Dajcie im mówić i nic nie robić, a sami się wykończą

patrzymy.pl 15 hours ago

„Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą”, to jeden z wielu apokryfów, inaczej fałszywych cytatów, który przypisano Otto von Bismarckowi, ale nie ustalenie autora, tylko sens tych słów ma największe znaczenie. Sens jest taki, iż prawie każda partia i tym bardziej koalicja rządząca, wcześniej niż później zaczyna walczyć sama ze sobą i nie jest to polska specyfika, ale uniwersalne zjawisko przypisane do polityki pod każdą szerokością i długością geograficzną. Z tej ogólnej reguły można wydobyć kilka wariantów i jeden z nich idealnie będzie pasował do Konfederacji.

Partia Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka otrzymała wielki prezent w postaci katastrofalnej serii błędów i wypaczeń konkurencyjnego PiS. Jeszcze w 2023 roku, w wyniku własnych błędów i przedwczesnym zachłyśnięciem sondażowymi prognozami, Konfederacja ledwie prześliznęła się przez próg wyborczy. Dwa lata później, wbrew pozorom, doszło do małej powtórki, bo chociaż Sławomir Mentzen uzyskał 14 proc. poparcia w wyborach prezydenckich, to jego buńczuczne aspiracje i zapowiedzi były zupełnie inne: „Jako jedyny kandydat mam szansę pokonać Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze wyborów”. Wynik okazał się daleki od wieszczonej w sondażach „mijanki” z Karolem Nawrockim i ponownie zdecydowały o tym błędy lidera Konfederacji.

Wypowiedzi dotyczące bezwzględnego zakazu aborcji i płatnych studiów, połączone z ostrym atakiem na Karola Nawrockiego przy „aferze z kawalarką”, niekoniecznie zamknęły drogę do drugiej tury, bo to zawsze było abstrakcją, ale na pewno wpłynęły na wynik poniżej oczekiwań. Minął kolejny rok, problemy w PiS się nasiliły i doszły nowe, ale Konfederacja przez cały czas drepcze w miejscu, a w ostatnim czasie choćby zalicza spadki poniżej prezydenckiego wyniku Sławomira Mentzena. Z jakiego powodu „prawdziwa prawica” i „alternatywa dla duopolu POPiS” nie potrafi przebić się przez szklany sufit, pomimo wybitnie sprzyjających okoliczności? Kilka z nich już padło, wiele innych można dorzucić, ale całość idealnie wpisuje się w parafrazę apokryfu przypisanego Bismarckowi: „Dajcie im mówić i nic nie robić, a sami się wykończą”.

Wygodne ustawienie się po stronie opozycji, co zwalnia z wszelkiej odpowiedzialności i nie pozwala zweryfikować politycznej sprawczości, to gra dobra na krótką metę. Tymczasem Konfederacja w roli recenzenta występuje od 6 lat i przez drugą sejmową kadencję. Cała aktywność liderów i aktywistów tej formacji, to nieustanne „tokowanie” w mediach społecznościowych i tradycyjnych, a gdy się tokuje to przez nieuwagę można powiedzieć prawdę. Ostatnie dwa tygodnie można nazwać tygodniami prawdy o Konfederacji. Najpierw próbowali zagadać kompromitację z rejestracją kandydata na prezydenta Krakowa, co się w ogóle nie udało, dlatego zaczęły się wzajemne oskarżenia w ramach frakcji: Nowa Nadzieja i Narodowcy. Później Krzysztof Bosak powielił zaskakującą deklarację rzecznika Konfederacji Wojciecha Machulskiego, dotyczącą ewentualnej koalicji z partią Donalda Tuska.

Ten sam Krzysztof Bosak „dołożył do pieca”, gdy oświadczył, iż prezydent Karol Nawrocki nie ma prawa weryfikować decyzji Sejmu i powinien odebrać ślubowanie od Macieja Berka. Po tej wypowiedzi Bosak zebrał potężną krytykę i musiał się ze swoich słów wycofać, ale w tym samym dniu Sławomir Mentzen udzielił wywiadu Bogdanowi Rymanowskiemu. Z tego wywiadu dowiedzieliśmy się, iż niedoszły kandydat na prezydenta Krakowa Bartosz Bocheńczak i jego współpracownicy to frajerzy, a Narodowcy są hipokrytami i sabotażystami, bo dostarczyli tylko 18 podpisów. Dalej było jeszcze ciekawiej i usłyszeliśmy, iż Donald Tusk wygra drugą kadencję albo powstanie rząd mniejszościowy, co w ustach lidera „prawdziwej prawicy” brzmi więcej niż kuriozalnie. Partia, która chce tylko gadać i nic nie robić, a gdy już robi, to się kompromituje, „wykończy się sama”.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Read Entire Article