W 39. numerze tygodnika „Do Rzeczy” ukazała się rozmowa Ryszarda Gromadzkiego z Witoldem Gadowskim. Publicysta przekonuje, iż po wyborach w 2027 roku bez porozumienia ze środowiskiem Grzegorza Brauna prawica może nie stworzyć większości rządowej, a tytuł wywiadu stawia też tezę, iż z niemiecką AfD można się dogadać.
Arytmetyka prawicy przed wyborami w 2027 roku
Witold Gadowski, pisarz, publicysta, autor kanału Gadowski TV i współzałożyciel Ruchu Obrony Polaków, w rozmowie z Ryszardem Gromadzkim postawił sprawę bez ogródek. Jego zdaniem przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi prawica stanie przed wyborem: albo podejmie rozmowę ze środowiskiem Grzegorza Brauna, albo odda inicjatywę Donaldowi Tuskowi i jego zapleczu. To argument oparty na politycznej arytmetyce, a nie na sympatii.
Udostępniony przez tygodnik fragment nie zawiera prognozy liczby mandatów ani opisu gotowej koalicji. Gadowski mówi o konieczności liczenia głosów i szukania drogi do większości. Ten warunek ma znaczenie. Polska prawica nie może budować planu na 2027 rok z nadziei, iż niewygodni wyborcy i ich reprezentanci po prostu znikną. Musi określić punkty wspólne, granice kompromisu oraz program, za który będzie gotowa odpowiadać przed Polakami.
Polityczna samodzielność środowiska Brauna była widoczna już podczas sporu o jego kandydaturę w wyborach prezydenckich. Ignorowanie tego elektoratu może być wygodne dla partyjnych central, ale nie rozwiązuje problemu większości. Rozmowa nie oznacza kapitulacji. Oznacza sprawdzenie, czy istnieje wspólny mianownik w sprawach suwerenności, gospodarki, rodziny i bezpieczeństwa państwa.
Rozmowa z AfD musi służyć Polsce
Druga teza została wyeksponowana w tytule materiału „Do Rzeczy”: „Z AfD można się dogadać”. W opublikowanej zapowiedzi nie przytoczono jednak rozwinięcia tej części rozmowy, dlatego nie wolno przypisywać Gadowskiemu szczegółowych warunków porozumienia, których źródło nie podaje. Sam kierunek zasługuje na poważną debatę. AfD jest istotnym uczestnikiem niemieckiej polityki, ale każda rozmowa z niemiecką partią musi być oceniana z Warszawy, nie przez pryzmat partyjnych fascynacji.
Dziennik Narodowy zwracał już uwagę, iż wzrost AfD może być dla Polski zarazem szansą i ryzykiem. Zbieżność w krytyce masowej migracji, unijnego centralizmu czy ideologicznej presji nie unieważnia rozbieżnych interesów państw. Niemiecka prawica ma obowiązek zabiegać o interes Niemiec. Polska prawica ma obowiązek pilnować interesu Polski. Tu nie ma miejsca na naiwność.
Tak samo należy czytać propozycje AfD dotyczące policji granicznej i deportacyjnej. o ile niemieckie rozwiązania miałyby przerzucać ciężar polityki migracyjnej na Polskę lub naruszać kompetencje naszych służb, Warszawa powinna powiedzieć jasno: nie. jeżeli jednak kooperacja może wzmacniać kontrolę granic, ograniczać presję Brukseli i służyć bezpieczeństwu Polaków, rozmowa jest rozsądnym narzędziem.
Interes narodowy zamiast politycznych zaklęć
Wypowiedź Gadowskiego dotyka słabości, która od lat ciąży nad prawą stroną sceny politycznej. Zbyt często spór o personalia zastępuje rozmowę o celu. Tym celem powinien być rząd zdolny bronić suwerenności państwa, swobody gospodarczej, rodziny i prawa Polaków do bezpiecznego życia we własnym kraju. Sama suma mandatów nie wystarczy, jeżeli zabraknie wspólnego programu i dyscypliny w jego realizacji.
Stawka jest konkretna. Brak umiejętności rozmowy po prawej stronie może pozostawić władzę obozowi Donalda Tuska po 2027 roku. Bezwarunkowe porozumienie byłoby równie nieodpowiedzialne, bo wyborcy mają prawo znać jego treść i granice. Dojrzała polityka narodowa wymaga liczenia głosów, ale rachunek ma służyć Polsce. To właśnie powinno być miarą rozmów ze środowiskiem Brauna i z AfD.
Źródło: „Do Rzeczy”, rozmowa Ryszarda Gromadzkiego z Witoldem Gadowskim
Źródło: Do Rzeczy

















