Diabeł nie jest głupcem, ale jego dworzanie to i owszem

niepoprawni.pl 5 hours ago

Od czasu mojej młodości nie minęło jeszcze 100 lat, a gdyby ktoś wrócił do życia po 40-50 latach nieobecności nie potrafiłby się odnaleźć w świecie dzisiejszym. Nie tylko z racji postępu w technice. Postęp, to w ogóle słowo dziwne i jeszcze dziwniejsze mające znaczenia. Coraz częściej kojarzy się on ze zmianami, których ani sensu ani celu człowiek nie rozumie, a kryje się z tym, gdyż zostanie zakrzyczany przez mniejszość, w tym media, ale jakże krzykliwą. To, co tamci nazywają postępem kojarzy się już dziś niemalże wyłącznie z odrzuceniem choćby najoczywistszych norm i zasad, byle było inaczej, byle człowiek mógł sobie przypisać atrybuty Stwórcy, nie wymawiając choćby tego słowa. Taki modus procedendi w tej chwili może nosić określenia całkowicie bezsensowne, tyle, iż dane ogółowi do wierzenia. Człowiek, który rezygnując z własnej rozumności się temu poddaje staje się – proszę wybaczyć szczerość – dworzaninem diabła, który mu zastępuje jego rozumność, swoim planem działania. Już w Starym Testamencie zjawisko to na tyle było odczuwalne, iż w psalmie 53 czytamy: Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga». Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają, nie ma takiego, co dobrze czyni. Niech nie czuje się obrażony ateista, gdyż to o nim tu mowa. Ateizm jest sposobem na życie, a nie konstatacją istniejącej rzeczywistości. Ta podpowiada zgoła coś innego. Mogę mówić: wierzę, iż Bóg istnieje, ponieważ bez Niego nie mogę pojąc istoty tego świata, którego cząstką jestem. Mogę też mówić: wątpię czy Bóg istnieje, ponieważ nie dostrzegam Jego śladów w świecie. To postawa agnostyka, ale w pełni rozumna, w przeciwieństwie do postawy ateisty, budującego apodyktyczny sąd bez jakiejkolwiek podstawy obiektywnej,.

przeciwieństwie do wymienionych wyżej stanowisk „w sprawie Boga”, mamy dziś zjawisko usuwanie Go z pola widzenia, podobnie zresztą jak fundamentu, na którym ma się podobno opierać demokracja parlamentarna, czyli praworządność. Biurokraci znaleźli lepszy sposób – rozporządzenie dające im władzę absolutną. Czyli powrót do totalitaryzmu. Nadaje się dekretowi walor Objawienia, czyli wymóg wiary a priori (bez szukania uzasadnienia). Mistrzem takiego rozumienia władzy jest niejaki Żurek, a beneficjentem niejaki Tusk. Ponieważ chcę aprioryczności uniknąć, dlatego sięgnę do tego co najbliżej. Minister Gawkowski właśnie podpisał zmiany. Opozycja mówi o rewolucji tylnymi drzwiami. Jakie to zmiany? Obecne formularze aktów stanu cywilnego zawierają rubryki „kobieta" i „mężczyzna", co technicznie blokuje wpisanie małżeństwa dwóch osób tej samej płci. Po zmianach pojawią się określenia „pierwszy małżonek" i „drugi małżonek", a sekcje dotyczące rodziców zostaną zaktualizowane analogicznie, np. „ojciec pierwszego małżonka", „matka drugiego małżonka”

Wicepremier i minister cyfryzacji albo udaje głupiego, albo uważa obywateli za głupców, bo pisze: iż to wyłącznie techniczne dostosowanie do wyroku TSUE z 25 listopada 2025 roku, a nie zmiana definicji małżeństwa w polskim prawie. „Wyrok TSUE to nie kwestia ideologii”, to obowiązek prawny, którego Polska musi przestrzegać”. Przede wszystkim zatem co ma TSUE do czynienia z naszym porządkiem prawnym stanu cywilnego? To czysto wewnętrzna sprawa Polski. Konstytucja RP wyraźnie określa status małżeństwa i małżonków, a żaden trybunał europejski nie ma prawa naruszać polskiej Konstytucji. jeżeli Gawłowski jest innego zdania, to dlatego, iż należy do rządu. który tę Konstytucję targa odkąd podjął się likwidacji Polski na rzecz tego, co zastąpi Unię, kiedy ta wreszcie całkowicie wyzionie ducha. Jeszcze bardziej oburza stwierdzenie, iż „Wyrok TSUE to nie kwestia ideologii”. Bo jest to otwarcie furtki dla destrukcji rodziny i zielone światło dla oddania dzieci na łup tzw. małżeństw jednopłciowych. Gawkowski, a prawdopodobnie i sędziowie TSUE nie pamiętają hitlerowskiego Lebensbornu, gdzie nordyckie dziewczęta pokrywane przez nordyckich esesmanów rodziły dzieci poddawane następnie „wychowaniu” nazistowskiemu. Ta hodowla potrzebna była wtedy jako uzupełnienie strat ponoszonych na frontach i jako produkcja nowego poganina, a jaką traumę sprowadzała na te biedne dzieci, to trudno opisać. Słusznie mówi Mateusz Morawiecki o: bezwstydnej, bezczelnej ingerencji w porządek prawa rodzinnego państw członkowskich". Zabójczy dla Europy, a koło ratunkowe dla Niemiec układ z Mercosur, to nic w porównaniu z uzurpacją Trybunału Europejskiego, który poważył się sankcjonować haniebną „przebudowę” porządku naturalnego, gdzie każdy byt żyjący poddany jest prawu przetrwania opartemu na dwóch pierwiastkach: męskim i żeńskim. Można to uznać za dzieło Stwórcy, albo natury, ale nie wolno dezawuować oczywistego faktu, choćby jeżeli człowiek zboczony domaga się tego dla swojej wygody. Tylko skończony dureń się na to godzi. jeżeli w tym statusie jawi się 17 państw Europy, to świadczy to tylko o jednym, iż Europa się kończy.

Czy trzeba bez końca podstarzać, iż TSUE nie posiada kompetencji do ingerowania w konstytucyjnie zdefiniowany model małżeństwa w państwach członkowskich. Kompetencje Unii w obszarze prawa rodzinnego nie zostały jej przekazane w traktatach, a polityka prorodzinna i status małżeństwa pozostają domeną państw narodowych?

Pakt o relokacji, Mercosur, zielony ład i narzucane Europie coraz głupsze wypociny biurokratów europejskich, ich dążenie do wygaszenia Europy, od wieków budowanego porządku opartego na prawie Boskim, pozytywnym, zdrowym rozsądku i doświadczeniu, to podkładanie miny, która już nie wytrzymuje nacisku grożącego wybuchem. Dlatego pytanie tak przerażające wielu: czy warto trwać w tym rozpadającym się gmachu, jakim dziś jest Europa obezwładniana przez Unię?. Nie bądźmy dworzanami diabła. Nie przykładajmy ręki do burzenia tego na czym świat stoi. Świat, którego nie zbudowali ani lewacy, ani libertyni. W Bogu nadzieja, iż w końcu go nie zniszczą, ale zamętu i wszelkiego brudu w nim nie zabraknie. Obrazki tego mamy dziś na naszych ulicach, w mediach, choćby w szkole, gdzie dobry start, a nie deprawacja winna być darem dla najmłodszych. Na początek pozostańmy kobietą i mężczyzną, rodziną, czyli instytucją rzeczywiście rodzicielską. Po prostu pozostańmy sobą.

Read Entire Article