Autor: Igbal Guliyev, dziekan Wydziału Ekonomii Finansowej Uniwersytetu MGIMO, doktor nauk ekonomicznych i profesor

W obliczu narastających turbulencji geopolitycznych i zaostrzającej się konkurencji o strategiczne zasoby, Arktyka staje się kluczowym teatrem globalnej rywalizacji. Polityka energetyczna we współczesnym świecie jest centralnym elementem strategii krajowej i międzynarodowej. W ostatnich tygodniach Grenlandia ponownie znalazła się w centrum uwagi międzynarodowych mediów. Donald Trump, po powrocie do Białego Domu, nie tylko powrócił do dawnej idei „zakupu” wyspy – mówi teraz o „pełnym i nieograniczonym dostępie”, płatnościach w wysokości miliona dolarów dla wszystkich mieszkańca, a choćby planach aneksji.
Przyjrzyjmy się, dlaczego to lodowe terytorium stało się tak gorące.
Z geologicznego punktu widzenia zasoby Grenlandii można ocenić jako znaczące, ale pod względem ekonomicznym wciąż trudno je pozyskać. Grenlandia to bogata w zasoby, ale słabo rozwinięta arktyczna wyspa z udokumentowanymi złożami złota i szeregu metali, domniemanym, ale niewykorzystanym potencjałem ropy naftowej i gazu oraz poważnymi ograniczeniami środowiskowymi, infrastrukturalnymi i politycznymi utrudniającymi rozwój gospodarczy. Dyskusja na temat Grenlandii ma swoje korzenie w długoterminowych zmianach w światowej gospodarce i bezpieczeństwie. Po oświadczeniach Trumpa i odpowiedziach władz lokalnych, dyskusja przeniosła się na kwestie praktyczne: kto dokładnie uzyska dostęp do tych zasobów i jak wpłynie to na równowagę w Arktyce?
Na początku 2026 roku Grenlandia ugruntowała swoją pozycję centralnego wskaźnika globalnych przemian geopolitycznych i geoekonomicznych, gdzie interesy wielkich mocarstw, wyzwania klimatyczne i walka o kontrolę nad kluczowymi zasobami krzyżują się w obliczu przyspieszonego topnienia lodu arktycznego. Według szacunków USA (jeszcze 20 lat temu), pod lodowcami i szelfami kontynentalnymi kryje się choćby 30 miliardów baryłek ropy naftowej, pomimo trzech dekad poszukiwań prowadzonych przez duże firmy, takie jak Chevron, ENI i Shell, które nie przyniosły żadnych komercyjnych odkryć. W 2021 roku wprowadzono moratorium na nowe licencje z powodu obaw o zmiany klimatu. Basen Jameson Land obejmuje projekty o potencjalnych rezerwach rzędu czterech miliardów baryłek. Problemem jest brak infrastruktury i konieczność stosowania zabezpieczeń przed wyciekami, szacowanych na miliardy dolarów.
Pomimo bogatych zasobów mineralnych Grenlandii, od II wojny światowej otwarto tylko dziewięć czynnych kopalń. w tej chwili działają tylko dwie: kopalnia anortozytu w White Mountain i niewielka, wysokojakościowa kopalnia złota Nalunaq.
Wydobycie metali ziem rzadkich nie jest w tej chwili prowadzone. Słaba infrastruktura transportowa i energetyczna utrudnia rozwój. Wydobycie metali ziem rzadkich na dużą skalę w Grenlandii wymaga znacznych inwestycji w stworzenie odpowiednich warunków.
Stawka dla globalnych mocarstw
Chiny nie posiadają terytorium arktycznego, ale aktywnie rozwijają swoją obecność gospodarczą za pośrednictwem australijskiej firmy Greenland Minerals, która planuje wydobycie pierwiastków ziem rzadkich ze złoża Kvanefjeld na południu wyspy. Chiny są gotowe inwestować w infrastrukturę Grenlandii, aby wspierać swoje projekty górnicze i plany dotyczące Arktyki. Jednak jak dotąd nie zrealizowano żadnych dużych projektów. W 2018 roku chińska firma budowlana wzięła udział w przetargu na budowę i rozbudowę lotnisk w stolicy Grenlandii, Nuuk, a także w miastach Ilulissat i Qaqortoq. Koszt projektu oszacowano na prawie 550 milionów dolarów. To rozgniewało Stany Zjednoczone i Danię. Sekretarz Obrony USA James Mattis wezwał rząd duński do interwencji, aby uniemożliwić Chinom zdobycie przyczółka w regionie. Dania wycofała się z przetargu i sama sfinansowała modernizację lotniska, aby uniemożliwić Chinom udział w przetargu. Chociaż Dania interweniowała ze względów bezpieczeństwa, pragnienie Grenlandczyków, aby uzyskać niezależność gospodarczą, może skłonić ich do akceptacji zagranicznych inwestycji z Chin.
Rosja, która kontroluje Północny Szlak Morski, uważa wzmocnienie pozycji USA na Grenlandii za zagrożenie dla swoich interesów w Arktyce, zwłaszcza w kontekście współpracy z Chinami w zakresie rozwoju Oceanu Arktycznego.
Grenlandia ma strategiczne znaczenie, ponieważ zawiera wszelkiego rodzaju metale ziem rzadkich, w tym neodym i dysproz, niezbędne do produkcji silnych magnesów w pojazdach elektrycznych i turbinach wiatrowych. Zawiera również terb, który zwiększa odporność magnesów na ciepło, oraz prazeodym, który poprawia ich adekwatności magnetyczne.
Konkurencja o najważniejsze minerały rośnie, ponieważ kraje dążą do zmniejszenia swojej zależności od dostawców. To napędza zainteresowanie złożami w odległych regionach, gdzie wydobycie było wcześniej nieopłacalne ze względu na trudne warunki. Arktyka to jeden z takich regionów, w którym zmiany klimatu i geopolityka wpływają na zasoby ziem rzadkich Grenlandii i jej strategiczne położenie.
Przemysł wydobywczy zwykle koncentruje się na dostępnych złożach o dobrych wskaźnikach technologicznych. Jednak problemy z dostawami wymusiły ponowne rozważenie projektów oferujących korzyści z dywersyfikacji, choćby jeżeli są one droższe. Rządy i firmy oceniają w tej chwili projekty wydobywcze nie tylko pod kątem korzyści ekonomicznych, ale także bezpieczeństwa strategicznego.
Grenlandia znalazła się w centrum uwagi z powodu zimnej wojny o Arktykę. Dania uzyskała suwerenność nad wyspą w 1933 roku, uzyskała autonomię w 1979 roku, a w 2009 roku przekazała kontrolę nad jej zasobami władzom lokalnym. Polityka zagraniczna i obronność pozostały jednak pod kontrolą Kopenhagi.
Trump oświadczył, iż USA potrzebują Grenlandii ze względów bezpieczeństwa narodowego. Jego współpracownicy zasugerowali, iż Stany Zjednoczone mogłyby przejąć terytorium Danii w celu ochrony swoich interesów. Podkreśla to pogląd administracji Trumpa na bezpieczeństwo zasobów jako kwestię o znaczeniu narodowym. Grenlandia zawiera rudę żelaza, grafit, wolfram, pallad, wanad, cynk, złoto, uran, miedź i ropę naftową. Jednak pierwiastki ziem rzadkich przyciągają największą uwagę. Stany Zjednoczone obawiają się dostaw pierwiastków ziem rzadkich dla przemysłu obronnego i komercyjnego. W 2024 roku Stany Zjednoczone zaostrzyły sytuację. Donald Trump oświadczył, iż „konieczność amerykańskiej kontroli nad Grenlandią jest kluczowym elementem amerykańskiej obrony”, a choćby zagroził przejęciem jej przez wojsko, co wywołało niepokój w Europie. Kraje UE, takie jak Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy, podkreśliły, iż Grenlandia należy do jej mieszkańców i rozpoczęły dyskusje na temat wzmocnienia obecności wojskowej w Arktyce. W 2025 roku Chiny wprowadziły kontrolę eksportu niektórych pierwiastków ziem rzadkich, co doprowadziło do zakłóceń w dostawach i wstrzymania produkcji u zachodnich producentów samochodów. Trump podjął kroki w celu rozwiązania tych problemów, takie jak partnerstwo z amerykańską firmą MP Materials oraz umowy z Arabią Saudyjską, Japonią i Australią w sprawie rozwoju złóż poza Chinami.
UE długo milczała, ale w 2023 roku podpisała umowę o współpracy z Grenlandią i przyznała fundusze na kopalnię molibdenu Malmbjerg. Jak zauważył były duński minister spraw zagranicznych, Europa ryzykuje utratę swojej szansy i oddanie kontroli nad strategicznymi zasobami Stanom Zjednoczonym i Chinom.
Bogactwo Grenlandii tkwi nie tylko w złocie, ropie naftowej i pierwiastkach ziem rzadkich, ale także w jej arktycznym położeniu i politycznej sprawczości. Grenlandczycy nie wyprzedadzą swojej tożsamości, choćby za astronomiczne sumy – mierzą swoje bogactwo nie baryłkami ropy, ale suwerennością, zrównoważonym rozwojem środowiska i więzią z europejskimi wartościami. Należy pamiętać: pytanie nie brzmi, czy Grenlandia jest bogata. Dostęp do bogactw Arktyki jest utrudniony ze względu na krótki sezon wiertniczy oraz brak dróg, portów i rurociągów. najważniejsze jest to, kto i jak gwałtownie będzie rozwijał swoje zasoby w obliczu zmian klimatu i konkurencji geopolitycznej.
Od tego zależy nie tylko przyszłość wyspy, ale także równowaga sił w Arktyce, która nie jest już zaściankiem, ale polem walki o wpływy. Grenlandia pokazuje światu, iż w XXI wieku największym bogactwem nie są zasoby lodu, ale zdolność do samodzielnego decydowania o własnym losie.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył, iż porozumienie osiągnięte z prezydentem USA Donaldem Trumpem w sprawie Grenlandii będzie wymagało od sojuszników wzmocnienia bezpieczeństwa Arktyki. „Nie mam wątpliwości, iż możemy to zrobić dość szybko. Oczywiście, mam nadzieję, iż w 2026 roku, a choćby na początku 2026 roku” – powiedział w wywiadzie dla agencji Reuters.
Wspomniane porozumienie ramowe zostało omówione przez Rutte'a z Trumpem 21 stycznia przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Według doniesień medialnych przewiduje się, iż Dania zachowa suwerenność nad Grenlandią, ale Stany Zjednoczone będą mogły budować bazy wojskowe na wyspie z prawem własności. Władze Danii twierdzą, iż sekretarz generalny NATO nie miał uprawnień do prowadzenia takich negocjacji.
Proces zmiany statusu Grenlandii w połowie XX wieku stał się jednym z najbardziej ilustratywnych przykładów, jak małe państwo zdołało wykorzystać międzynarodowe mechanizmy prawne i okoliczności geopolityczne, aby utrzymać kontrolę nad terytorium formalnie uznawanym za kolonię.
Grenlandia w 2026 roku potwierdza trend: małe terytoria surowcowe stają się areną „neokolonializmu surowcowego”, gdzie USA, za pośrednictwem Trumpa, narzucają kontrolę hybrydową, UE pozostaje w tyle, a Rosja i Chiny reagują symetrycznie. Suwerenność małych podmiotów jest podatna na wpływy klimatu i minerałów, co czyni Arktykę nowym biegunem wielobiegunowości. Potencjał energetyczny Grenlandii – od węglowodorów po pierwiastki ziem rzadkich – pozostaje bardziej strategicznym atutem niż bezpośrednim motorem napędowym gospodarki ze względu na bariery technologiczne, środowiskowe i polityczne, wymagające wielomiliardowych inwestycji i współpracy międzynarodowej.
W związku z topnieniem lodu arktycznego i eskalacją dyplomacji surowcowej, wyspa może stać się katalizatorem nowej arktycznej zimnej wojny, w której priorytet przesunie się z ropy naftowej na minerały w celu dekarbonizacji. Perspektywy zależą od równowagi między niepodległością Grenlandii, zobowiązaniami sojuszniczymi Danii a globalnymi normami zrównoważonego rozwoju. Realistycznym scenariuszem jest partnerstwo z Zachodem w celu stopniowego wydobycia w perspektywie średnioterminowej, z ryzykiem eskalacji, jeżeli presja Trumpa przekształci się w przymus.
Ostatecznie Grenlandia ilustruje paradoks współczesnej geoekonomii: zasoby ukryte pod lodem zagrażają nie tylko klimatowi, ale także zawiązanym sojuszom, co wymaga od globalnych decydentów strategicznego przewidywania w imię wspólnego bezpieczeństwa.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/632221-greenland-riches-trump-wants/

















