Godzina lotu polskiego F-16 kosztuje średnio 76 859 zł według danych MON przywołanych 1 października 2026 r. Myśliwce regularnie startują podczas rosyjskich ataków na Ukrainę, więc dwugodzinny lot pary maszyn oznacza około 307 tys. zł. To cena gotowości do obrony polskiego nieba.
F-16 pozostaje podstawą dyżurów bojowych
Rosyjskie uderzenia na cele na Ukrainie regularnie uruchamiają polskie procedury obronne. Gdy istnieje ryzyko zbliżenia się dronów lub pocisków manewrujących do granicy Rzeczypospolitej, w powietrze wzbijają się dyżurne myśliwce. To kosztowna operacja, ale bezpieczeństwa nie da się utrzymać samymi komunikatami i mapami.
Podstawowym samolotem używanym dziś do takich zadań jest F-16. Według danych przekazanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej średni koszt godziny lotu tej maszyny wynosi 76 859 zł. Obejmuje on więcej niż paliwo. W rachunku są także obsługa techniczna, części, zużycie resursu i praca zaplecza niezbędnego do utrzymania samolotu w gotowości.
Proste przeliczenie pokazuje skalę wydatku. jeżeli para F-16 spędzi w powietrzu dwie godziny, sam koszt lotu wyniesie około 307 436 zł. Nie jest to rachunek konkretnej misji, bo jej długość i wykorzystane siły zależą od sytuacji. Pokazuje jednak, ile kosztuje państwo każda decyzja o podniesieniu gotowości w realnym zagrożeniu.
FA-50 tańszy, MiG-29 droższy
Porównanie typów samolotów dobrze pokazuje, iż cena nie wynika wyłącznie z nowoczesności konstrukcji. Godzina lotu FA-50GF kosztuje 37 765 zł, MiG-29 aż 101 264 zł, a F-16 wspomniane 76 859 zł. Odpowiedź sekretarza stanu w MON Pawła Bejdy na interpelację nr 7081 potwierdza zaokrąglone poziomy: ponad 37 tys. zł dla FA-50GF, ponad 100 tys. zł dla MiG-29 i ponad 76 tys. zł dla F-16.
FA-50 nie pełni jednak w tej chwili dyżurów bojowych opisywanych przy wschodniej granicy. Maszyna służy przede wszystkim szkoleniu, a jej uzbrojenie wymaga dalszej integracji. Samo porównanie ceny godziny nie wystarcza więc do oceny przydatności samolotu. Liczą się zdolności wykrywania celu, dostępne uzbrojenie, gotowość załogi i możliwość działania w krajowym systemie obrony powietrznej.
Jeszcze droższy będzie F-35. Szacunki przywoływane dla godziny jego lotu mieszczą się w przedziale od 130 do 150 tys. zł. Tych wartości nie należy traktować jak ustalonego polskiego kosztu eksploatacji. F-35 jest dopiero wdrażany, a ograniczoną zdolność do wykonywania zadań bojowych ma osiągnąć w 2027 r.
Wydatki mają sens, gdy budują gotowość
Pytanie o koszt jest uczciwe, bo pieniądze na obronę pochodzą z kieszeni polskiego podatnika. Równie uczciwa musi być odpowiedź: myśliwce kupuje się po to, aby latały. Piloci muszą utrzymywać nawyki, technicy sprawność maszyn, a dowództwo przećwiczone procedury. Według danych przywołanych przez RMF24 roczny nalot pilota wynosi około 180–200 godzin, z czego większość przypada na konieczne szkolenie.
Lot przy realnym alarmie ma większą wartość niż zwykły trening. Załoga działa pod presją czasu, współpracuje z naziemnymi systemami obserwacji i rozpoznaje sytuację blisko granicy. Ataki rakietowe na Ukrainę już uruchamiały polską obronę powietrzną, więc nie mówimy o ćwiczeniu oderwanym od rzeczywistości.
Nie oznacza to zgody na wydawanie pieniędzy bez kontroli. MON powinien ujawniać metodę liczenia kosztów, liczbę nalotów i wnioski z kolejnych alarmów w takim zakresie, w jakim nie narusza to tajemnicy operacyjnej. Polacy mają prawo wiedzieć, czy kosztowny sprzęt jest dostępny, czy procedury działają i czy państwo rozsądnie wykorzystuje każdą godzinę lotu.
Polska nie może oszczędzać na pierwszej reakcji
We wrześniu polskie działania dwukrotnie wspierały samoloty z Czech, a od października przez dwa miesiące gotowość mają wzmacniać szwedzkie Gripeny. Sojusznicza pomoc jest cenna, ale odpowiedzialności za polskie niebo nie wolno przerzucać na innych. Własne lotnictwo, obsługa i rozpoznanie są częścią suwerenności państwa.
Przypadki naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej pokazują, iż zagrożenia ze wschodu nie można sprowadzić do księgowej tabeli. Każdy start kosztuje dziesiątki tysięcy złotych. Brak gotowości mógłby kosztować znacznie więcej: bezpieczeństwo obywateli i wiarygodność państwa, które ma obowiązek strzec własnej granicy.
Źródło: RMF24, odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej na interpelację nr 7081, Business Insider Polska.
Źródło: RMF24


















