gdzie byliśmy 100 lat temu, albo 50 lat temu, kiedy wielkie, potężne kraje wykorzystywały biedniejsze kraje dla ich zasobów naturalnych.'"
Senator rozmawiał z Tapperem niedługo po wywiadzie Millera, w którym prowadzący zapytał, czy prezydent Donald Trump poprze przeprowadzenie wyborów w Wenezueli kilka dni po tym, jak wojsko USA zbombardowało kraj i porwało prezydenta Nicolása Maduro oraz jego żonę.
Miller odmówił bezpośredniego odpowiadania się na to pytanie, mówiąc jedynie, iż byłoby "absurdalne i niedorzeczne", gdyby USA mianowały liderkę opozycji wenezuelskiej Maríi Corinę Machado na stanowisko liderki kraju, po czym poprosił Tappera o "głos" i pozwolenie na wyjaśnienie stanowiska Białego Domu w sprawie polityki zagranicznej.
"Stany Zjednoczone używają swoich sił zbrojnych, by bezkompromisowo zabezpieczyć nasze interesy na naszej półkuli" – powiedział Miller. "Jesteśmy supermocarstwem i pod rządami prezydenta Trumpa będziemy się zachowywać jako supermocarstwo. To absurdalne, iż pozwolilibyśmy, by naród z naszego podwórka stał się dostawcą zasobów dla naszych przeciwników, a nie dla nas."
Zamiast "domagać się przeprowadzenia wyborów" w Wenezueli, dodał, iż "przyszłość wolnego świata zależy od tego, by Ameryka mogła się wyróżnić i wyrazić swoje interesy bez przeprosin."
Administracja Trumpa wielokrotnie twierdziła, iż Wenezuela "ukradła" ropę ze Stanów Zjednoczonych. Uważa się, iż kraj ten posiada największe na świecie złoża ropy, a rząd znacjonalizował jego przemysł naftowy w 1976 roku, w tym projekty prowadzone przez amerykańską firmę ExxonMobil. Ostatnie prywatne operacje naftowe zostały znacjonalizowane w 2007 roku przez ówczesnego prezydenta Hugo Chaveza.
Miller przedstawił jedno z najbardziej jednoznacznych wyjaśnień poglądu Białego Domu jak dotąd: iż "suwerenne kraje nie otrzymują suwerenności, jeżeli USA chcą ich zasobów", jak przetłumaczył przedstawiciel Seth Moulton (D-Mass.) w poście w mediach społecznościowych.
Moulton nazwał tyradę Millera "naprawdę niezrównoważoną" i "niepokojącym wglądem w to, jak ta administracja postrzega świat."
Wypowiedzi Millera nastąpiły po podobnie bezpośrednim wypowiedzeniu ambasadora USA Michaela Waltza na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ.
"Nie możecie dalej mieć największych rezerw energii na świecie pod kontrolą przeciwników Stanów Zjednoczonych" – powiedział Waltz.
Opis Millera dotyczący obecnego stanowiska Białego Domu w polityce zagranicznej nastąpił po groźbach Trumpa wobec państw takich jak Kolumbia, Meksyk i Grenlandia, a dalsze komentarze sugerowały, iż administracja może niedługo przejąć kontrolę nad tym ostatnim krajem – mimo iż jest on częścią królestwa Danii, które wraz ze Stanami Zjednoczonym jest członkiem założycielem NATO.
"Grenlandia powinna być częścią Stanów Zjednoczonych," powiedział Miller. "Prezydent był w tej kwestii bardzo jasny. To jest formalne stanowisko rządu USA."
Odrzucił pomysł, iż przejęcie Grenlandii, gdzie mieszka około 56 000 osób, wiązałoby się z operacją wojskową – choć Trump zapowiedział, iż nie wyklucza użycia siły – i powiedział, iż "nikt nie będzie walczył militarnie ze Stanami Zjednoczonymi o przyszłość Grenlandii."
Ogromna wyspa jest strategicznie położona w kole podbiegunowym i posiada w dużej mierze niewykorzystane zasoby rzadkich minerałów ziemnych.
Duńscy i grenlandzcy urzędnicy potępili w tym tygodniu najnowsze groźby Trumpa, a premier Danii, Mette Frederiksen, ostrzegła, iż zgodnie z traktatem NATO "wszystko się skończy", jeżeli USA zaatakują kolejny kraj NATO.
"Społeczność międzynarodowa, jaką znamy, demokratyczne zasady gry, NATO, najsilniejszy sojusz obronny świata – wszystko to upadłoby, gdyby jedno państwo NATO zdecydowało się zaatakować drugie" – powiedziała duńskiemu kanałowi Live News w poniedziałek.
Duński rząd zwołał we wtorek nadzwyczajne posiedzenie Komisji Spraw Zagranicznych, aby omówić "relacje królestwa ze Stanami Zjednoczonymi."
W CNN Sanders zauważył, iż gdy Trump skupia się na kontrolowaniu rezerw ropy w Wenezueli i zasobów na Grenlandii, ludzie w całym kraju prezydenta borykają się z rosnącymi kosztami i niepewnością finansową.
"Może zamiast próbować rządzić Wenezuelą," powiedział Sanders, "prezydent spróbuje lepiej zarządzać Stanami Zjednoczonymi Ameryki.
https://www.commondreams.org/news/stephen-miller-cnn
















