Fantazyjne scenariusze w Trybunale Konstytucyjnym

patrzymy.pl 1 day ago

Pierwsza plotka dotycząca zamachu na Trybunał Konstytucyjny poszła w ubiegły piątek, nawiasem mówiąc był to dzień, w którym TK obchodził jubileusz 40-lecia działalności orzeczniczej i od rana w gmachu Trybunału trwały uroczystości. Nie wiadomo kto tę plotkę wypuścił, ale wielu dziennikarzy, w tym zwykle dobrze poinformowana Dorota Gawryluk, wskazywało na źródła rządowe. Do zamachu nie doszło, za to w tym tygodniu scenariusz zamachu został rozbudowany, co więcej strony sporu politycznego zamieniły się rolami.

Największa partia opozycyjna, która ciągle zachowuje wpływy w Trybunale Konstytucyjnym i ma się o co bić, buduje atmosferę grozy i chociaż reakcja została sprowokowana akcją koalicji rządzącej, to więcej tu fantazji niż realnej polityki. Pierwotny plan, ten rządowy, sprowadzał się do asysty Policji, w trakcie wejścia do Trybunału Konstytucyjnego piątki sędziów, od których prezydent Karol Nawrocki nie odebrał ślubowania. Resztę miał załatwić „szeryf” Maciej Berek. Ta reszta, to zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w celu uchylenia immunitetu prezesa Bogdana Święczkowskiego. W drugim kroku Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału miało powołać nowego prezesa i dalej to już z górki. Wszystkie ustawy sądownicze i pozostałe ustawy wprowadzone przez poprzednią władzę i szkodzące obecnej władzy, nowy skład z nowym prezesem uznają za niekonstytucyjne.

Brawurowy plan władzy był powszechnie krytykowany przez elitę środowisk prawnych i prawdopodobnie po to puszczono plotkę, aby sprawdzić reakcję całej opinii publicznej. Wersja wydarzeń przedstawiona przez PiS, bije na głowę wersję rządową. Politycy PiS pełnią dyżury przed TK i podkręcają emocje społeczne wizją wielopoziomowego zamachu stanu. Donald Tusk i Waldemar Żurek nie tylko mają siłą przejąć Trybunał Konstytucyjny, ale przy pomocy „swoich sędziów” całkowicie zlikwidować opozycję. Jednym z głównych zadań Trybunału Konstytucyjnego ma być podważenie prerogatyw prezydenckich i samego wyboru prezydenta, co już raz przerabialiśmy przed zaprzysiężeniem prezydenta Karola Nawrockiego. Trybunał w scenariuszu PiS będzie też dożył do uznania partii opozycyjnych za nielegalne.

Mając w pamięci, iż Donald Tusk i jego ludzie siłowo przeprowadzili trzy operacje, w: TVP, Prokuraturze Krajowej i Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, całkowicie nie da się odmówić podstaw do snucia tak dramatycznych i czarnych wizji, ale na szczęście jeszcze jest coś takiego, jak realizm polityczny. Gdyby choćby udało się ten odrealniony plan zrealizować, to konsekwencje dla Donalda Tuska i całej koalicji rządzącej byłby fatalne. Skoro kandydatura Macieja Berka nie spodobała się establishmentowi, z uwagi na jej polityczny charakter, to takie działania, stricte siłowe, musiałby wywołać gigantyczną burzę. Doświadczenie i historia uczą, iż Polacy wyjątkowo surowo oceniają władzę, która sięga po środki siłowe i choć od rewolucji w klasycznym wydaniu raczej by nie doszło, to już przy urnach ekipa rządząca odebrałaby wyjątkowo bolesny rachunek.

Prezydenta Karola Nawrockiego poparło ponad 10 milionów Polaków i po roku od wyborów, to poparcie nie spadło, choćby w rządowej pracowni CBOS. Powtórzone wybory prezydenckie to więcej niż pewne zwycięstwo obecnego prezydenta i to w pierwszej turze. Inaczej wygląda to w przypadku PiS, które płaci wysoką cenę za cały szereg błędów i trupów, jakie wciąż wypadają z szafy, ale czym innym jest polityczne albo prawne rozliczenie, a czym innym skasowanie partii przez podległy władzy Trybunał Konstytucyjny. PiS w takich warunkach mógłby liczyć na poparcie, co najmniej na poziomie wyniku z 2023 roku. Wszystkie przedstawione konsekwencje nie są żadnym odkryciem, a już na pewno tak doświadczony polityk, jak Donald Tusk doskonale wie, iż to czyste szaleństwo, dlatego nic podobnego się nie wydarzy.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Read Entire Article