Kryzys w partii politycznej przejawia się na wiele sposobów, ale pewne symptomy są modelowe i jednoznacznie wskazują, iż dzieje się źle. Z pewnością do modelowych symptomów należą: osłabienie pozycji lidera partii, wewnętrzne konflikty, załamanie poparcia w badaniach sondażowych, czy krytyka ze strony wyborców popierających ugrupowanie polityczne. Wszystkie te objawy w PiS występują i to w niemałej skali oraz częstotliwości, ale prezes partii się nie poddaje i trwa.
Kryzysy dzielą się na takie, z których da się wyjść i takie, które są początkiem końca, jak to miało miejsce w przypadku niejednej partii, ostatnio Polski 2050. Wydaje się, iż PiS jest za duże, żeby podzielić los Polski 2050, niemniej próby wyjścia z kryzysu bardziej przypominają desperackie ruchy niż przemyślanie działanie. Wielomiesięczny wybór nowego premiera technicznego przebiegał w gęstej atmosferze postępowań dyscyplinarnych, będących skutkiem publicznych połajanek wygłaszanych przez skłóconych przedstawicieli frakcji PiS. Na liście polityków do ewentualnego ukarania pojawiły się duże nazwiska: Mateusz Morawiecki i Patryk Jaki, a w ostatniej chwili prezes Jarosław Kaczyński oszczędził Jacka Kurskiego, co spotkało się z kolejną falą krytyki, tym bardziej, iż listę uzupełniło dwoje innych polityków: Ireneusz Zyska i Mirosława Stachowiak-Różecka, kojarzonych z tak zwanymi „harcerzami”, czyli frakcją Mateusza Morawieckiego.
Po wyborze Przemysława Czarnka na premiera technicznego, sytuacja nieco się uspokoiła i pewnie był to też wynik braku jakichkolwiek konsekwencji dyscyplinarnych dla wymienionych posłów. Gdy się wydawało, iż ten stan rzeczy utrzyma się na dłużej, jak grom z jasnego nieba spadła sensacyjna informacja, przekazana w środę późnym wieczorem na portalu X, przez rzecznika PiS Rafała Bochenka:
Decyzją p. prezesa @OficjalnyJK poseł @KrzSzczucki z dniem dzisiejszym został zawieszony w prawach członka @pisorgpl , a jego sprawa skierowana do Rzecznika Dyscyplinarnego @pisorgpl . pic.twitter.com/oVgnqqwe0z
— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) April 1, 2026
Łatwo zauważyć, iż poseł Krzysztof Szczucki nie był dotąd na liście posłów objętych postępowaniem dyscyplinarnym i w dodatku prezes PiS Jarosław Kaczyński zastosował wobec niego błyskawiczną procedurę, bo najpierw zawiesił i dopiero potem skierował jego sprawę do Rzecznika Dyscyplinarnego. Z jakiego powodu posła Szczuckiego spotkała tak surowa kara? W przestrzeni publicznej dominuje hipoteza, iż chodzi o niezgodne z żelazną linią partii wypowiedzi na temat zaprzysiężenia sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i rzeczywiście jest bardzo prawdopodobne. Poseł Krzysztof Szczucki był jedynym politykiem PiS, który domagał się od Prezydenta RP zaprzysiężenia całej szóstki sędziów, a niesubordynacji w tak poważnej kwestii żadna partia nie wybacza.
Niestety to nie rozwiązuje problemów PiS, bo co oczywiste dla struktur partii i politologów, niekoniecznie jest akceptowalne dla opinii publicznej. Skoro nie zostali ukarani inni posłowie, w tym Jacek Kurski, szkodzący PiS od wielu lat, to niespodziewane zawieszenie dla Krzysztofa Szczuckiego w odbiorze społecznym będzie karą za samodzielne myślenie. W normalnych okolicznościach zawieszenie posła Szczuckiego nie zrobiłoby większego wrażenie, ale w obecnej kondycji PiS, jest to kolejny przejaw kryzysu i przede wszystkim przypomnienie, iż kryzys nie został zażegnany. Nie należy wyciągać z tego wniosku, iż zawieszenie było błędem, po prostu jeżeli nie usuwa się głównych przyczyn kryzysu, to każda tego typu decyzja będzie niczym syrena alarmowa sygnalizująca, iż nic się na lepsze nie zmieniło.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!












![A gdyby śmierci nie było? [o „Trzecim królestwie” Knausgårda]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2025/07/Szablon-rozmiaru-obrazkow-na-strone-2.png)




