
Jak powstaje Ego? Tak samo jak galaktyki
Dlaczego ludzie halucynują o sobie — i czemu to wcale nie jest dziwne
Spójrz na obraz Wszechświata: kłęby materii, jasne centra, puste przestrzenie pomiędzy. Galaktyki nie są rozrzucone losowo. Tworzą się tam, gdzie coś lekko się zagęściło — i to wystarczyło, żeby ruszył cały proces.
Teraz pytanie prowokacyjne, ale uczciwe:
A jeżeli Ego człowieka powstaje dokładnie w ten sam sposób?
Nie jako „wada charakteru”.
Nie jako „zła decyzja”.
Tylko jako naturalna struktura, która krystalizuje się we właściwym polu.
1. Wszechświat nie planował galaktyk
Na początku wszystko było niemal jednorodne. Trochę więcej materii tu, trochę mniej tam. Różnice minimalne. Ale tam, gdzie było odrobinę gęściej, grawitacja zaczęła działać silniej.
I stało się coś kluczowego:
więcej materii → silniejsza grawitacja
silniejsza grawitacja → jeszcze więcej materii
To się nazywa dodatnie sprzężenie zwrotne.
Tak rodzą się gwiazdy i galaktyki.
Nie dlatego, iż Wszechświat „chciał struktur”.
Tylko dlatego, iż pole na to pozwoliło.
2. Człowiek też nie planuje Ego
Człowiek nie rodzi się z Ego. Na początku jest:
reakcja,
emocja,
impuls,
potrzeba.
Ego zaczyna się pojawiać dopiero wtedy, gdy w życiu pojawiają się powtarzalne komunikaty:
„jaki jesteś”,
„kim powinieneś być”,
„co znaczy sukces”,
„na co zasługujesz”.
To tworzy pole komunikacyjne.
I dokładnie tak jak w kosmosie — w tym polu zaczynają się tworzyć zagęszczenia.
3. Media, relacje i narracje jako grawitacja
Każde powtórzenie działa jak grawitacja:
lajki,
status,
porównania,
role społeczne,
opowieści o sobie („ja taki jestem”).
Im częściej dana narracja wraca, tym:
staje się cięższa,
trudniejsza do ruszenia,
bardziej „naturalna”.
W pewnym momencie powstaje centrum:
„To jestem ja.”
Tak rodzi się Ego — jako lokalne minimum energii poznawczej.
Najłatwiej jest myśleć w sposób, który już znamy.
4. Dlaczego Ego halucynuje?
Tu dochodzimy do najważniejszego punktu.
Kiedy galaktyka już istnieje, wszystko w pobliżu zaczyna na nią spadać.
Grawitacja nie pyta, czy to „dobry kierunek”.
Ego działa tak samo:
nowe fakty są przyciągane i reinterpretowane,
sprzeczne dane są odpychane,
rzeczywistość zaczyna się „naginać”.
To nie jest złośliwość.
To fizyka informacji.
Dlatego ktoś może:
przeceniać swoje możliwości,
ignorować sygnały ostrzegawcze,
wierzyć w narrację, która już nie pasuje do realiów.
Nie dlatego, iż „jest głupi”.
Tylko dlatego, iż jego Ego stało się zbyt głębokim atraktorem.
5. Kiedy struktura staje się problemem
Galaktyki też mają swoje limity.
Jeśli zagęszczenie jest zbyt duże — struktura zapada się w czarną dziurę.
Z Ego jest podobnie:
im bardziej sztywna tożsamość,
im mniej korekty z rzeczywistości,
im więcej energii idzie w jej obronę,
tym większe ryzyko oderwania od faktów.
Halucynacja nie jest błędem jednostki.
Jest kosztem utrzymania zbyt stabilnej struktury.
6. Najważniejszy wniosek
Ego nie jest iluzją.
Ale nie jest też prawdą.
Jest strukturą.
Taką samą jak:
gwiazda,
wir,
galaktyka.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy zapominamy, że:
struktury są tymczasowe,
pola się zmieniają,
a stabilność nie jest tym samym co prawda.
Zakończenie: co z tym zrobić?
Nie chodzi o „zniszczenie Ego”.
Tak jak nie niszczy się galaktyk.
Chodzi o:
rozluźnianie nadmiernych zagęszczeń narracji,
dopuszczanie nowych gradientów informacji,
projektowanie zdrowszych pól komunikacji (media, edukacja, AI).
Bo najbardziej dojrzały system — ludzki czy kosmiczny —
to nie ten, który jest najbardziej stabilny,
ale ten, który potrafi się przeorganizować.

















